Mężczyzna, który się uśmiechał, Henning Mankell

 

Co ten Wallander ma w sobie, że dziewczyny tak chętnie oddają mu noce? Ja nie mogłam odłożyć książki do późna i zostawiłam sobie na rano tylko decydującą rozgrywkę.

Kurt Wallander po ciężkich przeżyciach i depresji postanawia przejść na rentę. Niespodziewanie dla wszystkich i dla samego siebie w ostatnim momencie zmienia plany i zostaje w policji. Nie umie sobie wybaczyć tego, że odmówił pomocy swojemu przyjacielowi prawnikowi Stenowi Torstenssonowi, który po kilku dniach został zastrzelony w kancelarii.Wallander ma dług do spłacenia, musi rozwiązać zagadkę tajemniczej śmierci Stena i jego ojca, również prawnika.

Tropy, choć niewyraźne i niepewne, prowadzą do znanego w okolicy magnata finasowego, filantropa i biznesmena Alfreda Harderberga. Ludzie na świeczniku nieczęsto są oskarżani o przestępstwa, otacza ich zazwyczaj niewidzialna warstwa ochronna, a niemal wszyscy dażą ich szacunkiem i posłuszeństwem. Nie inaczej jest w przypadku Harderberga. Czy Wallanderowi uda się udowodnić mu winę i co na to szef policji Bjork? W śledztwie pomagają znani z innych części policjanci, pojawia się także policjantka Ann-Britt, z którą Wallander odnajduje wspólny język i czyni ją swoją partnerką.

Zazwyczaj staram sie czytać ksiażki w kolejności chronologicznej, w przypadku serii z Wallanderem to mi się nie udało i sięgam po książki na chybił-trafił. To trzecia część, którą przeczytałam i wciąż mam ochotę na więcej.

Kodeks Śmierci, Gert Godeng

 

Fredric Drum  przybywa do włoskiego miasteczka Ofanes. Jest bardzo podekscytowany spotkaniem z Francuzką Genevieve, która odbywa tam skuteczną kurację po zatruciu skażonym winem (w części pt: „Dzban miodu”). Dodatkowo cieszy się na spotkanie z profesorem archeologii, który przesłał mu do analizy i odszyfrowania fragment starego greckiego tekstu. Fredric jest także niezmiernie ciekaw wina z okolic Ofanes.

Niestety, sprawy zaczynają komplikować się jeszcze zanim Fredric postawi stopę w miasteczku. Drum zostaje wyciągnięty z autokaru, którym jedzie na spotkanie ze swoją ukochaną i zrzucony w przepaść. Życie ratuje mu wystająca 50 metrów nad powierzchnią wody półka skalna oraz wrodzony dar wychodzenia z opresji. Potem jest jeszcze bardziej strasznie, a bohater zostaje wplątany w śmiertelną rozgrywkę. Jak zwykle historia ma swój początek w zaszyfrowanym tekście odkrytym w okolicy podczas wykopalisk.

Książka wydała mi się ciut mniej wciągająca niż poprzednie części za sprawą dość mglistych rozważań filozoficznych zajmujących środkową część książki a związanych z trudnym do odczytania tekstem, nad którym pracował główny bohater. Jednakże końcówka ksiażki w pełni wynagradza cierpliwe czytanie …

Ścianka działowa, Izabela Sowa

 

Wiele lat temu przeczytałam jedną czy dwie części serii owocowej, która wyszła spod pióra Izabeli Sowy. Tutaj autorka wyszła poza schemat powieści dla kobiet – w „Ściance działowej” nie znajdziecie typowego wątku miłosnego z happy endem.

Dionizy Fiotroń prowadzi maksymalnie uporządkowane życie w designerskim mieszkaniu, z żoną, której może być pewny jak szwajcarskiego zegarka. Wszystko między nimi układa się idealnie. Jednakże odkąd żona zdecydowała o postawieniu ścianki działowej pomiędzy gabinetami Dionizy zaczyna podejrzewać ją o zdradę. Co więcej, zauważa jeszcze kilka odstępstw od normy, drobnych szczegółów, które go niepokoją. Postanawia dowiedzieć się prawdy, jaka by ona nie była. W tym celu kontaktuje się z Brzytwą, niekonwencjonalnie działającą kobietą – detektywem.

W zamian za pomoc w śledztwie Dionizy obowiązuje się spędzić z Brzytwą siedem dni. Podczas tego tygodnia Brzytwa nie śledzi jego małżonki, nie zakłada podsłuchów, nie robi zdjęć z ukrycia. Prowadzi dochodzenie rozmawiając z Dionizym i doprowadzając  go do odkrycia prawdy o jego związku, a także o nim samym.

Lektura przykuła moją uwagę na cały wieczór. Niekoniecznie sama fabuła była dla mnie interesująca, ale chciałam jak najszybciej dowiedzieć się do jakich wniosków dojdzie Dionizy i czy żona rzeczywiście ma coś na sumieniu. Zakończenie jest zaskakujące! Jednak w trakcie czytania irytowało mnie to, że wciąż miałam wrażenie jakbym czytała powieść Jacka Dąbały – język, miejsca akcji, bohaterowie i dialogi jakby żywcem wyjęte z jego książek.

Cold Light, John Harvey

Po powieść Johna Harveya, nietłumaczonego dotąd na jezyk polski, sięgnęłam po przeczytaniu recenzji jego książek na blogu Book Chase. Autor w szczególności wychwalał powieści z detektywem Charlie Resnickiem. „Cold Light” to szósta z kolei część cyklu o Resnicku, ale w zasadzie nie miałam wyboru więc zadowoliłam się którąkolwiek książką.
Charlie Resnick to odpowiednik Johna Rebusa z powieści Iana Rankina. Samotnik, rozwodnik mieszkąjący z kotami, znawca muzyki rozrywkowej oraz inspektor policji. I podobnie jak u Rankina mamy Siobhan – protegowaną i ulubienicę Rebusa i w książce Harveya mamy młodą policjantkę Lynn – ni to córkę ni kochankę Resnicka.
W książce mamy dwa główne wątki – pierwszy dotyczy przemocy domowej, frustracji i agresji wyładowywanej na dzieciach i żonie. Damski bokser – bezrobotny Gary James atakuje Nancy urzędniczkę w wydziale spraw mieszkaniowych. Zamyka się z nią w pokoju i w ten sposób próbuje nakłonić ją do przydzielenia jemu i jego rodzinie lepszego kwaterunku. Szczęśliwie z odsieczą przybywa policja w osobie Resnicka, a Nancy nie skarży Garego. Policjanci jednak nie do końca wierzą w niewinność tego człowieka.

Tego samego dnia, po hucznym przyjęciu z okazji Bożego Narodzenia Nancy nie wraca do domu. I tu zaczyna się drugi wątek powieści – śledztwo w sprawie zaginięcia prowadzi Resnick. Na domiar złego detektyw czuje się osobiście zaangażowany, ponieważ jest ostatnią osobą, która widzi dziewczynę przy wyjściu z hotelu jako, że świętował w tym samym budynku. Po kilku dniach policjanci dostają kasetę z żądaniem okupu. Czy Gary ma coś wspólnego z zaginięciem Nancy?

Akcja na początku rozwija się powoli, rozpoczynane są kolejne wątki dotyczące przede wszystkim skomplikowanych spraw uczuciowych policjantów pracujących dla Resnicka. Chwilami bywało to dla mnie nużące. Akcja znacznie przyspiesza po około 120 stronach i wówczas rzeczywiście trudno książkę odłożyć.

Resnick jest sympatyczym detektywem, Harvey umie tworzyć ciekawą fabułę – to mi wróży powrót do serii z Resnickiem. Będę polować na kolejne części.

Dla zainteresowanych (dla mnie też) spis wszystkich części powieści z Resnickiem:

1. Lonely Hearts (1989)
2. Rough Treatment (1990)
3. Cutting Edge (1991)
4. Off Minor (1992)
5. Wasted Years (1993)
6. Cold Light (1994)
7. Living Proof (1995)
8. Easy Meat (1996)
9. Still Water (1997)
10. Last Rites (1998)
11. Cold in Hand (2008)

Wypadek na ulicy Starowiślnej, Lucyna Olejniczak

 

Mam ostatnio szczęście do ciekawych książek, takich klimatycznych, wciągających, czarujących. Obie czytane równolegle powieści „Pod Huncwotem” i „Wypadek na ulicy Starowiślnej” właśnie posiadają wszystkie te cechy. Szczerze, nie wiedziałam którą czytać, bo obie mnie wciągnęły. O powieści Grimes już pisałam, a teraz pora na powieść Lucyny Olejniczak.

Czytając miałam wrażenie, że książka jest autobiograficzna,  w pewnym stopniu oparta na faktach z życia autorki – w końcu bohaterka nosi to samo imię. Akcja osadzona jest w Krakowie – tym współczesnym i tym sprzed ponad stu lat. Narratorka, początująca pisarka, odnajduje w gazecie wzmiankę dotyczącą wypadku jaki miał miejsce w roku 1900, a w którym ucierpiał strażak pędzący do pożaru. Teodor, pechowy strażak, był pradziadkiem bohaterki. Zaintrygowana tym, że tak niewiele wie o Teodorze, postanawia poszukać jego śladów i napisać o nim powieść osadzoną w realiach początku XX wieku. Zaczyna od archiwum straży pożarnej, bibliotek, parafii. W zbieraniu materiałów asystuje jej Tadeusz – poznany w bibliotece dziennikarz.

Podobała mi się kostrukcja książki – przenoszenie akcji 100 lat wstecz, zabawne dialogi, pogoda ducha bohaterki książki, Kraków sprzed stu lat i Kraków współczesny, a przede wszystkim pomysł wokół którego autorka zbudowała całą powieść. Czekam na kolejne książki Lucyny Olejniczak 🙂

PS. Do końca książki przypuszczałam, że Tadeusz może być szują…