Pentagram, Jo Nesbo

Spieszyłam się z czytaniem trylogii o Harrym Hole’u, ponieważ mam już kolejną część przygód tego norweskiego policjanta. A że w kolejnych książkach znajdują się subtelne odniesienia do wcześniejszych tomów, postanowiłam być konsekwentna i czytać po kolei.

Tym razem Hole osiągnął dno, Rakel nie chce go znać, nie udowodnił winy osobie, która przyczyniła się do śmierci jego partnerki, pogrążył się w pijaństwie. Jego ciąg alkoholowy trwa już tak długo, że szef mimo całej swej sympatii do Harrego, postanawia usunąć go z szeregów policji. Wypowiedzenie czeka na podpis Naczelnika Biura Kryminalnego, który aktualnie przebywa poza Oslo. Przez ten czas zawieszenia przypadający na trudny okres urlopowy, Hole zostaje przydzielony do śledztwa prowadzonego przez Waalera, a dotyczącego seryjnych morderstw na terenie miasta. Zabójstwa te związane są z symbolem pentagramu, który zabójca zostawia w miejscu każdej zbrodni.

Jednocześnie Harry dostaje od Waalera propozycję współpracy. Współpraca ta ma związek z nielegalnymi interesami, o których Harry już wie, ale których dotychczas nie umiał udowodnić Waalerowi i zdemaskować go tym samym przed policyjnymi zwierzchnikami. I tutaj rodzi się moje pytanie, dlaczego Waaler postanawia dopuścić Harrego do interesu? Czyżby był tak naiwny wierząc, że Hole się z nim zbrata? Nie umiem odpowiedzieć sobie na to pytanie, bo postępowanie Waalera wydaje mi się zupełnie nielogiczne.

Poza tym zgrzytem, wszystko jest takie,  jakie być powinno w powieści kryminalnej: mnóstwo napięcia, skierowanie uwagi czytelnika na co najmniej dwóch fałszywych podejrzanych, brawurowe akcje, bystre spostrzeżenia, żmudne zbieranie i badanie dowodów. Ciekawa fabuła i pełne napięcia sytuacje, w których kibicujemy wydziałowi kryminalnemu sprawiają, że trudno książkę odłożyć choć na chwilę. Polecam miłośnikom gatunku!

Sprężyna, Małgorzata Musierowicz

Osiemnasta część przygód sympatycznych Poznaniaków dostarczyła mi kilku godzin dobrej rozrywki. Co prawda nie śledziłam regularnie przygód rodziny Borejków i kilku tomów z serii po drodze nie przeczytałam, ale pamiętam rodzinkę na tyle dobrze, że bez problemów poradziłam sobie ze wszystkimi koligacjami.

Łusia, dziewięcioletnia córka Idy, chciałaby móc wpływać na losy ludzi i być sprężyną wydarzeń. Zaczyna swoją misję od cioci Gabrysi, namawiając ją do podróży. Gaba wyjeżdża do siostry na wieś, a cała wyprawa kończy się dość nieprzyjemnie. Łusia, zupełnie bezpodstawnie, czuje ciężar odpowiedzialności za przykre wydarzenia. Nieświadomie jednak staje się sprawczynią innego zdarzenia. Zdarzenia doniosłego i radosnego. Otóż, pomaga swojej dużo starszej kuzynce Laurze rozwiązać skomplikowany sercowy problem.

Książka ma jednak znacznie więcej wątków – chociażby opowiada o trudnej przyjaźni między Ignasiem i Józinkiem – kuzynami, których prawie wszystko różni, dużo uwagi poświęca się dziadkowi Ignacemu, który mimo zaawansowanego wieku, wciąż jest kopalnią cytatów, a także dużym wsparciem w wychowaniu swoich wnuków.

Książka to ciepła opowieść o przyjaźni, miłości, sile rodziny. Spodoba się i nastolatkom, i czytelniczkom dorosłym. Ja cenię klimat książek Musierowicz, lubię chodzić po Poznaniu i odnajdywać opisywane w Jeżycjadzie miejsca. Jedynym zgrzytem podczas lektury „Sprężyny” była dla mnie nowomowa Łusi. Dziewczynka wciąż miała problem z uściśleniem podmiotu w zdaniu. Zapewne miało być śmiesznie, ale w pewnym momencie zaczęło mnie to irytować.

Pelagia i czerwony kogut, Borys Akunin

Będąc do tej pory czytelniczką jednej tylko powieści Akunina spodziewałam się, że autor zawsze pisze tak zachwycająco, jak w „Pelagii i Czarnym Mnichu”. W tej części, zamykającej cykl o Pelagii, brakowało mi jednak wielu rzeczy.

Przede wszystkim zawiedziona byłam fabułą. Pelagia i Mitrofaniusz podróżują statkiem, na którym mają okazję skonfrontować się z wyznawcami różnych religii oraz sekt. Są tam i Żydzi, i przechrzty – osoby, które wyrzekły się prawosławia na rzecz judaizmu, i tak zwane znajdy, kolejny odłam podążający za prorokiem Manujłą, i sekta pod przywództwem charyzmatycznego mężczyzny zwanego Magellanem, i pederaści zmierzający do Sodomy. Podczas rejsu ktoś brutalnie morduje rzekomego proroka. Pelagia ma swoje przypuszczenia i chętnie współpracuje z wyższym rangą przedstawicielem władz. Ta współpraca zawiedzie ją najpierw w głąb Rosji, a potem do samej Jerozolimy. Z początku mniszka nie zdaje sobie sprawy z tego, że swoim zaangażowaniem podpisała na siebie wyrok śmierci – od momentu podróży nieustannie poluje na nią płatny morderca.

Aby wyjaśnić sprawę morderstwa na rzece, Pelagia musi zbadać wiele wątków, dotrzeć do wyznawców różnych wiar, którzy podróżowali z nią statkiem. Podczas gdy ona dzielnie radzi sobie w Jerozolimie, Berdyczowski, za wiedzą samego Mitrofaniusza, prowadzi własne śledztwo na Rusi. Pelagia nie jest świadoma tego, że ciągnie za sobą krwawy ślad – ktoś zabija wszystkie, nawet przypadkowe osoby, które jej pomagały podczas poszukiwań.

Podczas lektury nie ogarniałam wszystkich wątków, bohaterowie pojawiali się na chwilę, byli rzetelnie przedstawieni i opisani, po czym znikali i już nie wracali na karty powieści. Skomplikowane wielostronicowe zagadnienia teologiczne wygłaszane przez bohaterów nie wzbudziły we mnie zainteresowania. Brakło też humoru oraz szybko posuwającej się akcji. Poza tym zakończenie książki jakoś do mnie nie przemawia, bo to, co zrobiła Pelagia, zupełnie nie było w jej stylu.

Comedia infantil – Henning Mankell

Podchodziłam do tej książki jak do jeża – wciąż ją przekładałam na spód bieżącego stosiku. Nie wiem czego bardziej się obawiałam, czy tego, że Mankell w poważnym wydaniu okaże się niestrawny, czy może samej treści? Z opisu okładkowego wynika bowiem, że nie jest to lektura lekka, a wręcz odwrotnie, opis wyraźnie sugeruje, że książka przesycona jest cierpieniem i bólem.

Książka dotyczy Mozambiku, targanego społecznymi niepokojami kraju postkolonialnego, w którym dzikie bandy przestępców wymierzają swoją sprawiedliwość, gdzie prawie wszyscy są ubodzy, gdzie ludzie umierają młodo. Jose Antonio Maria Vaz opowiada o dziewięciu nocach na dachu piekarni, w której pracował. Czas ten spędzony z umierającym dzieckiem odmienia go bezpowrotnie i otwiera oczy na problemy i sprawy, których dotychczas sobie nie uświadamiał. Gdy znajduje postrzelonego chłopca na deskach teatru przylegającego do piekarni, nie zdaje sobie sprawy z jego wyjątkowości. Nelio to dziecko ulicy, przywódca ulicznej bandy. Okazuje się jednak, że dziecko to posiadło tak wielkie doświadczenie życiowe, że chwilami Jose odnosi wrażenie, że w małym ciałku zamyka się mądrość starca. Chłopiec każdej nocy opowiada mu kawałek swojego życia. Zaczyna od początku swojej wędrówki, czyli od pogromu w wiosce i rozłączeniu się z rodziną. Następnie opisuje wędrówkę do miasta, życie na ulicy, zabawy i codzienne problemy ulicznej bandy. Kończy opowieść wyjaśniając w jaki sposób znalazł się nocą w teatrze i co wydarzyło się wówczas na scenie.

Książka jest wciągająca i smutna, ale Mankell nie epatuje ani brutalnymi opisami, ani nie próbuje grać na uczuciach, nie stara się wzruszać, raczej wskazać problemy, o których Europejczycy raczej nie myślą. Mozambik jest przecież oddalony od Europy i w sensie fizycznym, i w sensie psychologicznym. Niestety, na niektórych stronach autor nagromadził trochę zbyt dużo sentencji i złotych myśli trącając lekko o styl Coelho. W paru miejscach znalazłam też pewne uchybienia redakcyjne. Jednakże te dwa powyższe zarzuty nie miały wpływu na mój odbiór powieści.

Szkatułka z kości słoniowej – Jose Carlos Somoza

Piętnastoletnia córka znanego biznesmena – gangstera ucieka z domu. Nie jest to pierwsza ucieczka Soledad, ale ojciec niepokoi się przedłużającą się nieobecnością córki. Wynajmuje Quirosa, podstarzałego płatnego mordercę, detektywa amatora, którego wiek i nieciekawa kondycja fizyczna sprawiają, że nie otrzymuje już wielu zleceń.

Quiros wyrusza do miasteczka na wybrzeżu Andaluzji, gdzie Soledad była widziana po raz ostatni. Poznaje tam Nieves Aguilar, nauczycielkę, z którą kontaktowała się zaginiona dziewczyna. Nauczycielka i płatny zabójca tworzą przedziwny duet – ona drobna, słaba, wrażliwa, nastawiona przyjaźnie do świata, próbuje wszystkich i wszystko tłumaczyć, szuka odniesień do psychologii i literatury. On – potężny, mrukliwy, zagadkowy, brutalny, sprawy rozwiązuje siłą i nie po drodze mu żadne subtelności. Ona szuka drogi do dziewczyny poprzez literaturę, Soledad jest bowiem świetnie zapowiadającą się pisarką – mimo młodego wieku tworzy bardzo ekspresyjne opowiadania i fascynuje się literaturą. On przy pomocy swoich szerokich kontaktów, informatorów oraz siłą wyciąga od innych informacje, których potrzebuje. Okazuje się, że duet ten jest skuteczny- razem docierają do miejsc, w których przebywała Soledad przed zniknięciem.

Książka odkrywa przed czytelnikiem swoje kolejne warstwy, po kawałku docieramy do prawdy skrywanej głęboko w świadomości Quirosa i Nieves. Zniknięcie dziewczyny oraz poszukiwania są tylko przyczynkiem do głębokiej analizy poszukujących jej osób. Wyczuwalne jest napięcie pomiędzy bohaterami, a także wewnętrzne rozdarcie obu tych postaci. Tak naprawdę okazuje się, że żaden z bohaterów nie jest tak do końca ani dobry ani zły.