Nie oglądaj się, Karin Fossum

Mała społeczność opisana przez Fossum jest bardzo przekonywająca. Miejscowość, w której mają miejsce wydarzenia zrelacjonowane w książce, niczym szczególnym nie wyróżnia się od innych zamkniętych małych społeczności. Ludzie znają się nawzajem, nic nie umknie uwadze sąsiadów, którzy pomagają sobie w potrzebie, a jednocześnie plotkują i obgadują wszystkich dookoła.

Jednego dnia ginie kilkuletnia dziewczynka, dzień później policja znajduje zwłoki nastoletniej Anny. Śledztwo w obu sprawach prowadzi doświadczony inspektor Konrad Sejer oraz jego młodszy pomocnik Skarre.

Policjanci muszą znaleźć odpowiedzi na pytania: Dlaczego Anna, o której wszyscy wypowiadają się w samych superlatywach, musiała zginąć? Kto pragnął jej śmierci? Jakie sekrety miała dziewczyna? Drobiazgowe śledztwo ujawni zadziwiające fakty.

To pierwsza powieść Fossum, którą przeczytałam. Nie zostałam rzucona na kolana, ale rzeczywiście byłam zaintrygowana fabułą i trudno mi było oderwać się od książki. Na plus zaliczam jej to, że policjanci zaangażowani przy śledztwie nie opierali się na intuicji, przeczuciach, złych snach (to się czasem zdarza, gdy autorowi brakuje pomysłu na połączenie wątków). Norwedzy przede wszystkim rozmawiali z ludźmi i wyciągali z tych rozmów wnioski. Na minus muszę policzyć mało wiarygodne zamknięcie wątku chłopaka Annie – bez wchodzenia w szczegóły powiem tylko, że można przecież odzyskać dane skasowane z twardego dysku.

Na pewno jednak nie rozstanę się z twórczością Karin Fossum – wszystkie pozostałe wydane w Polsce książki czekają już na półce.

Drobny kłopot, Mark Haddon

Rodzinka. Rodzina. Matka, ojciec, dwoje dorosłych dzieci, wszyscy oni niby normalni, a jednak nie do końca, bo każdy z nich nosi w sobie swój własny drobny kłopot, który w ich odczuciu urasta do ogromnego problemu.

George – ojciec rodziny to hipochondryk, mała zmiana na skórze przeradza się w jego wyobraźni w złośliwego raka. Wizyta u lekarza nie przynosi mu oczekiwanego spokoju, a nerwy tak nadwyrężone urojoną śmiertelną chorobą dodatkowo zostają obciążone stresem związanym z powtórnym ślubem córki oraz odkryciem, że jego żona prowadzi podwójne życie.

Jean – jego żona znudzona swoim małżeństwem, znajduje sobie kochanka w ostatnim porywie namiętności. Stoi przed wyborem drogi życiowej – poczucie obowiązku oraz przywiązanie każe jej pozostać przy mężu, nowo odrodzona namiętność każe związać się na stałe z kochankiem.

Katie – ich córka, matka małego chłopca, raz rozwiedziona, ponownie zamierza wyjść za mąż. Im bliżej ślubu tym większe wątpliwości ją ogarniają – czy to, co odczuwa to miłość, czy może tylko potrzeba stabilizacji przy boku mężczyzny, który otacza ją i jej syna opieką materialną? Sprawie nie pomaga to, że jej rodzina nie pochwala związku z Rayem, który, wedle ich standardów, nie jest dobrą partią dla córki ze względu na brak wykształcenia wyższego i nieobycie w sytuacjach towarzyskich.

Jamie – ich syn, pośrednik nieruchomości, samodzielny perfekcjonista, pozostaje w związku homoseksualnym z Tonym. Jego problem polega na tym, że boi się zmian w życiu, obsesyjnie dba o swoją indywidualność, odczuwa lęk przed miłością, nie umie się otworzyć przed partnerem – w rezultacie wszystko psuje i zostaje sam. Blisko związany z siostrą, chociaż jest jej przeciwieństwem – on spokojny, one wybuchowa i nieprzewidywalna.

Tak pokrótce można opisać postaci dramatu, który powoli, z angielską flegmą wręcz, odgrywa się na kartach książki. Pierwsza połowa wlecze się niemiłosiernie, nie uświadczyłam w niej ani opisywanego na okładce geniuszu, ani humoru. W drugiej połowie, akcja trochę się zagęszcza w takim sensie, że w ogóle coś zaczyna się dziać, jednak to, co się dzieje można nazwać nie bez przesady pandemonium nieszczęść. Pojawia się też zalążek humoru – raz nawet wybuchnęłam śmiechem, niestety był to jedyny zabawny moment. W sumie to spodziewałam się czegoś więcej. W tej powieści Haddon nie zbliżył się nawet do perfekcji, którą osiągnął w „Dziwnym przypadku psa nocną porą”.

Człowiek – nietoperz, Jo Nesbo

Prolog do trylogii norweskiej zaczyna się przyjazdem Harrego Hole’a do Sydney w sprawie śmierci obywatelki Norwegii. Dziewczyna jest kolejną ofiarą seryjnego mordercy i gwałciciela. Australijskim partnerem Harrego zostaje starszy od niego Andrew, policjant pochodzenia aborygeńskiego.

Postępy śledztwa przeplatane są różnorodnymi wątkami – od miłosnego z Harrym w roli głównej, poprzez legendy Aborygenów i historię Australii, po życie towarzysko-rozrywkowo-pijackie w australijskiej stolicy rozpusty. W tym pierwszym tomie przygód norweskiego policjanta poznać można jego skomplikowaną przez alkohol policyjną przeszłość, nieco więcej dowiedzieć się o rodzinie i jedynym ważnym dla niego, lecz nieudanym związku z Kirstin.

Książka, moim zdaniem, traci przez nagromadzenie rozmaitych wspomnień, opisy ciągu pijackiego oraz rodzącego się uczucia. Śledztwo zostało sprowadzone na drugi plan, aby przypomnieć o sobie dopiero w końcowych rozdziałach. Wtedy też akcja nabiera większego tempa, można odczuć zapowiedź dreszczyku emocji, którego autor nie poskąpił czytelnikom w kolejnych częściach cyklu.

Zdecydowanie słabsza powieść w porównaniu do innych kryminałów autorstwa Jo Nesbo, choć trzeba przyznać o Australii dowiedziałam się z niej znacznie więcej niż z książek autorstwa pisarzy pochodzenia australijskiego. Dodatkowym atutem dla mnie były dość liczne i bezpośrednie nawiązania do Nick’a Cave’a. Odmiennie jednak niż w książce Zalewskiego autor nie przypisał mordercy inspiracji płytą Murder Ballads. To raczej Hole zafascynował się piosenką „Where the Wild Roses Grow”.

Nazywam się czerwień, Orhan Pamuk

Szesnastowieczny Stambuł, to miejsce odległe i w czasie, i w przestrzeni. Dzieli nas kultura, język, religia, łączą ludzkie pragnienia i namiętności.

W tajemnicy przed radykalnymi wyznawcami Allaha powstaje księga ilustrowana przez najznakomitszych mistrzów miniatury. Plotki głoszą, iż jej powstanie zlecił sam Sułtan. Księga ma być zilustrowana przy użyciu technik europejskich – niezgodnych z Koranem. Przede wszystkim złamany ma być zakaz używania perspektywy oraz przedstawiania postaci ludzkich. Księga powstaje w domu Wuja, szanowanego i zamożnego człowieka, który, dzięki swoim wpływom oraz sowitej zapłacie, pozyskał do współpracy miniaturzystów o pseudonimach – Oliwka, Motyl, Bocian i Elegant. Zła sława powstającego dzieła sprawia, że ktoś morduje Eleganta. Czy człowiek ten zginął ponieważ zaczął wątpić w sens pracy, czy może dlatego, że chciano położyć kres grzesznym praktykom?

Aby wyjaśnić sprawę i znaleźć mordercę Wuj wzywa Czarnego, swojego dalekiego krewnego, orientującego się w iluminacji, inteligentnego młodego mężczyznę, którego w przeszłości skrzywdził nie zezwalając mu na ślub ze swoją córką Sekure. Czarny przybywa do Stambułu z nadzieją na to, że Sekure, której mąż nie wrócił z wyprawy wojennej, zostanie jego żoną.

Równolegle rozwija się wątek poszukiwania sprawcy morderstwa oraz wątek miłosny. Najistotniejsze jednak dla czytelnika jest to, że powieść przesycona jest informacjami na temat zasad tworzenia miniatur, przypowieściami z ksiąg arabskich, opisami technik ilustrowania pism oraz szczegółami dotyczącymi kształcenia oraz pracy miniaturzystów. Te fakty właśnie zniechęciły do lektury wielu potencjalnych czytelników powieści. Albo się je polubi i chłonie z zainteresowaniem, albo porzuca się powieść. Mnie się podobały, ponieważ są tak odmienne od kultury europejskiej, przeze mnie nigdy wcześniej nieodkryte. Nie mogę jednak powiedzieć, że powieść chłonęłam w szybkim tempie – wręcz przeciwnie czytałam ją wyjątkowo długo, choć bez znużenia.

Moją uwagę zwróciły postaci kobiece w powieści. Wcześniej kojarzyło mi się, że kobiety w krajach muzułmańskich pozbawione są praw i wolnej woli. Pamuk pokazuje w jaki sposób kobiety rządzą światem mężczyzn. Sekure to manipulatorka, za plecami ojca próbuje ułożyć sobie życie – z tym, że nie potraf wybrać jednego z dwóch adoratorów. Odniosłam wrażenie, że celowo gra tak, by doprowadzić do konfrontacji obu mężczyzn. Mojej sympatii nie pozyskała również przez to, że manipuluje swoimi synami, skłóca chłopców, podsyca niezdrową konkurencję, wykorzystuje ich do swoich celów, niewiele dając im od siebie.

Pierwsze moje literackie spotkanie z Pamukiem dobiegło końca, życzyłabym sobie, by następne były co najmniej tak samo interesujące.

Kot który jadał wełnę, Lilian Jackson Braun

No nie! Miałam nie czytać kolejnych części. Tak sobie postanowiłam z obawy przed tym, co mogło nastąpić.

Jim Qwilleran, dziennikarz, dostaje od szefa propozycję redagowania nowego dodatku do Daily Fluxion. Gazeta ma nosić tytuł Stylowe Wnętrza. Qwilleran przyjmuje tę zaskakującą propozycję, chociaż nie ma pojęcia o designie i wnętrzach. Przygotowanie pierwszego numeru czasopisma okazuje się jednak łatwiejsze niż przypuszczał. Pomaga mu wzięty projektant, który namawia jednego ze swoich bogatych klientów do pokazania domu. Niestety, tuż po opublikowaniu gazety właściciel domu zostaje obrabowany, ginie jego cenna kolekcja żadów.

Kot Koko i jego pan tworzą zgrany team i na własną rękę próbują odnaleźć winnych popełnionego przestępstwa. Jim wierzy kotu, a kot naprowadza go jak umie i pomaga łączyć wątki. Może to i trochę naiwne, ale urocze i słodkie. Książki o kotach naprawdę wciągają, bo intryga kryminalna jest ciekawa, postacie charakterystyczne, akcja wartka.

No i niestety, stało się to czego chciałam uniknąć – a wszystko przez tę właśnie książkę. Polubiłam koty, polubiłam zagadki kryminalne rozwiązywane przez Qwillerana z pomocą kota Koko. I teraz mam problem, bo trudno dostać kolejne części cyklu „Kot, który…”.