Margot, Michał Witkowski

Do mnie też przyjechała Margot tym swoim tirem chłodnią. Przyjechała i namieszała, pokazała takie zakamarki świata, do których normalnie nie mam wstępu. Inna rzecz, że nie chciałabym tam się znaleźć.

Książka ma troje bohaterów. Tytułową i wspomnianą już Margot, jeżdżącą tirem na długich międzynarodowych trasach, świętą Asię od tirowców oraz Waldka Mandarynkę. Świat niepełnosprawnej Asi ograniczony jest do zasięgu jej CB radia. Asia, anonimowo, rozmawia z kierowcami, pomaga im w trasie, wspiera, rozbudza ich żądze. Waldek to artysta przez małe „a” i w cudzysłowie. Dostał się na salony przez reality show, osiągnął niezwykłą popularność przeliczającą się na udział w reklamach, zawodowo zajmuje się śpiewaniem (głównie z playbacku). Postać Waldka odbiega od towarzystwa związanego z przewozami – showman jest umieszczony w książce trochę na przyczepkę – wydaje się, że autor koniecznie chciał zakpić z Warszawki i towarzystwa wzajemnej adoracji, zajmującego się podbijaniem oglądalności.

O czym jest książka? Hmm … O życiu, chyba. O fragmencie życia każdego z bohaterów. Świat kierowców to świat macho, wulgarnych, napalonych, twardzieli, zainteresowanych tanim seksem, alkoholem i tym jak wykiwać policję. Świat Asi jest mały, dopiero po wyjściu z domu święta Asia uczy się go, gdy podąża za głosem serca. Świat show-businessu to niczym nieuzasadniony blichtr, zysk, presja. Każdy z bohaterów pokazuje kawałek swojego otoczenia, każdy posługuje się innym językiem. Autor bardzo umiejętnie wyróżnił i dostosował język do każdej z grup społecznych opisywanych w książce. Odniosłam też wrażenie, że w tej satyryczno-pastiszowo-prześmiewczej konwencji Witkowski załatwia jakieś swoje porachunki z różnymi celebrities z kolorowych magazynów i Faktu (często wymienionymi z nazwiska). Lub też odwrotnie, zapewnia im dodatkową reklamę.

Kot, który się włączał i wyłączał, Lilian Jackson Braun

Trzeci kot za płot!

Qwilleran przeprowadza się do Junktown – dzielnicy o niezbyt pochlebnej opinii, zaniedbanej przez władze miasta, kojarzonej głównie ze włóczęgami, narkomanami, niebezpieczeństwem. Ku swemu zdumieniu Qwilleran odkrywa, że nie jest tam tak źle, jak powszechnie wiadomo, a dzielnica to raj dla miłośników antyków. Wielu mieszkańców prowadzi bowiem małe, czasem specjalistyczne sklepiki z antykami i starociami.

Już pierwszego dnia dziennikarz trafia na aukcję antyków ze sklepu tragicznie zmarłego antykwariusza Andy’ego. Po dzielnicy krążą plotki, że jego śmierć nie była wypadkiem, a morderstwem. Qwilleran zgodnie ze swoją naturą zaczyna węszyć wokół tej sprawy, spotykać się z antykwariuszami, sprowadzać rozmowę na temat Andy’ego. Koko i Yum Yum, jego dwa syjamskie koty, pomagają w rozwiązywaniu kolejno pojawiających się zagadek.

Nie nazwałabym książek o kotach lekturą porywającą, odmieniającą moje spojrzenie na świat, czy uczącą mnie nowych rzeczy. To raczej lektura mało absorbująca – idealna w dni, gdy mam mało czasu, głowę zaprzątniętą innymi sprawami, przemieszczam się po mieście komunikacją miejską i muszę jakoś spędzić minuty w tramwaju czy na przystanku. Czasem też lubię mieć przerywnik po kilku trudniejszych książkach w formie czegoś lekkiego, a niegłupiego. Koty wypełniają moje potrzeby w stopniu zbliżonym do ideału!