Cytat

Ponownie wracam do „Nieznośnej lekkości bytu” Milana Kundery, książki, z której bez końca można czerpać  inspirację. Tym razem dwa cytaty, powiązane ze sobą, które już raz wykorzystałam pisząc recenzję książki. Chciałam jeszcze do nich wrócić, przypomnieć stałym czytelnikom bloga, zwrócić uwagę na tę książkę osobom, które zaglądają tutaj sporadycznie.

„Człowiek nigdy nie może wiedzieć, czego ma chcieć, ponieważ dane mu jest tylko jedno życie i nie może go w żaden sposób porównać ze swoimi poprzednimi życiami ani skorygować w następnych.”

„Jeśli człowiek ma prawo tylko do jednego życia, to jakby nie żył w ogóle.”

Do mnie przemawiają te słowa.

Hakus pokus, Katarzyna Leżeńska & Darek Milewski

Prószyński i S-ka, 2011

Liczba stron: 496

Książka napisana przez duet pisarski dotyczy naszych rodaków mieszkających za oceanem. Beata prawie nie pamięta Polski, wyjechała do Stanów z matką, jako mała dziewczynka. Ojca nie zna, jej amerykański ojczym nie żyje, a matka jest prawdziwym potworem i niesamowicie toksyczną osobą. Aktualnie jest leczona w klinice psychiatrycznej. Beata miotając się między poczuciem winy a pragnieniem odzyskania względnej wolności, podejmuje kilka znaczących decyzji. Rozstaje się ze swoim narzeczonym i wyjeżdża jak najdalej od Chicago, zatrudniając się w Seattle jako psycholog w firmie zajmującej sie zabezpieczeniami sieci komputerowych.

Tam spotyka niedostępnych, ekscentrycznych, zamkniętych w sobie hakerów, którzy pracują nad skomplikowanymi projektami. Wśród nich jest Robert, poturbowany przez życie, w szczególności przez byłą żonę, informatyk, z pochodzenia Polak. Problemy z jakim musi się mierzyć w życiu prywatnym i zawodowym sprawiają, że Robert obwarowuje się murem trudnym do przebicia. Nieprzyjemny incydent na imprezie integracyjnej z klientami firmy jednak zbliża Beatę i Roberta.

Nie jest to typowy romans, bo górę w książce biorą inne uczucia, dalekie od miłości. Bohaterowie zmagają się z poczuciem winy, odrzuceniem, samotnością, zagubieniem. Ponadto oprócz perypetii związanych z prywatnymi problemami bohaterów, dochodzą jeszcze sprawy firmowe. Za sprawą hakerów dezorganizujących życie mieszkańców niektórych stanów, w kraju rozgorzała dyskusja nad etyką zawodową firm podobnych do tej, w której pracują Beata i Robert. Czy specjaliści od komputerów zatrudniani w takich instytucjach pozyskują klientów w nieuczciwy sposób, balansując na granicy prawa, a nawet je łamiąc?

Takie połączenie powieści sensacyjnej z obyczajową wyszło książce na dobre. Akcja posuwa się szybko, czytelnik wciąż jest czymś zaskakiwany. Jak dla mnie tych zaskoczeń było nawet za dużo. Irytacja dopadłą mnie koniec powieści, gdy zaczęło się wszystko składać w całość i okazało się, że prawie wszyscy bohaterowie już kiedyś się znali. Denerwowało mnie też nadużywanie zabiegu literackiego, polegającego na tym, że bohaterowie nagle i niespodziewanie natykali się na osoby, których nie chcieliby spotkać. Tak jakby Seattle było małym miasteczkiem, bo takich spotkań w różnych miejscach było w powieści kilka. I choć książkę czytało mi się bardzo przyjemnie, to wymienione wyżej uwagi pod adresem fabuły, sprawiły, że książkę potraktowałam jako bajkę, odbierając jej wszelką powagę, nastrojowość i sensowność.

Hakus pokus, Katarzyna Leżeńska & Darek Milewski

Prószyński i S-ka, 2011

Liczba stron: 496

Książka napisana przez duet pisarski dotyczy naszych rodaków mieszkających za oceanem. Beata prawie nie pamięta Polski, wyjechała do Stanów z matką, jako mała dziewczynka. Ojca nie zna, jej amerykański ojczym nie żyje, a matka jest prawdziwym potworem i niesamowicie toksyczną osobą. Aktualnie jest leczona w klinice psychiatrycznej. Beata miotając się między poczuciem winy a pragnieniem odzyskania względnej wolności, podejmuje kilka znaczących decyzji. Rozstaje się ze swoim narzeczonym i wyjeżdża jak najdalej od Chicago, zatrudniając się w Seattle jako psycholog w firmie zajmującej sie zabezpieczeniami sieci komputerowych.

Tam spotyka niedostępnych, ekscentrycznych, zamkniętych w sobie hakerów, którzy pracują nad skomplikowanymi projektami. Wśród nich jest Robert, poturbowany przez życie, w szczególności przez byłą żonę, informatyk, z pochodzenia Polak. Problemy z jakim musi się mierzyć w życiu prywatnym i zawodowym sprawiają, że Robert obwarowuje się murem trudnym do przebicia. Nieprzyjemny incydent na imprezie integracyjnej z klientami firmy jednak zbliża Beatę i Roberta.

Nie jest to typowy romans, bo górę w książce biorą inne uczucia, dalekie od miłości. Bohaterowie zmagają się z poczuciem winy, odrzuceniem, samotnością, zagubieniem. Ponadto oprócz perypetii związanych z prywatnymi problemami bohaterów, dochodzą jeszcze sprawy firmowe. Za sprawą hakerów dezorganizujących życie mieszkańców niektórych stanów, w kraju rozgorzała dyskusja nad etyką zawodową firm podobnych do tej, w której pracują Beata i Robert. Czy specjaliści od komputerów zatrudniani w takich instytucjach pozyskują klientów w nieuczciwy sposób, balansując na granicy prawa, a nawet je łamiąc?

Takie połączenie powieści sensacyjnej z obyczajową wyszło książce na dobre. Akcja posuwa się szybko, czytelnik wciąż jest czymś zaskakiwany. Jak dla mnie tych zaskoczeń było nawet za dużo. Irytacja dopadłą mnie koniec powieści, gdy zaczęło się wszystko składać w całość i okazało się, że prawie wszyscy bohaterowie już kiedyś się znali. Denerwowało mnie też nadużywanie zabiegu literackiego, polegającego na tym, że bohaterowie nagle i niespodziewanie natykali się na osoby, których nie chcieliby spotkać. Tak jakby Seattle było małym miasteczkiem, bo takich spotkań w różnych miejscach było w powieści kilka. I choć książkę czytało mi się bardzo przyjemnie, to wymienione wyżej uwagi pod adresem fabuły, sprawiły, że książkę potraktowałam jako bajkę, odbierając jej wszelką powagę, nastrojowość i sensowność.

Alicja po drugiej stronie lustra, Jerzy Szyłak & Jarosław Gach

Timof i Cisi Wspólnicy, 2008

Liczba stron: 48

Komiks jest wariacją na temat Alicji, która znajduje się po drugiej stronie lustra. Z tym, że Alicja w tym tomie jest seksowną młodą brunetką, która często pojawia się bez ubrania, opatulona tylko w rozchylający się prochowiec, tak jak ją widzimy na okładce.

Powiem tak, nie bardzo wiem o co w tym wszystkim chodzi, więc nie będę streszczała fabuły. Na poszczególnych stronach dzieje się bowiem wiele, Alicja gra w szachy, wygrywa rozgrywkę, a następnie wychodzi na powierzchnię aby powtórzyć te same ruchy, które wykonywała na szachownicy. Wciąż coś wybucha, strzela, pędzi, niszczy i demoluje poszczególne plansze komiksu. Alicja wychodzi cało z tego zamieszania i wypełnia tajemniczą misję. Oprócz postaci znanych z powieści Lewisa Carrolla, pojawiają się zwierzątka z Kubusia Puchatka oraz daleka krewna Królowej Śniegu.

Bardzo dynamiczne rysunki, atmosfera postindustrialna zmieszana z formułą baśniową nadają komiksowi charakteru, jednak nie ułatwiają zrozumienia. Odniosłam wrażenie, że zeszyt ten powstał ku uciesze autorów, z których jeden wymyślił postać współczesnej Alicji oraz jej przygody, a drugi lubi rysować dynamiczne i pełne ekspresji plansze. Mnie jednak brakowało typowej fabuły, odpowiedzi na pytania dlaczego? skąd? dokąd? Jestem trochę rozczarowana tym komiksem, bo oczekiwałam bardziej rozbudowanej i składnej opowieści.

Pałac z lusterkami, Anna Pasikowska

Walkowska Wydawnictwo, 2010

Liczba stron: 270

Zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać po tej książce, opis z okładki niewiele odsłania, wspomina jedynie o tym, że za sprawą jednej decyzji można odmienić swoje życie. Nie wiadomo jednak czy mowa jest o odmianie na lepsze czy na gorsze. Ja raczej spodziewałam się, że kobieta z pociągu nie znajdzie szczęścia. Myliłam się…

Historia Honoraty i jej kilkuletniej córeczki rozpoczyna się w pociągu, w którym obie jadą do Szczecina, rodzinnego miasta Honoraty. Kobieta łyka łzy. Jej ponury nastrój zaczyna interesować mężczyznę, który podróżuje z nimi w przedziale. Udaje mu się uspokoić płaczącą kobietę i skłonić ją do wyrzucenia z siebie swoich smutków. Honorata, której nikt w życiu nie wysłuchał, opowiada swoją smutną historię starszemu mężczyźnie wierząc w to, że przy końcu podróży ich drogi się rozejdą.

Czego dowiaduje się Andrzej Wysocicki? Honorata jest wdową, sama wychowuje swoją córkę od momentu jej pojawienia sie na świecie. Dotychczas mieszkała z teściami w Warszawie, ale po śmierci męża życie tam stało się uciążliwe za sprawą postępującej choroby psychicznej teściowej. Utrata pracy rehabilitantki zmusiła wreszcie Honoratę do powrotu w rodzinne strony, choć wie, że na rodziców nie ma co liczyć, spodziewa się, że na początek będzie mogła zatrzymać się u brata. Poruszony historią Honoraty Andrzej postanawia zaproponować jej dach nad głową oraz pracę. Tak się składa, że jego żona jest sparaliżowana po wypadku i potrzebuje rehabilitantki, a dom mają ogromny.

Honorata z dużymi obawami przyjmuje propozycję tego obcego mężczyzny, ale tak naprawdę nie ma większego wyjścia. Okazuje się jednak, iż była to chyba najlepsza decyzja w jej życiu, ponieważ nagle wkroczyła w świat, którego nigdy nie znała. Świat życzliwości, otwartości i nie ma co ukrywać, także dużych pieniędzy. Ponadto zaczyna poznawać swoje miasto rodzinne z zupełnie innej strony, dowiadując się z pierwszej ręki jak żyło się w Szczecinie niemieckim i potem po wojnie, gdy miasto przeszło we władanie Polaków.

„Pałac z lusterkami” to opowieść o współczesnym Kopciuszku, który po latach biedy i niedoli otrzymuje niepowtarzalną szansę by wreszcie zaznać spokoju i normalności. I choć losy Honoraty jeszcze nie raz sie skomplikują, zawsze uda się jej wrócić na właściwą drogę. Przyznam, że świetnie się czytało tę książkę, bo nie razi infantylnością, nie posługuje się zbyt często utartymi schematami, choć oczywiście wierna jest w dużym stopniu formie zarezerwowanej dla tak zwanych chick-lit, czy literatury kobiecej. Sama Honorata da się lubić, chociaż drażniło mnie to ciągłe użalanie się wszystkich nad jej losem. Pewnie, że są powody, by jej współczuć, ale ten motyw zbyt często wracał w powieści. Mam wrażenie, że są kobiety, które mają gorzej, a na pewno mnóstwo kobiet bez zbędnego lamentu próbuje radzić sobie samodzielnie i jakoś nikt się nie pochyla nad ich losem.

W każdym razie „Pałac z lusterkami” to książka która ma szansę spodobać się wielu czytelniczkom, nie tylko molom książkowym. Historia Honoraty wciąga, ciekawi, porusza i sprawia, że do końca czytelnik kibicuje jej we wszystkich trudnych sprawach i czeka na podjęcie przez bohaterkę właściwych, choć niezwykle trudnych decyzji.