Lewiatan, Borys Akunin (audiobook)

Świat Książki, 2012

Czas nagrania: 8 godz. 30 min. Czyta Krzysztof Gosztyła

Liczba stron: 206

Gdyby dobrze zliczyć, mogłoby się okazać, że Borys Akunin jest tum autorem, który doczekał się największej liczby wpisów na blogu. W ciemno można założyć, że lubię książki tego autora skoro recenzje pojawiają się regularnie. Nie inaczej! Akunin pisze takie książki, które dają mi wytchnienie, tworzy takich bohaterów za którymi tęsknię kiedy za długo nie mam z nimi do czynienia. A „Lewiatan” jest jak dotychczas najlepszą powieścią autora w moim rankingu.

W Paryżu dokonano zbiorowego mordu – zginęli wszyscy służący oraz zamożny arystokrata. Z mieszkania zabrano jedynie złotą indyjską figurkę oraz jedwabną chustę, która wisiała jako dekoracyjne tło. Śledztwo prowadzi zarozumiały Francuz, który wietrzy awans i jest gotowy na wiele aby wykryć sprawcę mordu stulecia. Jedyny trop kieruje go na pokład luksusowego statku, tytułowego „Lewiatana”, który płynie z Anglii do Indii. Na pokładzie szybko udaje mu się wytypować grono podejrzanych, wśród nich znajduje się również Erast Fandorin. Nietrudno się domyślić, że Fandorin odegra ważną rolę w śledztwie…

Akunin nawiązuje i czerpie garściami z klasycznych powieści kryminalnych. Podejrzani znajdują się w jednym miejscu, a dochodzenie sprowadza się do rozmów i obserwacji. Narracja prowadzona jest na zmianę przez kilka osób – policjanta i podejrzanych. Zabawy nie zepsuło mi nawet to, że w miarę szybko wytypowałam mordercę.

Nie mogę się rozpisywać o „Lewiatanie”, bo wyjdą mi mało wiarygodne egzaltacje i peany. Niech Wam wystarczy zapewnienie, że ucha nie mogłam oderwać od audiobooka. Przeczytajcie / wysłuchajcie tego koniecznie jeśli szukacie dobrej rozrywki, pasjonującej łamigłówki kryminalnej oraz odprężenia od ponurych kryminałów skandynawskich.

Londyńczycy, Ewa Winnicka

Agora & Czarne, 2012

Liczba stron: 261

W czasie wojny wielu Polaków szukało schronienia w Anglii. Tam stacjonowała lotnictwo polskie, żołnierze innych kompanii oraz rząd polski. Nic w tym dziwnego, że część osób, które znalazły się na ziemiach brytyjskich, założyła w Anglii rodziny. Po wojnie niektórzy postanowili nie wracać do kraju, który wbrew nadziejom i oczekiwaniom wciąż nie był wolny i taki pozostał do 1989 roku.

Ewa Winnicka dotarła do Polaków osiadłych w Londynie od czasów wojny oraz do pokolenia, które już urodziło się poza Polską. Książka „Londyńczycy” to zbiór reportaży o ich życiu w Anglii, o problemach i sukcesach środowiska Polaków. W stosunku do poprzedniego wydania książka uzupełniona jest o pięć reportaży oraz barwne fotografie autorstwa Chrisa Niedenthala.

Niektóre z historii zapadają w pamięć: jak chociażby ta o dwóch żonach generała Andersa, czy o przepychankach Polonii z kościołem w sprawie Fowley Court. Niektóre, na przykład tę o okrężnej i pełnej niebezpieczeństw drodze złota wywożonego z okupowanej Polski do banków Anglii, Kanady i Stanów Zjednoczonych, można by sfilmować i pokazywać jako film sensacyjny. Inne opowieści pokazują to, jakimi ludźmi stali się Polacy odcięci od rodzin, pozbawieni nadziei na powrót do wolnej Polski. Jednym z najbardziej poruszających reportaży jest ten spisany w formie listów. Córka polskiego żołnierza, który wyrządził jej i jej matce wiele krzywd dociera do dokumentów i ludzi, którzy go znali jako innego człowieka. Doszukiwanie się korzeni może być czynnością tak samo bolesną, jak oczyszczającą.

Reportaże są nierówne – niektóre trochę przegadane, niektóre z nich będą szybko przeze mnie zapomniane. Większość z nich to jednak ważny głos o polskości. Jest tu bowiem wiele cech charakterystycznych dla nas Polaków. Z tych pozytywnych to: przedsiębiorczość, ambicja, zapał. Z negatywnych to cwaniactwo, pieniactwo, rozpamiętywanie krzywd oraz koncentrowanie się na przeszłości. Niestety, większość reportaży pokazuje imigrantów ze złej strony i nie wynika to bynajmniej ze złośliwości autorki, ale z małości osób, z którymi rozmawiała. Warto przeczytać!

Gladiatorzy. Krwawy spektakl z dziejów starożytnego Rzymu, Konstatnin Nosow

Bellona, 2012

Liczba stron: 207

Wydawałoby się, że temat gladiatorów jest dogłębnie zbadany i przewertowany na tysiąc sposobów. Nic bardziej mylnego. Okazuje się, że istnieje niewielka ilość źródeł pisanych i jeszcze mniej wydobytych spod ziemi artefaktów – broni, elementów stroju gladiatorów. Hollywood mocno rozpowszechniło wiedzę o tych wojownikach dzięki megaprodukcjom takim jak „Spartakus” czy „Gladiator”, jednak uczeni nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa w tym temacie – wielu rzeczy mogą się co najwyżej domyślać i wciąż szukają materiałów potwierdzających lub obalających ich teorie.

Książkę Konstantina Nosowa, która jest pozycją popularnonaukową, czyta się wyśmienicie. Szczerze mówiąc jak zaczęłam po południu, tak skończyłam przed nocą. Autor w sposób usystematyzowany przedstawia genezę i rozwój walk gladiatorskich, typy spektakli, gladiatorów, rodzaje uzbrojenia oraz organizację igrzysk i szkół gladiatorskich. Pisze w sposób obrazowy, uzupełnia swoje wywody fotografiami oraz rysunkami wykonanymi przez plastyka na podstawie jego wskazówek.

Opisy igrzysk oraz spektakli, w których wykorzystywano gladiatorów – szczególnie wtedy gdy ci byli skazańcami, chwilami wywołują wewnętrzny moralny sprzeciw. Zwyczaje niektórych rzymskich cesarzy, szczególnie Kaliguli, Komodusa oraz Heliogabala przyprawiają o gęsią skórkę. Autor próbuje postawić tezę, że w rzeczywistości czasy imperium rzymskiego wraz z jego specyficznymi zwyczajami oraz brakiem poszanowania dla życia ludzkiego nie różnią się tak bardzo od współczesności. W końcu nie tak dawno temu publiczne egzekucje były okazją do spotkań i gromadziły tłumy żądnych krwi widzów. Biorąc pod uwagę fakt, że każde igrzyska były okazją do rzezi setek a nawet tysięcy osób i zwierząt, jakoś nie umiem się zgodzić z tą tezą.

Tak czy owak, książka jest kopalnią wiedzy o gladiatorach, kulturze i mentalności rzymian na przestrzeni siedmiu wieków, na które przypadała popularność gladiatorów. Pozycja wydana została bardzo starannie, zamieszczone zdjęcia i obrazki są opatrzone wyjaśnieniami, a podbudowa naukowa wyrażona jest w formie przypisów i bibliografii, które zajmują sporo miejsca. Bardzo interesująca lektura!

Lekarz, który wiedział za dużo, Christer Mjaset

Smak Słowa, 2012

Liczba stron: 450

Kolejne wydawnictwo zabrało się za wydawanie kryminałów. I jakżeby inaczej – serię Mroczny Zaułek zapoczątkowała powieść kryminalna autorstwa Norwega. Skandynawski kryminał to wciąż artykuł łatwo zbywalny, szczególnie wtedy gdy ma atrakcyjną okładkę (ten ma!), porywającą fabułę (streszczenie z okładki nie pozostawia żadnych wątpliwości) oraz przystojnego autora (na zdjęciu przystojny).

Młody chirurg. Mads Helmer, przybywa na daleką północ, gdzie zostaje lekarzem rodzinnym w przychodni w gminie Hitra. Jest to pewnego rodzaju zesłanie i kara za błąd w sztuce lekarskiej, który popełnił podczas operacji. Na domiar złego Mads skrywa przed swoimi przełożonymi fakt, że cierpi na epilepsję, co postawi go w godnej pożałowania sytuacji. Taka następuje zaraz w pierwszych rozdziałach książki – w wypadku samochodowych ginie Stary Doktor, który cieszył się ogromnym autorytetem i zaufaniem mieszkańców półwyspu. Wszystkie obowiązki spadają ma Madsa, który nie ma żadnego zmiennika. Pracę utrudniają mu także skąpe lub nieistniejące zapiski w kartotekach pacjentów leczonych przez jego starszego i tajemniczego kolegę.

Do Hitry przyjeżdża córka zmarłego doktora, która w tajemnicy pokazuje Madsowi tajne archiwum lekarza ukryte w piwnicy jego prywatnego domu. Okazuje się, że Stary Doktor znalazł sposób na kierowanie poczynaniami mieszkańców gminy, a akta nie ograniczają się jedynie do obserwacji lekarskich. Wszystko to wydaje się Madsowi podejrzane. Postanawia trochę podrążyć temat i przekonać się, czy śmierć kolegi rzeczywiście była wypadkiem.

Autor powieści z zawodu jest lekarzem, co ma oczywiste przełożenie na treść książki. Moim zdaniem, połączenie gatunków prozy kryminalnej i thrillera medycznego wyszło całkiem zgrabnie. Książka momentami jest bardzo emocjonująca i wciąga praktycznie od pierwszych stron. Atmosferę grozy i tajemniczości pogłębia klimat, który nie rozpieszcza mieszkańców Hitry na przełomie listopada i grudnia, a także obcość Madsa na tym terenie. Jako przybysz z południa najpierw musi zdobyć sobie zaufanie i przychylność mieszkańców. Z pomocą przyjdą najbardziej nieprawdopodobne wydarzenia, które Helmer z początku traktuje jako osobistą porażkę.

Christer Mjaset napisał całkiem zgrabny kryminał z dobrze zapowiadającym się bohaterem (przypuszczam bowiem, że idąc za przewodem starszych kolegów po piórze będzie chciał kontynuować serię). Irytujące wydało mi się jedynie to, że autor dość mocno rozbudował wstęp. Dopiero w połowie książki Mads dociera do tajnego archiwum, co w znaczący sposób popycha akcję do przodu (to nie jest spoiler, bo informację tę można znaleźć na blurbie). W każdym razie jakby autorowi udało się popełnić kolejną powieść, chętnie ją przeczytam o ile zostanie przełożona na któryś ze znanych mi języków.

Cyrk nocy, Erin Morgenstern (audiobook)

Świat Książki, 2012

Czas nagrania: 15 godz. 8 min. Czyta Maria Peszek

Liczba stron: 432

Najpierw była książka, ale zanim zaczęłam ją czytać udało mi się wypożyczyć audiobooka. Bardzo chciałam usłyszeć jak czyta Maria Peszek i wybrać sobie w jakiej formie przyswoję tę książkę. Okazało się, że wersja czytana jest świetna, zatem do papierowej wróciłam dopiero pod koniec i doczytałam ostatnie kilkadziesiąt stron. I to tylko dlatego, że ze zmęczenia (nie z nudów) przysnęłam na końcówce i nie chciało mi się szukać w plikach od którego momentu słuchać ponownie.

Druga połowa XIX wieku. Celia jest córką magika i sama posiada dar tworzenia magii. Ojciec wystawia ją do pojedynku z wychowankiem innego magika – Markiem. Dzieci od najmłodszych lat ćwiczone są w technikach i sposobach tworzenia iluzji i zdają sobie sprawę z tego, że przyjdzie im stoczyć pojedynek. Nie wiedzą jednak na czym ma on polegać, kto i w jaki sposób wyłoni zwycięzcę. Nie wiedzą także kto jest ich przeciwnikiem. Mijają lata. Na arenę zmagań zostaje wybrany tajemniczy i niezwykle popularny cyrk założony przez grupę majętnych i kreatywnych ludzi, który wyróżnia się tym, że zaczyna działalność o zmroku, a widzowie wędrują od namiotu do namiotu, z których co jeden jest bardziej niezwykły i hipnotyzujący. Nietrudno się domyślić, że skoro bohaterami są młoda kobieta oraz młodzieniec, to plany magików zostaną zakłócone rodzącym się uczuciem.

Czytanie i słuchanie tej książki jest bardzo przyjemne, magiczne wręcz. Rozbudowane opisy czarno-białego cyrku, magicznych sztuczek, eleganckich przyjęć u założyciela cyrku, pięknych sukien, a nawet zegarów nie nużą, a wręcz są tak sugestywne, że czytelnik tworzy w wyobraźni szczegółowy obraz opisanych miejsc i ludzi. Historia pojedynku Celii i Marca porywa i niesie nas wraz z cyrkiem po całym świecie. I choć cyrk i bohaterowie to czysta fantastyka, to czytając ani przez chwilę nie wątpiłam w ich prawdziwość. Pisarski majstersztyk!

Autorka umiejętnie buduje napięcie, podsuwa kolejne możliwości ukończenia pojedynku, wprowadza nowe postacie, których udział okazuje się istotny dla rozwoju akcji. Odniosłam jednak wrażenie, że tak jak świetnie jej się pisało o magii, cyrku, przepychu wnętrz i przedmiotów, to nie do końca poradziła sobie z zakończeniem. Nie oczekiwałam żadnych cudów na kiju, ale zaproponowane rozwiązanie sprawiło, że poczułam się trochę jak przekłuty znienacka balonik. Aż prosiło się o jakieś efektowne bum, a wyszło takie rozmemłane „nie wiadomo co.”

O audiobooku: zobacz pierwszy akapit! Dodam jeszcze sobie ku pamięci, że lektorka ładnie artykułuje słowa, nie pędzi na złamanie karku i nie gra. Czyta po prostu. Nie po prostu, czyta ślicznie.