Dźwięki kolorów, Jimmy Liao

Officyna, 2012

Liczba stron: 128

„Wielkie to szczęście nie wiedzieć dokładnie, na jakim świecie się żyje”. Cytat z Wisławy Szymborskiej, który rozpoczyna książkę równie dobrze sprawdziłby się jako jej streszczenie. Kolejna przeczytana i dokładnie obejrzana przeze mnie książka Jimmiego Liao adresowana jest dla dzieci i dla dorosłych.”Dźwięki kolorów” zabierają nas w niekończącą się podróż metrem wraz z niewidomą dziewczynką, której towarzyszy mały biały piesek.

Dziewczynka w kapelusiku schodzi na stację metra, mijają ją ludzie, nie zwracają uwagi na dziecko, które niejednokrotnie gubi drogę, idzie pod prąd, nie jest pewne gdzie się znajduje, nie wie gdzie wysiąść i co stanie jej na drodze na stacji końcowej. Wyobraźnia niewidomego dziecka przedstawia świat metra w wielu barwach. Słyszane dźwięki wibrują barwami, wzorami, przepełniają wyobraźnię dziewczynki niesamowitymi obrazami. Zapachy, dotyk mijających ją ludzi, powiew wiatru, krople deszczu na powierzchni, otwierają przed nią wielki, nieskończony świat.

Mimo feerii barw i niezwykłych postaci zaludniających myśli dziewczynki, ta często czuje się samotna i niepotrzebna. Tęskni za tym, by ktoś poczytał jej książki, pomógł znaleźć drogę i zwyczajnie nie podchodził jej pod nogi. Jeśli dobrze się przyjrzymy, zobaczymy wśród tłumu chłopca niosącego księżyc znanego z innej książki tego autora, pt: „Księżyc zapomniał”. I podobnie jak wspomniana książka, „Dźwięki kolorów” zachwycają ilustracjami. Na każdej stronie znajdujemy bajecznie kolorowe ilustracje obfitujące w detale, i równolegle z nieco filozoficznym tekstem, opowiadające historię samotności w wielkim mieście.

Bez obaw można zapoznać z książką najmłodszych, którzy zapewne zachwycą się warstwą plastyczną wydawnictwa. Dorośli mogą zadumać się nad tekstem, który ujmuje prostotą i trafnością spostrzeżeń.

Pan Przypadek i trzynastka, Jacek Getner

Poligraf, 2013

Liczba stron: 202

„Pan Przypadek i trzynastka” rozpoczyna pomyślany na wiele tomów cykl o przygodach detektywa – amatora, Jacka Przypadka. Jacek jest trzydziestoletnim kawalerem, nieustatkowanym według jednych, według innych wiecznym nastolatkiem, który utrzymuje się dzięki nieruchomościom, które wynajmuje lokatorom. Sam mieszka w starej kamienicy na ostatnim piętrze i jest sąsiadem ustosunkowanej, sympatycznej starszej pani, która staje się jego pierwszą klientką.

Pani Irmina jest właścicielką czterech bardzo cennych obrazów. Od pewnego czasu nagabywana jest o ich sprzedaż przez antykwariusza. Odmawia jednak stanowczo. Kiedy wyjeżdża na kilka dni, ktoś włamuje się do jej mieszkania i kradnie obrazy. Podkomisarz Łoś uważa, że winnym jest Jacek Przypadek i na nim koncentruje swoje śledztwo. Pani Irmina wiedząc, że z policji nie będzie miała pożytku, prosi Przypadka o powęszenie w sprawie kradzieży. Ten ma dwóch podejrzanych, a zagadkę rozwiąże dzięki… żyrandolowi. Po spektakularnym rozwiązaniu pierwszej sprawy, pani Irmina postanawia nagłośnić sukces swojego sąsiada i bardzo szybko znajduje mu kolejnego klienta.

Książka zawiera trzy zagadki kryminalne w wersji „soft”. Nie ma tu przelewu krwi, nie ma pościgów za mordercami, są za to ciekawe historie podane z przymrużeniem oka. Sam Jacek Przypadek jest postacią, dla której warto przeczytać książkę – dowcipny, spostrzegawczy, z ciętym językiem, dziwnym pomysłem na życie, z jeszcze dziwniejszym pomysłem na związek. Równie ciekawy jest jego przyjaciel zwany Młodym Bogiem Seksu. Same zagadki nie są może zbyt skomplikowane, ale bardzo przyjemne w odbiorze. Czytanie „Pana Przypadka” to czysta przyjemność i rozrywka. Właśnie tego było mi ostatnio potrzeba i żałuję, że na razie nie ma kolejnych tomów cyklu. Mam nadzieję, że kolejne części szybko pojawią się w księgarniach.