Damy złotego wieku, Kamil Janicki

Znak Horyzont, 2014

Liczba stron: 492

Albo dorosłam do książek historycznych, albo zmienił się sposób ich pisania. Pamiętam, że te, które próbowałam dawniej czytać, zwykle były najeżone datami, suchymi faktami, nie przedstawiały ludzi i ich uczuć, lecz POSTACIE historyczne, którym należny był szacunek. Od pewnego czasu trafiam na książki historyczne, które czyta się lepiej niż powieści. „Damy Złotego Wieku” jest jedną z pozycji, którą pochłaniałam niczym thriller.

Główne bohaterki tej książki to: Bona Sforza, jej synowa Barbara Radziwiłłówna i córka Anna Jagiellonka. Trzy królowe, które za sprawą filmów i seriali znalazły miejsce w świadomości współczesnego człowieka, nawet słabo zorientowanego w historii Polski. Kamil Janicki przekuł ich historie zaczerpnięte ze źródeł historycznych na opowieść o władzy, zdradzie, namiętnościach, odrzuceniu, cierpieniu. Sportretował nie tylko królowe, lecz również ich otoczenie dworskie, odmalował nastroje panujące w narodzie i w przystępny sposób pokazał, że królowie byli marionetkami w rękach szlachty i arystokracji oraz kartami przetargowymi w kolejnych sojuszach.

Najwięcej miejsca zajmuje Bona, Włoszka na polskim tronie, kobieta o wielu twarzach. Występuje jako nadopiekuńcza matka dla jedynego syna i pierworodnej córki i nieczuła rodzicielka dla trzech młodszych dziewczynek; posądzana o trucicielstwo władczyni i kobieta interesu, która niczym Midas potrafiła zmieniać wszystko w złoto; intrygantka oraz czuła żona dla umierającego króla Zygmunta Starego; ofiara i triumfatorka. Najbardziej zaskakująca jest postać Anny Jagiellonki – wzgardzonej przez większość życia, niepotrzebnej, pozbawionej nadziei na zamążpójście, a potem wydanej za mąż w wieku przekwitania i uczynionej królową. Chwile triumfu okazały się niczym więcej jak chwilami – Anna wkrótce została odsunięta na bok i praktycznie pozbawiona władzy. Aby się liczyć będąc kobietą trzeba było mieć charyzmę Bony, której spolegliwa Anna była zupełnie pozbawiona.

Książka ilustrowana jest rycinami, reprodukcjami obrazów z epoki oraz późniejszych, a także fotografiami zrobionymi w miejscach, które opisuje – siedzibach książęcych i królewskich w ich obecnym stanie. „Damy Złotego Wieku” napisane są przystępnym językiem i przez cały czas czyta się je jak powieść – mamy i emocjonujące zwroty akcji, i dwulicowość opisanych postaci, wielowymiarowych bohaterów, doskonale scharakteryzowanych na podstawie zachowanych źródeł. Królowie, królowe i ich świta są ludźmi a nie tylko odległymi postaciami historycznymi, niedostępnymi i upozowanymi na obrazach.

Marzy mi się, by autor wziął na warsztat jeszcze jakiś kawałek historii Polski i przedstawił go w sposób zrozumiały dla współczesnego człowieka, ciekawy i ożywiający minione wieki. Tę książkę gorąco polecam!