Łajka, Nick Abadzis

łajka nick abadzis

Mroja Press, 2009

Liczba stron: 208

Nie pamiętam o czym myślałam zdejmując tę książkę z bibliotecznej półki. Dopiero, gdy zaczęłam ją czytać dotarło do mnie, że przecież wiem jak skończy się ta historia i że najbardziej na świecie nie lubię czytać o tym jak zwierzętom dzieje się krzywda.

Mała suczka nazywana Kudriawką od samego początku ma w życiu pod górkę. Rodzina, która ją przygarnęła, ma inne, ważniejsze problemy, a chłopiec, który powinien się nią opiekować, przejawia skłonności sadystyczne. Gdy zwierzęciu udaje się uwolnić, ma przed sobą los włóczęgi na ulicach miasta. Złapana przez rakarzy trafia w końcu do  ośrodka badawczego, w którym rosyjscy naukowcy pracują nad projektem umieszczenia żywego stworzenia w przestrzeni kosmicznej. I chociaż Kudriawka znowu jest w niewoli, znajduje bliską sobie osobę – panią, która z wielkim oddaniem zajmuje się psami w Instytucie Medycyny Lotniczej. Zanim suczka poleci w swoją ostatnią podróż na pokładzie Sputnika 2, naukowcy zmienią jej imię na Łajka.

Komiks jest próbą odtworzenia wydarzeń opartą na faktach i dość swobodnie wypełniającą luki w miejscach, gdzie fakty pozostają nieznane. Jednocześnie jest obrazem społeczeństwa podporządkowanego władzy i wykonującego nawet najbardziej kuriozalne rozkazy, w celu ratowania swojego życia. Jak każda książka o władzy absolutnej, tak i ta pokazuje człowieka (i psa) jako trybiki w wielkiej państwowej maszynie. Przerósł mnie ogrom niesprawiedliwości, hipokryzji, przerost ambicji człowieka pokazany w tym komiksie o psie, którego skazano na śmierć w kosmosie.  Pod koniec co kilka stron oczy zapełniały mi się łzami, a to zdarza mi się niezwykle rzadko.  Czytajcie, jeśli macie silne nerwy.

Niezwyciężony, Stanisław Lem (audiobook)

niezwyciezony-duzeMDPL, 2013

Czas nagrania: 7 godz. 1 min.

Czyta: Krystyna Czubówna + zespół aktorów

Liczba stron w druku: 177

Oprócz jakichś opowiadań zamieszczonych w podręczniku w szkole podstawowej nie czytałam niczego, co napisał Stanisław Lem. Wydawało mi się, że to literatura nie dla mnie – że zanudzi, że nie zrozumiem, że nie interesują mnie stworzone przez wyobraźnię autora światy. „Niezwyciężony” przeleżał na mojej wirtualnej półce od dnia premiery. A gdy zaczęłam go słuchać, nie mogłam przestać. Ani mnie nie znudził, ani nie okazałam się za głupia na zrozumienie historii, która dzieje się na odległej planecie.

Statek kosmiczny „Niezwyciężony” dociera na  pokrytą piaskiem i skałami planetę, żeby odnaleźć załogę innej jednostki. Okazuje się, że ludzie nie żyją, a ich statek stoi zepsuty. Naukowcom z Niezwyciężonego nie pozostaje nic innego jak znaleźć odpowiedź na pytanie, co zabiło załogę i dlaczego przed śmiercią ich mózgi zostały zresetowane. Na ich drodze staje wielka chmura złożona z małych istot – to one są odpowiedzialne za brak życia na planecie. Czy i jak należy z nimi walczyć? To najważniejsze pytanie w powieści.

Z ust zastępcy astrogatora (kapitana) statku w pewnym momencie pada stwierdzenie: „Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas” – wtedy zaczyna rozumieć, że człowiek nie powinien rościć sobie praw do wszystkiego, co jest we wszechświecie. Kosmos nie został stworzony po to, by go podbijać i podporządkowywać sobie i czasem lepiej nie ingerować w zastany porządek. Ale czy wszyscy uczestnicy wyprawy podzielają to zdanie?

Książka to również klasyczna, choć rozgrywająca się gdzieś w kosmosie, opowieść o tym, że będąc w jednym zespole trzeba móc na sobie polegać w każdej sytuacji. Taką świadomość powinni mieć szczególnie członkowie załogi międzyplanetarnego statku kosmicznego – nikt nie chciałby zostać gdzieś w przestrzeni kosmicznej bez pomocy i próby ratunku.

„Niezwyciężony” to dla mnie odkrycie – nie spodziewałam się, że w kosmicznych dekoracjach może kryć się historia z wątkami psychologiczno-filozoficznymi. Nastawiałam się głównie na powieść przygodową, a dostałam znacznie więcej.

O audiobooku:

To słuchowisko, ale największą rolę ma narrator. Krystyna Czubówna jak najbardziej na miejscu (jej głos znany z filmów dokumentalnych nadaje wydarzeniom autentyczności). Pozostali bohaterowie również super. Podobały mi się efekty dźwiękowe. Polecam!

Koronkowa robota, Pierre Lemaitre

Koronkowa robota lemaitreMuza SA, 2015

Liczba stron: 416

Pierre Lemaitre jest niezrównany w wymyślaniu krwawych, trzymających w napięciu scenariuszy. W tej książce poszedł na całość – początek to istna orgia kwi i przemocy.

W apartamencie na obrzeżach miasta dochodzi do przerażającej zbrodni. Policjanci znajdują tam torturowane, rozczłonkowane zwłoki dwóch prostytutek oraz wyraźny, zrobiony pieczątką, odcisk palca. Okazuje się, że wcześniej ten sam, nieschwytany morderca, oznaczył w podobny sposób inne zmasakrowane zwłoki. Inspektor Verhoeven i jego ludzie mają naprawdę trudny orzech do zgryzienia. Czepiają się każdej możliwości, a sprawy nie ułatwia fakt, iż prasa depcze im po piętach i zdradza szczegóły śledztwa. Trop do zrozumienia okrutnych zbrodni znajdują dopiero w powieści kryminalnej. Od tej chwili dochodzenie rusza pełną parą.

To zdecydowanie mroczny kryminał, trzymający czytelnika w szachu przez większą część książki. Na pewno spodoba się osobom oczytanym w klasyce kryminałów, bo jeden z głównych wątków związany jest właśnie z rozpoznawaniem elementów innych książek. Fabularny trik, którego dopuszcza się autor pod koniec powieści, sprawia, że wszystko, co dotychczas przeczytaliśmy, staje na głowie i robi się jeszcze ciekawsze. Zakończenie nie przynosi jednak ulgi i tłucze się po głowie jeszcze długo po odłożeniu powieści na półkę.

Wkurzyła mnie tylko jedna rzecz – cykl z Verhoevenem został w Polsce wydany w jakiejś niedorzecznej kolejności, więc jeśli znacie poprzednie książki „Alex’ i „Ofiarę” nie zaskoczy Was finał tej sprawy.

PS.

Dla jasności, wg dat wydania poszczególnych tomów:

Koronkowa robota (2006)

Alex (2011)

Ofiara (2012)

Niebo i piekło, Jon Kalman Stefansson

W.A.B., 2011

Liczba stron: 224

Daleka północ. Niewielka islandzka osada rybacka. Przetrwanie zależy od umiejętności radzenia sobie z siłami natury. Groźny jest zasypany śniegiem i smagany wiatrem ląd, niebezpieczeństwo czyha na ludzi również na wodzie, gdzie trzeba mierzyć się z wichurami, prądami morskimi i nieprzewidywalnością pogody.

Powieść skupia się na dwóch nastoletnich chłopcach. Ten starszy, Baldur, zakochany jest w książkach, które w ich okolicy są towarem deficytowym i żeby jakąś zdobyć, trzeba udać się do miasteczka, zaprzyjaźnić ze starym wilkiem morskim i pożyczyć od niego wybrany tom. Młodszy chłopak zapatrzony jest w przyjaciela, z którym snują wspólne plany przyszłych przygód i podboju świata. Gdy pewnego dnia Baldur ginie na morzu, drugiemu wali się świat. Pierwsze, co robi, to rusza w ryzykowną wędrówkę do miasteczka, żeby oddać książkę, która pośrednio przyczyniła się do śmierci jego przyjaciela.

„Niebo i piekło” to powieść o przemijaniu i bezsilności. Jest nieco klaustrofobiczna, ponieważ dotyczy odciętej od świata społeczności, która rządzi się swoimi prawami. To również książka o marzeniach, które prawie nigdy się nie spełniają i ludziach, którzy pragną uciec przed swoim przeznaczeniem. Karty tej powieści zaludniają nietuzinkowe postacie. Surowe krajobrazy, opisy ekstremalnej pogody oraz trudu życia w takim miejscu, nadają wszystkim wydarzeniom szczególnego znaczenia. Jeśli dołożymy do tego piękny, niemalże liczny język, okazuje się, że można garściami czerpać z książki mądrości życiowe, które nie trącą banałem.

Pałac. Biografia intymna, Beata Chomątowska

pałac biografia intymnaWydawnictwo Znak, 2015

Liczba stron: 335

Pałac Kultury jest jedną z najbardziej kontrowersyjnych budowli w Polsce. Przez swoje pochodzenie stał się symbolem ucisku, nie ominęła go fala hejtu, gdy Polacy mogli już bezkarnie krytykować dary „zaprzyjaźnionego” narodu rosyjskiego. Ale chociaż dla wielu jest szczytem kiczu i pierwszym kandydatem do zrównania z ziemią, nie da się zaprzeczyć, że przez lata zrósł się z Warszawą i stał się w pewnym sensie symbolem tego miasta.

Beata Chomątowska pisze biografię tego budynku sięgając głęboko w przeszłość. Przedstawia sylwetki osób, które miały wpływ na wygląd budynku oraz zabudowę Warszawy przed i po drugiej wojnie światowej. Docieka dlaczego darczyńca z ZSRR wybrał taki, a nie inny projekt. Dokładnie odtwarza przedwojenną topografię miejsca, gdzie stanął pałac, wymieniając gdzie mieściły się zakłady usługowe oraz budynki mieszkalne należące do prywatnych właścicieli. I to wszystko jest potwornie nudne.

Nieco ciekawiej robi się gdy przechodzimy do etapu budowy pałacu. Opowieści o idealnym miasteczku dla rosyjskich robotników na Jelonkach oraz nieskazitelnych pod każdym względem, pracowitych i oddanych przybyszach zza wschodniej granicy byłyby bardziej strawne, gdyby propagandową mowę i obszerne cytaty lepiej skontrastować z tym jak było naprawdę. Ale i tak w na tych stronach czuć już ożywczy powiew i coś zaczyna się dziać.

Najciekawsza część książki zaczyna się w momencie pojawienia się kronikarki Pałacu. Ta bohaterka, która przez długie lata zapełniała kolejne tomy kronik, ma najwięcej do powiedzenia o tym, co działo się w PKiN w latach 50. i później. Zna skandale obyczajowe i finansowe, przytacza wiele anegdot i sprawia, że wreszcie czuje się, że Pałac nie jest tylko pomnikiem, lecz także miejscem, gdzie pracują ludzie, gdzie ścierają się ze sobą różne osobowości i poglądy, gdzie dzieje się coś, czego normalny użytkownik tego miejsca nie widzi i nie doświadczy.

Historie zebrane w ostatnich rozdziałach (również te o pałacowych kotach, czy miłośniku pałacu, który prowadzi o nim stronę internetową i kolekcjonuje memorabilia) rekompensują niedostatki wcześniejszych rozdziałów. Wreszcie czuć ożywczy powiew po niekończących się rzędach nazwisk i adresów, cytatów z pism propagandowych i niewiele wnoszących wycinkach biografii twórców pałacu.  Gdybym wiedziała, zaczęłabym czytać książkę od połowy.