Kruchość skrzydeł, Karen Foxlee

kruchość skrzydeł karen foxleeDobra Literatura, 2016

Liczba stron: 304

Duszna atmosfera sennego australijskiego miasteczka i tragedia, która niszczy rodzinę Dayów.

Po śmierci nastoletniej Beth jej najmłodsza siostra Jennifer zostaje zostawiona sama sobie. Matka pogrąża się w rozpaczy, nie jest w stanie zadbać ani o siebie, ani o pozostałe dzieci. Ojciec coraz później wraca do domu. Babcia pokłóciła się z matką, więc dzieci dostały zakaz jej odwiedzania, choć Jen wciąż go łamie. To jedyna dorosła osoba, która chce z nią rozmawiać.

Jennifer na swój sposób przepracowuje traumę śmierci siostry – wraz z kuzynką postanawiają dowiedzieć się, co lub kto za nią stoi. Swoje „śledztwo” opierają głównie na własnych wspomnieniach,  wiedzą dużo, choć nie zawsze dobrze interpretują to, co widziały. Przez wiele miesięcy zapewniały siostrze alibi, gdy ta wymykała się do starszego od niej chłopaka. Potem były świadkami tego jak Beth dołączyła do grupy niepokornych dziewczyn. Ukradkiem zaglądają również do pudełka, w którym mama zebrała pamiątki po Beth – co powie im wisiorek ze złamanym serduszkiem, czarna bransoletka i warkocz blond włosów? Czy starsze dziewczyny i dorośli będą chcieli z nimi porozmawiać, czy udzielą odpowiedzi na nurtujące je pytania?

Jedenastoletnia Jennifer powoli oddziela kłamstwa od prawdy, pozory od faktów, mataczenia od rzeczywistości i żmudnie brnie w ponury świat starszej siostry. Ta niepokojąca, choć napisana lirycznym językiem książka, obnaża traumę przedwczesnego wkroczenia w świat dorosłych. Pokazuje, że  pod względem fizycznym dziewczynka zmienia się w kobietę łatwo i szybko. Niestety, przerasta ją seksualność i pozory dorosłości przejawiające się w dostępie do używek. Przeraził mnie również powolny rozkład rodziny. Młodsze dzieci nie dostają żadnego wsparcia, ciepła, zapewnienia o miłości. Rodzice skupiają się bowiem na własnym bólu.

To poruszająca książka, niebanalna, bardzo ciekawie napisana, angażująca, stawiająca mnóstwo pytań.  Miałam wrażenie, że w każdym rozdziale narasta napięcie, wzmaga się atmosfera niepewności. Polecam!

Broda zalana krwią, Daniel Galera

broda zalana krwia daniel galeraRebis, 2016

Liczba stron: 384

Prawie przez cały czas czułam się jak ten człowiek pod wodą na okładce. Brakowało mi tchu, nie miałam czym oddychać. Daniel Galera stworzył tak duszny, klaustrofobiczny klimat, jakiego nie doświadczyłam od bardzo dawna. Chociaż powieść jest bardzo dobra, musiałam czytać ją na raty, żeby w międzyczasie znaleźć miejsce na oddech.

Trzydziestokilkuletni pływak, trener, zawodnik wyprowadza się do prowincjonalnego, nadmorskiego miasta w poszukiwaniu śladów swojego dawno zmarłego dziadka. Zabiera ze sobą starego psa, który należał do jego ojca, i planuje zacząć żyć na nowo. Ma za sobą kilkanaście trudnych miesięcy – niegodziwość brata, zdradę narzeczonej, śmierć ojca. Pojawia się w Garopabie pełen nadziei na odzyskanie równowagi i proste życie.  Niestety, okazuje się, że wypytywanie o dziadka, przysparza mu wrogów. Tajemnica jego śmierci wydaje się tym bardziej intrygująca, im mniej osób chce wspominać okoliczności jego zniknięcia. Prywatne śledztwo utrudnia przypadłość, na którą cierpi bohater – zaburzenie percepcji wzrokowej, przejawiające się w nierozpoznawaniu ludzkich twarzy.

Nowe związki, nowi znajomi, nieznane okolice, nowa praca, nowi uczniowie – wszystko to przyprawia o zawrót głowy. Ukojeniem dla bohatera jest malutkie mieszkanie tuż przy plaży, skąd ma kilka kroków do morza, gdzie może trenować o dowolnej porze dnia oraz obecność starego psiaka. Mimo pory deszczowej, pustki w kurorcie tak trudnej do zniesienia poza sezonem, jakoś sobie radzi. Najgorsze, z czym musi się zmagać, jest nieprzychylność niektórych miejscowych. Prowokują ich nie tylko pytania o dziadka, lecz również wygląd nowego mieszkańca, który po zapuszczeniu brody do złudzenia przypomina im ducha z przeszłości.

Autorowi udało się stworzyć duszną atmosferę podejrzliwości, wrogości, niebezpieczeństwa czającego się w każdym zaułku. Więzi międzyludzkie okazują się równie nietrwałe jak pamięć do twarzy bohatera. Wszystko, na czym mu zależy, musi wydzierać przemocą lub pogodzić się z utratą. To skomplikowany bohater, pełen sprzeczności, smutku i uporu, zaciętości i wrażliwości. Jest gotów na miłość i przyjaźń, ale ta pierwsza wciąż z niego kpi.

„Broda zalana krwią” to wspaniale napisana książka o tym, co w życiu jest najważniejsze, o poszukiwaniu swojej tożsamości, powrocie do korzeni.

Kamienna noc, Gaja Grzegorzewska

kamienna noc gaja grzegorzewskaWydawnictwo Literackie, 2016

Liczba stron: 436

Syf, kiła i mogiła – to pierwsze, co przyszło mi do głowy po przeczytaniu książki. Przeczytaniu? Powinnam napisać „zachłannym pożarciu”. Trudno bowiem inaczej nazwać to, co ta książka ze mną wyczyniała – jak zassała, tak trzymała i nie chciała puścić dopóki nie skończyłam. I choć wiele razy krzywiłam się, wywracałam oczami i przeciągle jęczałam, to wciąż brnęłam do przodu chcąc poznać rozwiązanie tej wielokrotnie zapętlonej historii.

Akcja przebiega dwutorowo. W kolejności chronologicznej poznajemy postępy prywatnego śledztwa. Do skompromitowanej detektyw Julii Dobrowolskiej przychodzi Maria Karo – matka zamordowanej dziewczynki. Kobieta uważa, że osoba, która została skazana za zabicie dziecka, nie popełniła tej zbrodni. Chce, by detektyw znalazła prawdziwych winnych lub winnego. Julia ma co innego na głowie, właśnie likwiduje interes i znika z kraju. Wraca dopiero po wielu miesiącach i z pomocą dziennikarki tabloidu Elizy Florek zaczyna prowadzić prywatne śledztwo chcąc znaleźć mordercę Helenki.

Au rebours śledzimy losy przedziwnej, uciekającej przed czymś pary: Julii i Łukasza podających się za małżeństwo archeologów i pracujących na wykopaliskach w Grecji. To zwieńczenie ich ucieczki – wcześniej zahaczyli o wiele innych krajów, ciągnie się za nimi krwawy szlak. Julia i Łukasz są kochankami, lecz ich namiętność jest skażona, bowiem łączy ich bliskie pokrewieństwo – są przyrodnim rodzeństwem.

Akcja w książce pędzi niczym rollercoaster. I jak w wagoniku niejednokrotnie ogarniają czytelnika mdłości – autorka nagromadziła różne obrzydlistwa (gwałt, pedofilię, mordowanie dorosłych, dzieci, itp.) Chwilami miałam wrażenie, że skompilowała akcję z co pikantniejszych wycinków z tabloidów. Miejscami jest groteskowo, czasami komediowo, innym razem sensacyjnie. Zbrodnie nie zostają ukarane, kłamstwa popłacają. Tempo i klimat przywodzą na myśl najbardziej odjechane filmy Quentina Tarantino – krew tryska strumieniami, a pod podłogą czają się największe strachy. A jednak autorce cały czas udaje się trzymać czytelnika w szachu, ciągle czymś jest zaskakiwany, nigdy nie wie, co się zaraz zdarzy, bo na pewno nie to, co przypuszczał. Akcja wiruje, wibruje i wybucha. I choć możemy zżymać się na nikłe prawdopodobieństwo zdarzeń, kazirodczy związek i soczysty język (ten bardzo mi się podobał!) to czytamy dalej, więcej, szybciej. I o to chodzi w literaturze rozrywkowej.

Warszawa lata 80.

warszawa lata 80Bosz, 2016

Liczba stron: 111

„Warszawa lata 80” to piąty już album ukazujący życie i rozwój miasta. Ta dekada nie była łatwa dla Polski. Radość z zarejestrowania Niezależnych Związków Zawodowych Solidarność została przyćmiona wprowadzeniem stanu wojennego. Obniżająca się stopa życiowa Polaków była bardzo widoczna szczególnie w miastach. Załamanie gospodarki sprawiło, że miasto zahamowało swój rozwój. Budowa linii metra stanęła, inne inwestycje także bardzo spowolniły swoje tempo. Małą perełką było oddanie kilkupoziomowej księgarni Uniwersus przy ul. Belwederskiej, o której szeptało się, że jest największa w Europie. Mówiono także, że miało to być rosyjskie centrum wystawiennicze, może dlatego czasami na zapleczu pojawiali się rosyjscy oficerowie.

Warszawa 80 2 kopia

Miasto nie było w stanie utrzymać zaopatrzenia na właściwym poziomie praktycznie w każdym sektorze. Brakowało wszystkiego, a to, co udało się wystać w kilometrowych kolejkach, zapakowane było w szary papier z napisem opakowanie zastępcze. Ludzie także jakby poszarzeli, przygarbieni strachem o przyszłość swoją, bliskich  i kraju. Pisze o tym we wstępie warszawska aktorka Joanna Szczepkowska.

Warszawa 80 5 kopia

W tym czasie większość fotoreporterów musiała zdeponować swój sprzęt w szafach redakcji. Tylko wybrani mogli w miarę swobodnie robić zdjęcia uzbrojonych patroli, poruszających się po ulicach miasta pojazdów pancernych itd. Jedno ze zdjęć pokazuje warszawiankę częstującą zmarzniętych żołnierzy herbatą z termosu. Ta fotografia pięknie się wpisuje w propagandową ustawkę, choć rzeczywiście wojsko było przez warszawiaków lubiane, czego nie można powiedzieć o innych służbach. Ci, którzy nie oddali aparatów, często z ukrycia utrwalali na kliszach, jak władza przykręca śrubę mieszkańcom miasta. Pałowanie przez ZOMO, armatki wodne, czy gaz łzawiący, na to mogli załapać się wszyscy.

Warszawa 80 13 kopia

W mieście pojawił się nowy środek informacji w postaci rozrzucanych w różnych miejscach ulotek. Niebezpieczne było ich produkowanie, kolportowanie, ale i samo podniesienie z ulicy mogło mieć nieprzyjemne reperkusje. Album ukazuje także bardzo smutne momenty jak uroczystości pogrzebowe Prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego, czy pogrzeb zamordowanego księdza Jerzego Popiełuszki. Tłumy, które pojawiły się wtedy na uroczystościach, można porównać tylko do tych, kiedy miasto odwiedzał papież.

Warszawa 80 6 kopia

W tej szarej rzeczywistości była grupa młodych ludzi, zbuntowanych, wrażliwych, kolorowych chcących wykrzyczeć to, co ich boli. To muzycy i ich fani. Jedni i drudzy farbowali ciuchy farbkami do pisanek, stawiali włosy na cukier. Szkoda, że w książce pokazano tylko zespół Maanam i to podczas kręcenia filmu „Wielka majówka”. Oczywiście nie mogło zabraknąć zdjęć z obrad Okrągłego Stołu, czy kampanii wyborczej do parlamentu w 1989r. Upadający system symbolicznie ilustruje zamykające album zdjęcie strącanego z cokołu pomnika Feliksa Dzierżyńskiego, który stał w bliskim sąsiedztwie Pałacu Mostowskich, komendy stołecznej milicji obywatelskiej.

Warszawa 80 11 kopia

W „Dzienniku telewizyjnym” autorka wstępu, Joanna Szczepkowska, powiedziała: „4 czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm”. Te fotografie pokazują, że była już na to najwyższa pora, Polska była przesycona do granic szarzyzną, ludzie zastraszeni, smutni, niepewni jutra. „Warszawa lata 80.” jest obrazem upadającej epoki. Warto ją mieć na swojej półce.

5 książek o samobójcach

Okazuje się, że nie tak łatwo ograniczyć się do zaledwie pięciu książek. Temat samobójstwa jest bardzo popularny w literaturze, więc miałam problem z nadmiarem. Postanowiłam postawić na różnorodność, stąd też ostatecznie zostały: książka dla młodzieży, powieść, która chwyciła mnie za gardło, biografia, fajna obyczajówka i książka, w której autorka opisuje sylwetki literatów, którzy porwali się na swoje życie.

Kliknięcie na zdjęcie lub tytuł przeniesie Was do pełnej recenzji.

13 trzynaści powodów jay asherTrzynaście powodów – Jay Asher

Mam bardzo ambiwalentne odczucia po lekturze tej książki. Doceniam pomysł na fabułę oraz sprawne poprowadzenie akcji. Podoba mi się poruszony w powieści problem przemocy słownej (i nie tylko) skutkujący wycofaniem się w głąb siebie i niedopasowaniem do grupy rówieśniczej. Jednakże, mój niepokój budzi sposób przedstawienia samobójstwa jako szlachetnej drogi wyjścia ze skomplikowanej sytuacji. Dodam, że z tego typu kłopotami poradziłby sobie każdy dojrzały człowiek, więc taka gloryfikacja samobójstwa wydaje mi się trochę niebezpieczna w powieści skierowanej do młodszego czytelnika. Czytelnika, który na pewno ma problemy, czuje się niezrozumiany, odstaje od innych.

Pomaluj to na czarno – Janet Fitch

Książka rozpoczyna się sceną, w której Josie dowiaduje się, że Michael popełnił samobójstwo. Nic nie zapowiadało takiego desperackiego posunięcia, Michael miał jechać malować w spokoju w pustym domu matki. Po jego śmierci dziewczyna odkrywa jednak Michaela na nowo – okazuje się, że chłopak wykreował się u jej boku na kogoś, kim naprawdę nie był. Pogrążona w żałobie Josie zastanawia się nad postępowaniem Michaela, przypomina sobie zdarzenia z czasów, kiedy układało im się dobrze oraz z trudnych momentów poprzedzających śmierć chłopaka. Krok za krokiem, pogrążając się w oparach dymu, alkoholu i prochów, buduje na nowo obraz swojego ukochanego, nawiedzają ją przy tym tłumione wcześniej przeczucia i lęki. Poruszająca, wspaniała lektura.

Biblioteka samobójców, Dagny Kurdwanowska

Część zasadnicza książki podzielona została na rozdziały, w których omawiani są samobójcy dwudziesto-, trzydziestoletni itd, względem wieku, kiedy odebrali sobie życie (bądź są przesłanki aby w taki sposób interpretować ich śmierć). Oprócz tych najbardziej znanych – Wojaczka, Hemingwaya czy Sylvii Plath znalazłam tam również krótkie biografie autorów, o których nie wiedziałam, że są samobójcami, albo takich, których dotychczas nie znałam (Nahacz, Uhnak). Książka jest dość bogato ilustrowana, na każdego z omawianych artystów przypada kilka stron. Pozycja dla tych, których mocno fascynują życiorysy.

Joy, Jonathan Lee

Zwykle nie czytam książek z różowymi akcentami na okładkach, ale w tej zaintrygował mnie opis: „Młoda utalentowana prawniczka Joy Stephens spada z tarasu widokowego, z kilkunastu metrów na marmurową posadzkę. Czy skoczyła? Czy może spadła? Czy odzyska przytomność? Czy to nieszczęśliwy wypadek, czy próba samobójstwa? ” Tytułową Joy poznajemy dzięki relacjom osób, które ją znały. Opowiadają o niej (oraz o sobie) podczas wizyt u psychologa, który po wypadku został zatrudniony przez firmę, w której pracowała Joy. Rozmowy te mają na celu zmniejszyć stres personelu obecnego podczas zdarzenia. Autor oddaje też głos samej Joy – godzina po godzinie śledzimy jej zajęcia i wydarzenia, które doprowadziły do nieszczęśliwego wypadku. A może to nie był wypadek?

Beksińscy. Portret podwójny, Magdalena Grzebałkowska

Jestem w takim wieku, że załapałam się w liceum i na studiach na słuchanie audycji Tomka Beksińskiego. Słuchałam ich i w pewnym sensie kształtowałam wówczas swój gust muzyczny. Czytałam również jego felietony w Tylko Rocku i jako studentka anglistyki podziwiałam za dowcipny przekład filmów o Monty Pythonie. Docierały do mnie pogłoski o próbach samobójczych Tomka, domyślałam się, że jest trochę „szurnięty”, lecz nie miałam ani chęci, ani możliwości, by dociekać dlaczego jest jaki jest. O twórczości Zdzisława czytałam w prasie, znałam reprodukcje jego obrazów, które przemawiały do mnie za sprawą nastroju, kolorystyki i atmosfery grozy. W pewnym momencie miałam nawet olejną kopię jednego obrazu Beksińskiego. Moja wiedza o Beksińskich była ułamkowa, dopiero lektura książki Grzebałkowskiej odsłoniła głębię i złożoność charakterów tych ludzi oraz skomplikowane relacje w ich rodzinie. Moja książka roku 2014. Lektura obowiązkowa!

Zdecydujecie się na którąś z nich?