Patka i Pepe. Aventura Brasileira, Aga Szczepańska

patka i pepe aventura brasileira aga szczepańskaStudio Moema, 2015

Liczba stron: 176

Przeczytałam wszystkie poprzednie części przygód Patki i Pepe i jest to jedna z moich ulubionych serii książek kryminalno-przygodowych dla młodszych czytelników. W czwartej odsłonie dzieci wyjeżdżają do Brazylii, gdzie towarzyszą wujkowi Wężowskiemu podczas delegacji.

Dla Patki jest to powrót do kraju dzieciństwa, Pepe jest po raz pierwszy w Brazylii – oboje są zachwyceni przyrodą tego kraju. Mają jednak całkowity zakaz oddalania się od hotelu, co mocno ogranicza ich możliwości. Patkę jak zwykle nosi, chciałaby natknąć się na jakąś kryminalną aferę. Spokojniejszy od niej Piotrek ma dość przestępców i niebezpiecznych sytuacji – marzy o beztroskim wypoczynku. Dlatego też ukrywa przed koleżanką to, co go zaniepokoiło. Od pierwszego dnia prześladuje go miejscowy chłopak, Pepe nie wie, o co mu chodzi i dlaczego wciąż go śledzi. Najbardziej zaskakuje go, gdy nieznajomy zaczyna obdarowywać go drogimi gadżetami. Patka natomiast emocjonuje się dziwną posępną rodziną z dwiema córkami – wszyscy wyglądają tak jakby dotknęła ich jakaś wielka tragedia.

Odniosłam wrażenie, że w tym tomie zagadka kryminalna została odsunięta na bok, niby coś się dzieje, ale tak naprawdę nie wiadomo o co chodzi, dopóki nie dotrzemy do wielkiego finału. Tym razem, zgodnie z tytułem, ważna jest przygoda w Brazylii. Podczas podróży dzieci zwiedzają Rio oraz inne zakątki tego malowniczego kraju – pływają w morzu, bawią się podczas wieczornych tańców na plaży, Pepe surfuje, Patka gubi się podczas zwiedzania i trafia do magicznego ogrodu pełnego pszczół, poznaje też przedziwną dziewczynkę, za którą latają egzotyczne ptaki. Autorka odeszła od konwencji dodając wątki baśniowo-magiczne podkreślające tajemniczość miejsca, w którym rozgrywa się akcja książki.

„Aventura Brasileira” ma nie tylko walory rozrywkowe, to również książka o innej kulturze przedstawiająca ważne miejsca w Brazylii, która pokazuje, że jest to kraj kontrastów, gdzie piękno przyrody idzie w parze z niebezpieczeństwami czyhającymi w wielkich miastach. Dobra wakacyjna lektura dla Waszych dzieci.

O poprzednich trzech tomach pisałam TUTAJ

Kobiety w kąpieli, Tie Ning

kobiety w kąpieli tie ningZnak Literanova, 2016

Liczba stron: 490

Jestem ignorantką, jeśli chodzi o literaturę chińską. Czytałam zaledwie kilka książek chińskich autorów i zazwyczaj były mocno związane z sytuacją polityczną oraz przegadane. Obawiałam się, że i „Kobiety w kąpieli” będą podobne. A jednak coś mnie ciągnęło do tej książki – subtelna okładka, tytuł jak z obrazu impresjonisty, opis, nominacja do ważnej nagrody. Nie umiem powiedzieć co, lecz od razu zdradzę, że jestem zachwycona książką.

Tiao, będąca wiceprezesem w wydawnictwie publikującym książki dla dzieci, ma wkrótce wyjść za mąż. Ta życiowa zmiana budzi w niej wspomnienia i skłania do podsumowań. Kobieta wraca do swojego trudnego dzieciństwa przypadającego na czasy schyłku rewolucji kulturalnej, przymusowych obozów pracy i samosądów. Gdy obie z siostrą chodziły jeszcze do szkoły ich rodzice zostali wysłani na farmę Trzcinowa Rzeka. Dziewczynki musiały radzić sobie same i pewnie stąd wzięła się siła Tiao, jej skłonność do szybkiego osądzania ludzi, a także bardzo niepoprawne, chłodne stosunki z matką i ojcem.

intelektualisci_na_farmie

Jej dzieciństwo w komunistycznych Chinach to czas biedy, braku podstawowych towarów w sklepach, ale też okres przyjaźni, które przetrwały przez całe życie. Z Fei łączy ją skomplikowana relacja oparta na współczuciu i pogardzie, ale też miłości i wyrozumiałości. Z Youyou, która marzy o otwarciu własnej restauracji, jej stosunki są czystsze, oparte na fascynacji i podziwie, że dziewczynka potrafiła w kilku słowach podważyć sens ogólnonarodowej rewolucji.

rewolucja_to_nie_06.07

Jednak najbardziej komplikują się jej stosunki z ukochaną młodszą siostrą. Staje między nimi tragedia, jaką przeżyły, a także dość wstrętny charakter rozpieszczonej Fan. Całe ich dorosłe życie to pasmo złośliwości, kłótni i udręk. Zupełnie nie przypomina dzieciństwa, gdy obie siostry się wspierały, dbały o siebie i dzieliły smutki i radości.

Nie potrafię i nie chcę streszczać fabuły tej książki. Chociaż to pozornie prosta historia, pod powierzchnią zdarzeń kipi. Chwilami podczas lektury aż brakowało mi powietrza, czułam się uwikłana w sieć intryg, zbrukana zachowaniem bohaterek, zażenowana ich czynami, zaskoczona niezrozumiałymi decyzjami. Współczułam im, że dorastają w kraju mającym za nic jednostkę, sankcjonującym wykorzystywanie ludzi, samosądy, łatwo rzucającym oskarżenia i kłody pod nogi, każdemu na kogo padł cień podejrzeń.  Ale widziałam też wady bohaterek: skłonność do chodzenia w życiu na skróty, zawiść, chęć skupiania na sobie uwagi innych, niezdecydowanie.

obserwacje_12.07

Czytając niektóre fragmenty miałam skojarzenia z różnymi autorami i dziełami. Gdzieś tam jest nawiązanie do „Makbeta”, niezmywalne piętno na skórze, w kilku miejscach dopatrywałam się wpływu Alice Munro – ta sama zwięzłość frazy skrywającej buzujące emocje. I tylko w jednym momencie nie wiedziałam po co i na co komu ten fragment. Mówię o mini wykładzie o twórczości Balthusa, w którym czytelnik został postawiony na równi z niewiele wiedzącą bohaterką studiującą sztukę i został potraktowany jak student pierwszego roku. Te dwie czy trzy strony nie rzutują jednak na całość, która jest zachwycająca i zapierająca dech w piersiach. Jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam w tym roku.

Mam dla Was kod zniżkowy od Znaku na zakup tej książki KLIK.

Czarne liście, Maja Wolny

czarne lisice maja wolnyCzarna Owca, 2016

Liczba stron: 376

Poruszanie tak drażliwego tematu jak pogromy Żydów przez Polaków może być aktem odwagi. Może być też próbą wypromowania książki na skandalu. W przypadku „Czarnych liści” Mai Wolny żadna z tych hipotetycznych sytuacji nie ma miejsca – autorka wplata mało znane, drastyczne wydarzenie historyczne w treść książki z wdziękiem i klasą. Podczas lektury nie odniosłam wrażenia, że próbuje szokować czy szkalować. Po prostu opowiada o czymś, co na skutek politycznych matactw przeszło bez echa, lecz sprawiło, że zwykli ludzie, którzy dali ponieść się złym emocjom, musieli poradzić sobie z wstydem i żyć z obciążonym sumieniem.

Akcja książki biegnie dwutorowo. W warstwie historycznej śledzimy losy Julii Pirotte, postaci autentycznej, polskiej fotografki, która po wojnie wróciła do Polski i pracowała jako reporterka dla prasy. To ona wykonała zdjęcia w Kielcach tuż po tzw. pogromie, w którym zginęło 37 Żydów niesłusznie oskarżonych o porwanie polskiego dziecka. W warstwie współczesnej śledzimy losy Weroniki Czerny, historyczki badającej postawy Polaków wobec ludności pochodzenia żydowskiego. Weronika ma za sobą nieudany związek z chorym psychicznie człowiekiem. Sama wychowuje córkę Laurę. Pierwszego dnia wakacji dziewczynka znika. Nie zostawia żadnej wiadomości. Weronika obawia się, że mogła zostać uprowadzona przez ojca. Do sprawy włącza się miejscowy policjant oraz dziennikarz, który sugeruje, iż zaginięcie dziewczynki może mieć związek z drażliwym tematem pracy naukowej jej mamy.

Obie historie w pewnym momencie splatają się, lecz nie to jest najważniejsze. Ta książka wyróżnia się subtelnością języka i użytych przez autorkę środków. Nie jest to książka rozliczeniowa, ponieważ nikogo nie potępia. Skupia się na uczuciach nie na czynach. Pokazuje, że prześladowani i prześladujący byli ofiarami systemu, wojny, okoliczności, wychowania, a konsekwencje niegodziwych zachowań ciągnęły się za nimi przez pokolenia. Wątek dotyczący zaginięcia dziewczynki również okazał się satysfakcjonujący – obfitował w zwroty akcji i zwodził czytelnika na manowce. Jedyne, do czego mam pewne zastrzeżenia, to zakończenie – trochę zbyt łzawe jak na mój gust. Polecam, jeśli lubicie książki z wątkiem historycznym, na pewno się nie zawiedziecie. I zapamiętajcie nazwisko autorki – Maja Wolny ma ogromny potencjał i nie rozmienia się na drobne.