Przebiegłe dochodzenia Ottona i Watsona. Esencja. Romantyzm, Janusz & Gawronkiewicz

przebiegłe dochodzenia ottona i watsonaWydawnictwo Komiksowe, 2015

Liczba stron: 88

W tym zbiorczym wydaniu znalazły się dwa zeszyty duetu Janusz & Gawronkiewicz o przygodach prywatnego detektywa Ottona i jego szczura Watsona. Otton to życiowy rozbitek, pijaczyna i niechluj, Watson wydaje się bardziej rozgarnięty i przewidujący, niestety jest szczurem, więc jego możliwości działania są ograniczone w pewnych kwestiach. W innych, sprawdza się świetnie.

W „Esencji”, która rozpoczyna się od pogrzebu Aptekarza, znanego naukowca, który zapisał się w historii wynalezieniem maszyny skraplającej treść książek i przekształcającej je w pitną esencję. Zaraz potem w dziwnych okolicznościach umiera więcej ludzi – cechą charakterystyczną wszystkich zgonów są szeroko otwarte oczy u zmarłych. Otto zostaje wynajęty przez pewnego mężczyznę, który stracił brata bliźniaka do odkrycia przyczyny jego śmierci. Podczas tego śledztwa uratuje życie tylko i wyłącznie dzięki swojej ograniczonej inteligencji!

Przebiegle_dochodzenie1i2_s3

W „Romantyzmie” dowiadujemy się, iż powstał rządowy program wskrzeszania dawnych symboli kultury. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że słowo „wskrzeszanie” zostało potraktowane dosłownie. Otto szlaja się trochę po Warszawie ze swoim sąsiadem, któremu bardzo na sercu leży komercjalizacja kultury oraz popularność wytworów grafomańskich i kiczowatych. Sąsiad nie spodziewa się, że wkrótce zostanie złożony na ołtarzu kultury wysokiej.

przebiegłe dochodzenia 1

Oba komiksy poruszają tematykę rzadko spotykaną w tej formie – kulturę, literaturę oraz sens życia. Stawiają tezę, iż kultura niska i wysoka mogą ze sobą współegzystować, lecz nie zawsze ta pierwsza wychodzi nam na zdrowie. Z drugiej strony deprecjonowanie osiągnięć najnowszych pokoleń i stawianie na piedestale wieszczów narodowych, genialnych kompozytorów sprzed stuleci, może doprowadzić do sytuacji nad wyraz nieprzyjemnych. przebiegłe dochodzenia 2

Plansze są w żywych kolorach, rysunki szczegółowe, można na nich rozpoznać wiele charakterystycznych punktów Warszawy. Posłużenie się elementami fantastycznymi zanurzonymi we współczesnym mieście, dodaje historii autentyzmu i sprawia, że nie można rozważań w niej zawartych potraktować lekko. Tekst i rysunki są tu tak samo ważne. Komiks przez swoją tematykę, rozważania nad kondycją sztuki i sensem życia, skierowany jest do osób dorosłych.

Wampir z Zagłębia, Przemysław Semczuk

wampir-z-zaglebiaZnak, 2016

Liczba stron: 384

W 1998 roku powstał dokumentalny film pt: „Jestem mordercą” o sprawie tzw. wampira z Zagłębia. Reżyserem był Maciej Pieprzyca. Lada dzień na ekrany kin wejdzie film fabularny tego samego reżysera i o takim samym tytule, również poświęcony tej głośnej w latach 70. i 80. sprawie. Ja oczywiście wybrałam książkę, żeby zapoznać się z najnowszymi ustaleniami w sprawie Zdzisława Marchwickiego skazanego za zamordowanie kilkunastu kobiet na terenie Zagłębia.

Przemysław Semczuk nie wchodzi w makabryczne szczegóły morderstw, nie opisuje ich przebiegu oraz stanu, w jakim znaleziono ofiary. Poświęca im tyle miejsca, ile trzeba, by pokazać rozmach mordercy. Najbardziej interesuje go proces Marchwickich i innych osób, które były sądzone podczas tego samego procesu, a także nieścisłości, które mogą, lecz nie muszą, wskazywać, na to, że skazano niewłaściwą osobę. Po złapaniu Marchwickiego po wielu latach niewiele wnoszącego śledztwa, rusza machina sprawiedliwości, a wraz z nią proces o charakterze pokazowym, mający na celu wykazać winę podejrzanych oraz sprawność działania milicji obywatelskiej i PRL-owskiego systemu sądowniczego.

Autor dociera do akt sprawy, protokołów przesłuchań, dowodów, m.in. pamiętnika Marchwickiego powstałego już po wyroku skazującym. Krok po kroku wykazuje, że, być może, Marchwicki był również ofiarą systemu. Pierwszym zatrzymanym, który jako tako pasował do teorii śledczych. Co ciekawe, śledztwo w sprawie o kryptonimie „Anna” od imienia pierwszej ofiary, było nad wyraz nowoczesne – przesłuchania i przebieg rozprawy w sądzie były rejestrowane na taśmie, sporządzono również niezależne profile przestępcy (jeden z nich stworzył amerykański naukowiec, co świadczy o priorytecie sprawy). Zaangażowano również grafologów, psychologów i psychiatrów, a podobno nawet komputer!

Książka jest niezwykle interesująca, napisana w taki sposób, żeby pokazać dochodzenie i proces z nieznanej dotychczas perspektywy. Domyślam się, że jej napisanie wymagało tytanicznej pracy w archiwach, przekopanie się przez tony akt i dokumentów. Autor dotarł w miejsca ważne dla sprawy i do ludzi, którzy mogą jeszcze pamiętać proces i oskarżonych (nie wszyscy chcieli rozmawiać). Następnie całą swoja wiedzę skumulował na 300 stronach książki zasiewając w czytelniku wątpliwości, podsycając ciekawość i przy okazji opowiadając o innych seryjnych mordercach działających w okolicy tym samym okresie – naprawdę był ich wysyp.

Książkę bardzo polecam nie tyko żądnym sensacji, lecz także osobom interesującym się historią PRL-u, miłośnikom kryminałów oraz czytelnikom ceniącym rzetelne reportaże.