Siódma piszczałka, Katarzyna Ryrych

Wydawnictwo Ezop, 2017

Liczba stron: 168

Elena ma 14 lat. Chodzi do szkoły specjalnej, ponieważ nie mówi. Straciła głos na skutek traumatycznego wydarzenia, które na zawsze zmieniło jej życie. Lekarze nie wiedzą, czy jeszcze kiedyś będzie mówiła. Oprócz tego, że posługuje się językiem migowym lub pisze na karteczkach, Elena jest zupełnie normalną dziewczyną. Wszyscy w klasie zazdroszczą jej wakacyjnego wyjazdu do Transylwanii, legendarnej krainy wampirów w Rumunii.  Ona sama obawia się, że będzie się nudzić. Jej tata jedzie tam do pracy i gdzieś na rumuńskiej prowincji będzie naprawiał zepsute organy w starym kościele.

Rumunia okazuje się dość mroczna, szczególnie, gdy dziewczyna zaczyna poznawać miejscowe legendy – te bardzo często kończą się tragicznie. Na miejscu poznaje dwoje młodych ludzi – studentów, którzy zajmują się renowacją innych elementów kościoła. Najbardziej intrygującą jego częścią są jednak milczące organy, pokryte malunkami. Czy to możliwe, żeby Elenie ukazywały się postacie przedstawione na malowidle? Dlaczego wybrały właśnie ją? Czego od niej oczekują? Nastolatka nie wie, co ma o tym sądzić. Nie ma zamiaru nikomu opowiadać o swoich wizjach, żeby nie brano jej za obłąkaną. Ze strony na stronę robi się coraz bardziej tajemniczo, atmosfera grozy się zagęszcza.

Ogromnym plusem jest to, że opowieść bazuje na wierzeniach i legendach i opisuje mało znany kraj europejski. Fajne jest to, że nie ma tu cukierkowych scen, żadnych zakochanych nastolatek, wzdychających do wampirów jeżdżących na deskorolkach, żadnych maślanych oczu i naiwnych wyznań. To raczej thriller/horror, na pewno nie romantyczna książka dla egzaltowanych dziewczyn. Myślę, że spodoba się tym, którzy nie chcą wciąż czytać o przygodach dzielnych chłopców. Elena jest postacią intrygującą, zranioną przez życie, dźwigającą na barkach duży ciężar, który czyni ją bardziej uważną i wrażliwą, ale nie odbiera jej uroku i ciekawości świata. Czytajcie!

Najlepsze książki 2017 i krótkie podsumowanie

Rok 2017 przez kilka miesięcy był dla mnie dość łaskawy i mogłam robić to, co lubię najbardziej, czyli czytać. Ostatnie cztery miesiące wypełniała głównie praca, więc tempo czytania spadło. Sięgałam też po łatwiejszą literaturę, przez co mam poczucie, że ominęłam sporo książek, które powinnam przeczytać. Zaniedbałam też pisanie na blogu i wkraczam w 2018 z dużymi zaległościami w recenzjach. Cóż, bywa.

Przeczytałam dużo, bo aż 194 książki.

Oto najlepsze z nich.

Kryminały (recenzje pojawią się później, bo nie zdążyłam w starym roku)

Farma lalek – Wojciech Chmielarz

Roznegliżowane – Iva Prochazkova

Literatura faktu:

Ekspedycja – Bea Uusma (kończyłam w sylwestra, taki rodzynek mi się trafił na koniec roku!)

Wanda. Opowieść o sile życia i śmierci. Historia Wandy Rutkiewicz – Anna Kamińska

Księga morza, czyli  jak złowić rekina giganta z małego pontonu na wielkim oceanie o każdej porze roku, Morten A. Strøksnes

Dziennik 1943-1948 – Sandor Marai

Człowiek, który zrozumiał naturę – Andrea Wulf

W królestwie lodu – Hampton Sides

Literatura piękna:

Pod śniegiem – Petra Soukupova

O starym człowieku, co czytał romanse – Luis Sepulveda

Przypomnij mi, kim jestem – Matthew Thomas

Moja walka 5 – Karl Ove Knausgard

Opowiadania i słuchowiska. Klatka – Kazimierz Kummer

Syn – Philipp Meyer

O kotach – Charles Bukowski

Dżentelmen w Moskwie – Amor Towles

Córki Wawelu – Anna Brzezińska

To, co możliwe – Elizabeth Strout

W tym roku odkryłam też Petra Sabacha i z przyjemnością przeczytałam kilka jego książek, Wojciecha Chmielarza, którego znałam, ale nie czytałam, bo nie chciałam zaczynać nowych serii kryminalnych przed ukończeniem tych, które mam rozgrzebanie (ale warto było dla niego nagiąć zasady).

Przetłumaczyłam w tym roku 5 książek. Trzy już się ukazały: „Magiczny kontroler” i „Zwierzochłopiec” Davida Baddiela oraz „Zdrajca tronu” Alwyn Hamilton.  Dwie ukażą się w przyszłym roku, ale jeszcze nie pojawiły się w zapowiedziach, więc nie śmiem zdradzać tytułów.

Największe rozczarowanie: instagram – nie mówię nawet o tym, że blokuje moje zasięgi tak, że niewiele osób widzi dodane przeze mnie zdjęcia. Najbardziej wkurza mnie to, że blokuje mi zdjęcia osób, które dodałam do obserwowanych, więc chociaż chcę je oglądać, to i tak nie widzę. Przez rok praktycznie nie przybyło mi obserwujących, w tej chwili jest ich 6881.

Na Fb aktualnie – 72789 (niecałe 7 tys. więcej niż rok temu)

Postanowień i planów jak zwykle nie mam. Nie ustawiam na Goodreads licznika z liczbą książek, które chcę przeczytać, bo nie ścigam się nawet sama ze sobą. Nie wchodzę w żadne wyzwania, bo nie mam na nie czasu. Czytanie jest i pozostanie dla mnie przyjemnością, a nie rywalizacją, czego i Wam życzę 🙂