44 Scotland Street, Alexander McCall Smith

Muza SA, 2010

Liczba stron: 311

Powieść „44 Scotland Street” jest w pewnym stopniu nietypowa. Pomysł na nią autor zaczerpnął podczas jednego z wyjazdów za ocean, gdzie wciąż dość dużą popularnością cieszą się powieści publikowane w odcinkach w gazetach. Gdy okazało się, że i w Szkocji znalazł się chętny wydawca na tego typu powieść, McCall Smith rozpoczął swoją przygodę z powieścią w odcinkach. Stąd też wziął się podział na krótkie rozdziały traktujące o jednym wydarzeniu lub opisujące jednego bohatera. Umiejętnie zastosowane haczyki w tekście zlepiają poszczególne części w jedną zgrabną całość.

W książce śledzimy poczynania mieszkańców edynburskiej kamienicy przy Scotland Street. Zaczynamy od Pat, dwudziestokilkuletniej dziewczyny, która wynajmuje pokój w mieszkaniu zajmowanym przez narcystycznego Bruce’a – rzeczoznawcę nieruchomości. Sama Pat znajduje pracę w niedaleko położonej galerii, gdzie pomaga właścicielowi, który galerię otrzymał od bogatego ojca. Sam właściciel absolutnie nie ma pojęcia o sztuce i prowadzeniu firmy. Jego ignorancja doprowadzi do wielu zabawnych sytuacji.

Śledzimy też pierwszy bunt sześcioletniego genialnego dziecka, którego matka przeżywa zafascynowanie nowoczesną psychologią dziecięcą. Mały Bertie postanawia postawić się matce i zrezygnować z lekcji włoskiego oraz gry na saksofonie. Bunt wyrażany na gruncie domowym i w przedszkolu zawiedzie go i jego matkę do znanego psychoanalityka dziecięcego.

Sąsiadka Pam, Domenica, wprowadzi ją w świat artystyczny Edynburga, pokaże podziemne miasto oraz otrze niejedną łzę. Sama pozostanie jednak postacią zagadkową.

Książka to miła, łatwa, przyjemna, nie wprowadzająca żadnego niepokoju, napięcia, strachu czy niepewności. Opowiada ciepłe historie, portretuje zwykłych i tych mniej zwykłych ludzi trochę ich przerysowując. Przy tym osadzona jest mocno w Edynburgu, schlebia miastu i jego mieszkańcom. Drugoplanową postacią książki jest Ian Rankin, twórca moich ulubionych powieści kryminalnych z inspektorem Rebusem. „44 Scotland Street” bardzo mnie odprężyła podczas lektury. Teraz czekam na kolejną część przygód mieszkańców domu przy Scotland Street, będzie ona nosiła tytuł „Rozmowy przy kawie”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *