AGA PYTA o biblioteki

Wczoraj na FB wywiązała się dyskusja o czytelnictwie oraz bibliotekach vs księgarniach. Jestem miłośniczką bibliotek i nie wyobrażam sobie, że mogłabym do nich nie chodzić. Nieważne ile mam książek na półkach, nieważne ile kupuję i tak nie zdobędę na własność wszystkich, które chciałabym przeczytać. Biblioteka jest niezastąpiona. Rozumiem jednak tych, którzy niedawno zaczęli budować swój księgozbiór i którzy cieszą się z każdej zakupionej nowej pozycji na półce. Ja również wciąż potrafię się z tego cieszyć, ale jestem na takim etapie, że nie każdą książkę muszę i chcę mieć na własność. Oprócz kilku, które mieć muszę, niespecjalnie przywiązuję się do książek, potrafię się z nimi rozstawać, sprzedawać, oddawać, wymieniać. A mimo tego moje mieszkanie coraz bardziej zaczyna upodabniać się do antykwariatu.

Jest tylko jedna rzecz, której nie lubię w książkach bibliotecznych. Jest to zapach. Stare książki nasiąkają zapachami domów, w których były, a mnie po prostu przeszkadza smród dymu papierosowego, gotowanej kapusty, itp. Najczęściej wypożyczam jednak książki niedawno wydane, więc nieskażone i nie po przejściach, bo trzeba lat, żeby papier nasiąkł zapachami.

Są trzy biblioteki, które odwiedzam z wielką przyjemnością. Gdzie bibliotekarze mają uśmiech i czas dla czytelnika, gdzie człowiek nie czuje się intruzem, gdzie można porozmawiać o nowościach, dotknąć każdej pozycji, ze spokojem wybrać, co się podoba. Co więcej, bibliotekarze w tych placówkach mają doskonałą pamięć i zdarza się, że odkładają dla mnie coś, o co wcześniej niezobowiązująco pytałam. Pozdrawiam panie i pana, którzy znają mnie z licznych wizyt!

Jest też i taka biblioteka, z której uciekłam ze złością i urazą. Gdzie na dzień dobry zostałam opierniczona za to, że śmiałam zapuścić się między półki z literaturą młodzieżową, chociaż jest tam swobodny dostęp do księgozbioru. Gdzie bibliotekarka nie umiejąc czegoś znaleźć, odsyłała mnie do domu mówiąc, że wypożyczone, a leżało na półce. Gdzie odpowiedzenie „dzień dobry” uwłacza godności urzędniczki. Tej pani życzę rychłego przejścia na emeryturę, bo niestety odstrasza czytelników ze szkodą dla całej instytucji.

Jaki jest Wasz stosunek do bibliotek? Wolicie kupować czy wypożyczać? Potraficie rozstawać się z książkami, czy też maniakalnie je kolekcjonujecie? Mam nadzieję, że podzielicie się swoimi doświadczeniami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *