Annabelle, Lina Bengtsdotter

Burda Książki, 2017

Liczba stron: 384

Tłumaczenie: Marta Rey-Radlińska

Zaczęłam tę książkę pewnej nocy. Potrzebowałam czegoś, co ukołysze mnie do snu. Wybór okazał się fatalny, bardzo szybko zostałam wciągnięta w wir wydarzeń i czytałam łapczywie (na szczęście nie przez całą noc, lecz również w ciągu następnego dnia) dopóki nie dotarłam do ostatniej strony.

Ginie siedemnastoletnia Annabelle. Nie jest to raczej ucieczka z domu, rodzice są przekonani, że stało się jej coś złego. Sztokholmska policja wysyła dwóch policjantów, żeby spojrzeli na sprawę chłodnym okiem profesjonalistów. Policjantka Charlie Lager panikuje przed wyjazdem na miejsce zaginięcia. Okazuje się, że wioska, w której wydarzyło się to nieszczęście, jest jej znana. Spędziła tam kilkanaście lat życia i nie ma najlepszych wspomnień. W zasadzie nigdy nie chciała tam wracać. Teraz będzie musiała zmierzyć się z własną przeszłością oraz skomplikowaną sprawą zaginięcia.

Od samego początku nie jest łatwo. Przede wszystkim dlatego, że tak trudno zrozumieć Annabelle. Ta dziewczyna ma wiele twarzy: pilna uczennica, zdolna, utalentowana, oczytana, krótko trzymana przez zasadniczą matkę, zainteresowana kościołem i wiarą, a jednocześnie ma opinię rozwiązłej, puszczalskiej, takiej, która nigdy nie odmówi alkoholu. Kim więc była naprawdę? I co się z nią stało?

Sztokholmskim policjantom nie pomaga to, że w wiosce wszyscy się znają, a między mieszkańcami zachodzą rozmaite powiązania, często oparte na zależności materialnej. Nikt nie chce zaszkodzić synowi właściciela jedynego działającego w okolicy zakładu produkcyjnego, dzięki któremu nie wszyscy są bezrobotni. Świadkowie, którzy jako ostatni widzieli dziewczynę na imprezie, byli zbyt pijani i odurzeni, żeby pamiętać kiedy i z kim wyszła. Ślad się urywa. Ale policjanci nie tracą nadziei, choć podejrzewają, że czas działa na ich niekorzyść i prawdopodobnie odnajdą tylko ciało. I być może osobę, która przyczyniła się do śmierci Annabelle.

To debiut autorki i to debiut bardzo udany. Stworzyła w nim opresyjną, ponurą, duszną atmosferę, typową dla małych, odizolowanych społeczności. Brak nadziei na lepszy los sprawia, że młodzi są apatyczni, a wolny czas spędzają na imprezach, całkowicie zaniedbując swój rozwój – do niczego nie dążą, niczego nie pragną, są przekonani, że podzielą beznadziejny los swoich rodziców. Tylko nieliczni są w stanie wznieść się ponad przeciętną. Wplecenie w akcję historii toczącej się w przeszłości (długo nie wiadomo, kim są jej młode bohaterki i kiedy działy się opisywane wydarzenia) z początku nieco mnie deprymowało. Dopiero później przekonałam się, że tamta historia ma wpływ na bieżące wydarzenia i zachowanie niektórych bohaterów książki. To dość klasyczny kryminał, ale dzięki specyficznej, ciężkiej atmosferze czyta się go z wielkim zainteresowaniem. Bardzo polecam.

2 myśli nt. „Annabelle, Lina Bengtsdotter”

  1. Zaciekawiła mnie Twoja recenzja, no i do tego uwielbiam sprawdzać świeżych autorów więc z wielką chęcią sprawdzę tą książkę. Pozdrawiam 🙂

  2. Klasyczna fabuła sprawia, że ten tytuł idealnie wpasowuje się w gatunek, a ta duszna atmosfera, ten dziwny, ciężki klimat towarzyszy niemal przez cały czas. Miasteczko wydaje się wręcz być przeszyte chłodem i wcale nie chodzi o pogodę. Polecamy! 🙂

Odpowiedz na „GandalfAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *