Apokalipsa Z. Mroczne dni. Tom 2, Manel Laureiro

Muza SA, 2013

Liczba stron: 352

„Apokalipsa Z” jest trylogią. Powstawała najpierw jako powieść pisana na blogu. Szybko zyskała wielu fanów w Hiszpanii, skąd pochodzi jej autor, i została wydana w formie książkowej. Opowiada o upadku świata po niekontrolowanym wycieku wirusa zmieniającego ludzi w zombie. Główny bohater, który z normalnym życiu był prawnikiem, stara się odnaleźć na świecie miejsca, gdzie mogło przetrwać życie. Intuicja podpowiada mu, że ludzi powinien szukać na Wyspach Kanaryjskich. Podczas pełnej niebezpieczeństw podróży ku wybrzeżu spotyka innych ludzi, którzy podobnie jak on zdołali utrzymać się przy życiu. Są to pilot śmigłowca, nastolatka oraz wiekowa siostra zakonna. Wraz z nimi podróżuje kot. Cała czwórka dociera na Wyspy, gdzie jak się spodziewali, istnieje baza, w której zamieszkali ci, którzy umknęli z kontynentu.

Ich oczekiwania zupełnie rozminęły się z rzeczywistością. Nie dość, że zostali potraktowani dość obcesowo i brutalnie oraz zesłani na trwającą miesiącami kwarantannę, to okazało się, że znajdują się na terenie podlegającym prawu wojskowemu. Na wyspie wszystko jest racjonowane, brakuje leków, paliwa, żywności, mieszkań. Ludzie są wobec siebie podejrzliwi, a wyspa, na którą dotarli znajduje się w stanie konfliktu z inną, którą zarządzają rojaliści. Rozbitkowie nie zagrzeją jednak miejsca w bezpiecznym zakątku. Wkrótce otrzymują misję dotarcia do wielkiego magazynu leków położonego w samym centrum ogarniętego plagą zombie Madrytu. Mężczyźni niechętnie poddają się rozkazowi, kobiety zostają na wyspie, co wcale nie jest bezpieczniejsze.

W pierwszym tomie był tylko jeden główny bohater, a opowieść o Hiszpanii opanowanej przez zombie poznawaliśmy w formie jego zapisków. Tym razem śledzimy to, co dzieje się w drodze do Madrytu i magazynie leków, który jest celem wyprawy z wysp oraz dowiadujemy się co dzieje się w bezpiecznej bazie, po tym jak opuścił ją oddział specjalny. Trochę mi przeszkadzało takie odejście od schematu pierwszego tomu. Denerwowała niefrasobliwość nastolatki, która pozostała na wyspie. Rozwój wydarzeń natomiast jest zaskakujący, nic nie przebiega zgodnie z oczekiwaniami. Rozbitkowie, którzy dotarli aż z kontynentu wciąż czują się obco i nie są świadomi rozgrywek pomiędzy różnymi frakcjami zamieszkującymi Wyspy Kanaryjskie. Na skutek tarć i rozłamu znowu będą skazani sami na siebie.

W tej części Apokalipsy Z akcja gna na złamanie karku. Dzieje się tu dużo – w końcu to typowa książka sensacyjno-rozrywkowo-fantastyczna. Dla tych, którzy lubią powieści o świecie po apokalipsie jest to pozycja obowiązkowa. Czego jeszcze można się po niej spodziewać? Na pewno jest mniej mroczna niż cykl Metro 2033, lecz równie wciągająca. Chwilami skrzy humorem, często czarnym. Autor przeciwstawia tu bezwolne okrucieństwo nierozumnych zombie z wyrachowaniem i głupotą człowieka, który przez swoje postępowanie pogarsza i tak już krytyczną sytuację ludzkości. Mnie się podobało i wkrótce sięgam po ostatni tom, licząc na to, że na rozbitków czeka gdzieś bezpieczne miejsce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *