Wszystkie wpisy, których autorem jest Agnieszka Kalus

Wyzwanie CBL – książki z miastem w tytule

Postanowiłam ożywić założoną kilka lat temu grupę czytelniczą o nazwie Co tydzień nowe wyzwanie czytelnicze z Czytam, bo lubię, do którego cały czas można dołączać.

Wyzwanie polega na tym, że w każdym tygodniu czytamy książkę według klucza tematycznego. Pierwszym zadaniem w tym roku była książka z miastem w tytule. Zadanie na kolejny tydzień ogłaszane jest z wyprzedzeniem we wtorek poprzedzający rozpoczęcie czytania, by każdy chętny uczestnik miał szansę na znalezienie odpowiedniej książki. Nie ma obowiązku uczestniczenia w każdym wyzwaniu tygodniowym.

W zasadzie nie ma tu ŻADNYCH obowiązków, tylko przyjemności. Można dołączyć w dowolnym momencie, można czytać książkę dłużej niż tydzień, można opuszczać wyzwania, na które nie mamy czasu ani ochoty. Chodzi tylko o to, by porozmawiać o książkach, poznać nowe tytuły, odkurzyć dawno zakupione tomy i spędzić czas na czytaniu. Jeśli macie ochotę dołączyć, serdecznie zapraszam! W tym tygodniu czytamy książki z porą roku w tytule, a jest z czego wybierać!

W pierwszym tygodniu wyzwania przeczytałam trzy książki z miastem w tytule, o których krótko wam opowiem.

„Zima w Lizbonie” Antonio Muñoz Molina (tłum. Wojciech Charchalis)

Bardzo napalałam się na tę książkę. Miałam wdrukowane w głowie, że jest poruszająca, kultowa, wręcz klasyka, którą trzeba znać. Niestety, musiałam się zmuszać do lektury, bo przez większość czasu powieść po prostu mnie nudziła. Opowiada o miłości, a może zauroczeniu, jakie przeżywa muzyk jazzowy. Nawiązuje przelotny romans z kobietą, która jest żoną szemranego gościa, brutala uwikłanego w nieczyste interesy. To zauroczenie trwa latami, choć kochankowie w tym czasie prawie w ogóle się nie spotykają, sporadycznie piszą do siebie listy. Najgorsze jest to, że to nie muzyk opowiada tę historię, lecz słyszymy ją z ust osoby trzeciej, przyjaciela, który relacjonuje to, czego się dowiedział. Dużo tu dymu papierosowego, sączącej się do ucha muzyki, życia barowego, deszczu, mroku, przemocy. Niestety, nie potrafiłam się w czuć w tę atmosferę.

Mur. 12 kawałków o Berlinie – zbiór reportaży (p. red. Agnieszki Wójcińskiej)

Jak to zbiór reportaży, są tu teksty lepsze i gorsze. Według mnie te ciekawe dotyczą prób ucieczki za mur – tych przy wykorzystaniu uprowadzonego z lotniska samolotu, czy przez podkop prowadzący pod budynkami i ulicami. Te mniej ciekawe są luźno związane z samym murem, a bardziej z Niemcami po zjednoczeniu, gdy euforia po obaleniu muru już opadła i okazało się, że obie części rozdzielonego kilkadziesiąt lat wcześniej kraju różnią się nie tylko poziomem zamożności, lecz także mentalnością. Warto przeczytać, ale można dać sobie przyzwolenie na opuszczanie mniej interesujących tekstów.

Niebieska księga z Nebo – Manon Steffan Ros (tłum. Marta Listewnik)

Nebo jest walijskim miasteczkiem, przynajmniej w tej książce, bo nie wiem, czy naprawdę znajduje się na mapie. Oprócz matki i jej dwójki dzieci nikt już w nim nie pozostał. Kilkunastoletni Sion niewiele pamięta ze świata sprzed apokalipsy. Jego mama ma dobrą pamięć, ale też niesamowitą umiejętność przystosowywania się do świata pozbawionego wygód (elektryczności, sklepów, wszystkiego, co daje nam rozwój cywilizacji). Gdy świat cofa się o kilkaset lat kobieta i jej dzieci nie poddają się smutkowi. Pomagają im w tym książki znalezione w bibliotekach i opuszczonych domach. Z tym, że matka podświadomie wybiera tylko te, które zostały napisane po walijsku, języku, którego niechętnie się uczyła będąc w szkole. Teraz jest „opiekunką” tego wymierającego języka, co czyni zupełnie nie zdając sobie sprawy z roli, jaką odgrywa. Piękna opowieść o przetrwaniu, o życiu w zgodzie z przyrodą, o pozostaniu człowiekiem w tak ciężkich czasach. Koniecznie!

Nietypowo, bo filmowo

W każdy wtorek na kanale Czytam, bo lubię nowy film.

Co drugi tydzień będzie to film z serii „Obgadanki”, w którym opowiadam o książkach, które przeczytałam w ostatnich tygodniach. Nie będą to tylko nowości, bo sięgam często po to, co leży na moich półkach od dawna.

W pozostałe wtorki zapraszam na „Otwieranki”, czyli prezentację książek, którymi zasiliłam swoją biblioteczkę. Powiem w nich, dlaczego zdecydowałam się na te książki i krótko zrecenzuję te, które już zdążyłam przeczytać.

Ostatnio pochłaniają mnie te dwa filmowe projekty, bo nadal mam dość siedzenia przed komputerem i pisania. Wiąże się to z tym, że od rana do popołudnia siedzę przed monitorem i prowadzę zajęcia zdalne. A od popołudnia do nocy siedzę i tłumaczę. Nie jestem w stanie regularnie prowadzić bloga w takiej sytuacji, choć na pewno od czasu do czasu powrócę z tekstami pisanymi.

Ściskam Was i zapraszam do oglądania mnie co wtorek (a być może i częściej, bo pomysły są, tylko potrzeba mi sił do ich realizacji)!

Książki nie tylko dla dzieci 2

Kolejny film z serii, która w zamyśle miała dotyczyć prezentów książkowych dla dzieci i młodzieży. Postanowiłam jednak nie nazywać filmu poradnikiem przedświątecznym, ponieważ uważam, że książki powinno się kupować i czytać przez cały rok.

W tym filmie mowa o:

W cudzych ogrodach – Krystyna Chołoniewska

Jedwabne szlaki – Peter Frankopan

30 znikających trampolin – Dorota Kassjanowicz

Opowieści o psach, które ratowały świat – Kimberlie Hamilton

Opowieści o kotach, które rządziły światem – Kimberlie Hamilton

Klimatyczni – Olga Ślepowrońska

Trzy życzenia – Anna Paszkiewicz

Wihajster, czyli przewodnik po słowach pożyczonych – Michał Rusinek

Którędy do Yellowstone – Aleksandra i Daniel Mizielińscy

Miłego oglądania 🙂 Jeśli podoba Wam się taki format i chcecie więcej filmów, dajcie łapkę w górę, skomentujcie, żebym widziała, że jest zapotrzebowanie na takie przeglądy książkowe.

Książki nie tylko dla dzieci

Zapraszam na film! Tak, film!

Mówię w nim o następujących książkach:

Długaśna sąsiadka – Kęstutis Kasparavicius

Prezent dla dwojga – Mikołaj Łoziński, Janek Koza

Dziura – Oyvind Torseter

Słuchajcie dziewczyny! – Katja Klengel

Prezent gwiazdkowy dla Korneliusza Klopsa – John Burningham

Miejsce na miotle – Julia Donaldson

Dziecko Gruffalo – Julia Donaldson

Co robią uczucia? – Tina Oziewicz

Wszyscy się liczą – Kristin Roskifte

Ptaki i Co w trawie piszczy – Patrycja Zarawska

Pora spać i Dobranoc, Trefliki na noc

UWAGA! To dopiero pierwsza część cyklu o książkach dla dzieci. A potem może się rozkręcę i pogadam innych rzeczach. Bo pisanie na razie mi nie idzie 🙂

Prosta sprawa, Wojciech Chmielarz

Marginesy, 2020

Liczba stron: 384

Wojciech Chmielarz napisał powieść kryminalno-sensacyjną, która wykracza poza wszelkie schematy i kategoryzacje. I chociaż czasem przecierałam oczy ze zdumienia, gdy akcja potoczyła się zupełnie nie po mojej myśli, to nie mogłam oderwać się od lektury.

Nieznany z imienia i nazwiska mężczyzna przyjeżdża bez zapowiedzi do Jeleniej Góry, żeby oddać dług dawno niewidzianemu przyjacielowi, Prostemu. Gdy dociera do jego mieszkania, okazuje się, że kolega i jego ciężko chora córka zaginęli, natomiast na miejscu zaraz pojawiają się miejscowe zbiry, które próbują siłą wydusić z przybysza miejsce pobytu Prostego. Zbiry dostają… prztyczka w nos, a nasz bohater rozpoczyna prywatne śledztwo w nieznanym sobie środowisku, by dowiedzieć się, czym Prosty naraził się miejscowej mafii i czym ta mafia właściwie się zajmuje. Ważne też wydaje mu się odnalezienie przyjaciela, ale do tego jeszcze długa droga.

Sprytny przyjezdny to taki superhero, jakiego znamy z amerykańskich filmów, Jamesa Bonda czy powieści, na przykład, o Jacku Reacherze. To taki typ, który poradzi sobie w każdej sytuacji, osiłków pokona sprytem i inteligencją, kobiety uwiedzie grubiańskim zachowaniem i odrobiną humoru, a z resztą poradzi sobie w jakiś inny, intuicyjny sposób. To ostatni sprawiedliwy w kotlinie jeleniogórskiej, który nie zawaha się narazić swojego życia i zdrowia, by pomóc pokrzywdzonym. To człowiek, który potrafi przekonać do swoich racji innych i pociągnąć ich za sobą, nawet jeśli misja jest straceńcza.

Dawno nie czytałam tak lekko, wciągająco, ciekawie napisanej książki. Bardzo mi było tego potrzeba, nie wchodzą mi teraz smutne opowieści. Tutaj w wyważonych proporcjach jest humor, szybka akcja, tajemnicza zagadka zniknięcia Prostego, wszystko to, co sprawia, że tak trudno się oderwać. Ta książka powstawała podczas wiosennego lockdownu, autor publikował ją w odcinkach na swoim profilu na Facebooku, z początku była to trochę zabawa, trochę eksperyment, ale szybko okazało się, że ta historia ma ręce i nogi. Po uzupełnieniu i poprawkach redakcyjnych książka ukazała się teraz jesienią – w sam raz na kolejny (oby nie!) lockdown.

Zobaczcie, co napisałam, gdy poproszono mnie o tekst na okładkę książki, nie mogłam się opanować i też napisałam z przymrużeniem oka: