Bad Mommy. Zła mama, Tarryn Fisher

bad-mommyWydawnictwo SQN, 2017

Liczba stron: 320

Tłumaczenie:  Agnieszka Brodzik

Książka, która wyprowadziła mnie w pole. Prawie wszystko, co sobie założyłam na początku lektury, gdy już poznałam jedną z głównych bohaterek, okazało się błędne. I super, właśnie o to chodzi, by nie dało się niczego przewidzieć.

Fig jest rozgoryczona po stracie ciąży. Pragnie dziecka, sądzi, że dzięki niemu odmieni się jej życie. Gdy pewnego dnia zauważa słodką dziewczynkę z mamą, postanawia zbliżyć się do rodziny, by mieć małą na wyciągnięcie ręki. Śledzi nieznajomą, ustala, gdzie mieszka, obserwuje dom, by poznać zwyczaje rodziny, a następnie… przeprowadza się obok i szybko zaprzyjaźnia z nic niepodejrzewającym małżeństwem Averych. Staje się powiernicą ich sekretów, stałą bywalczynią w ich domu, ciocią dla dziewczynki. I chociaż ofiary Fig żyją w nieświadomości tego, co może się zdarzyć, czytelnik wie, że zdarzy się coś złego. Ale prawdopodobnie nie domyśli się, co będzie dalej.

Tarryn Fisher skupiła się na ludziach z obsesjami, wykorzystującymi innych dla własnej korzyści i satysfakcji, nieliczącymi się z uczuciami innych, zdesperowanymi i gotowymi na wszystko, by osiągnąć swój cel. Psychopaci, socjopaci, ludzie niedostosowani do życia w społeczeństwie, egoistycznie skupieni na sobie dobrze się maskują. Niełatwo domyślić się, że stało się ofiarą manipulacji, szczególnie, gdy samemu ma się dobre intencje i otwarte serce dla ludzi. W połowie książki następuje twist, wraz z którym zmienia się nasze postrzeganie bohaterów. Nasze przypuszczenia co do dalszego rozwoju akcji zmienią się jeszcze wielokrotnie. Od tego momentu może stać się wszystko. Mnie trochę zabrakło na końcu wielkiego bum, lecz powieść wystarczająco nagimnastykowała moją głowę, bym mogła się obejść bez wybuchowego zwieńczenia akcji. Zachęcam do czytania!

4 myśli nt. „Bad Mommy. Zła mama, Tarryn Fisher”

  1. Super. Widziałam już zapowiedzi tej książki, ale zastanawiałam się czy to nie kolejna przeciętna lektura ze świetną kampanią marketingową. Przekonuje mnie to, że powieść „oszukuje” czytelnika. Też nie lubię, kiedy poznaję zakończenie na długo przed faktycznym finałem. Satysfakcja z tego żadna 😉 Dawno nie czytałam mocnego thrillera psychologicznego (nawet najnowsza Marwood mnie rozczarowała, męczę ja któryś tydzień), więc apetyt mam wielki na podobne historie. Kupię na pewno!

  2. Każdy dobry thriller powinien mieć fabułę, którą trudno przewidzieć, ale w przypadku tej książki określenie „twist” to chyba za mało. 😉 Nie spodziewaliśmy się takiego zwrotu (zwrotów!) akcji i czytanie „Bad Mommy” było niesamowicie wciągające. Nie pozostaje nam nic innego jak przyłączyć się do poleceń – również zachęcamy do czytania, bo to jedna z lepszych książek tego gatunku, które ukazały się na rynku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *