Ballada o drobnym karciarzu, Lawrence Osborne

ballada o drobnym karciarzu lawrence osborneZnak Literanova, 2016

Liczba stron: 270

Człowiek podający się za Lorda Doyle, mężczyzna w średnim wieku opętany żądzą gry, jest znaną postacią w luksusowych i podrzędnych kasynach Makau. Z podziwu i pogardy godną zapalczywością przepuszcza stosy gotówki w grze w bakarata. Gra go napędza, jest sensem jego życia, tylko w kasynie czuje się w pełni sobą. Gdy wygrywa, nabiera szlachetności, gdy przegrywa próbuje zachować kamienną twarz i kalkuluje, jak się odbić od dna.

Nikt tak naprawdę nie wierzy w jego szlachetne pochodzenie, ale dopóki ma czym grać, pracownicy hotelu i kasyna okazują mu szacunek. Nikt nie wnika w źródło pochodzenia pieniędzy, a te lord Doyle pozyskał w sposób niezgodny z prawem. Zaszył się w Makau nie tylko ze względu na wspaniałe kasyna, lecz również mając na uwadze fakt, iż Wielka Brytania nie podpisała umowy deportacyjnej z Chinami.

Gdy Doyle poznaje luksusową prostytutkę, która wkrótce ratuje go z opresji, nie wie jeszcze, że dostanie szansę na odmianę swojego losu. Co okaże się silniejsze, hazard czy spokój ducha u boku pięknej kobiety? Czy można ot tak porzucić grę w bakarata? Czy łatwiej zrezygnować będąc bankrutem, czy lepiej odejść od stołu będąc na fali zwycięstw?

„Ballada o drobnym karciarzu” stawia pytania o wolną wolę i uzależnienie. Pyta o to skąd w człowieku potrzeba autodestrukcji i igrania z losem? Dlaczego do wykształconego człowieka nie docierają logiczne przesłanki? Najbardziej poruszającą kwestią jest porównanie zachowania człowieka, który często przegrywa z takim, który wygrywa każdy zakład. Wydaje się, że graczom chodzi przede wszystkim o poczucie smaku porażki. Wygrana, szczególnie, jeśli wydaje się pewna, nie ma w sobie niezbędnego posmaku ryzyka.

To dziwna książka. Smętna jak to mają w zwyczaju ballady. Niewiele się w niej dzieje, a większość scen rozgrywa się w hotelowej restauracji i w kasynach. Ciągłe rozgrywki w bakarata dla osoby niemającej żyłki hazardzisty są nieco nużące. Dość irytujące okazało się wprowadzenie do akcji elementu fantastycznego – gdzieś tam pojawia się duch, który ma duży wpływ na postępowanie bohatera. A może to nie duch, tylko zwidy? Mnie nie przekonuje taki chwyt fabularny. Podobały mi się natomiast pytania o naturę człowieka, szczególnie o jego słabości i potrzebę samozniszczenia. Nie mam nic przeciwko spokojnemu tempu akcji, podoba mi się język i styl autora. Myślę, że „Ballada” nie zawiedzie miłośników twórczości Osborne’a, natomiast raczej nie rozkocha w sobie czytelnika, który dopiero zaczyna zaznajamiać się z powieściami autora.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *