Balony mogą wzlecieć, Bohumil Hrabal

Świat Literacki, 2009

Liczba stron: 117

„Kto chce żyć w Europie Środkowej, nie może wytrzeźwieć” – to często powtarzane zdanie w zbiorze esejów Hrabala, mogłoby zostać mottem książki. Ta ostatnia książka czeskiego pisarza jest bardzo osobista. Pokazuje jak świeży pozostaje umysł człowieka, nawet wówczas gdy starzejące się ciało zaczyna odmawiać posłuszeństwa. Świat Hrabala ogranicza się przez większość czasu do trzech miejsc – Pragi, ulubionej piwialni w tejże oraz położonej za miastem działki. Na działce mieszkają koty, które są dla pisarza sensem życia – karmi je, daje im schronienie, są dla niego towarzyszami dni i nocy dzielącymi jego upadki.

Autor dużo miejsca poświęca swoim niedomaganiom cielesnym, chorobom utrudniającym mu poruszanie się i pisanie na maszynie. Narzeka na to, że mimo wieku emerytalnego świat nie chce o nim zapomnieć, ludzie nie zostawiają go w spokoju, tylko ciągle czegoś od niego chcą, pojawiają się tacy, którzy liczą na pomoc materialną i wsparcie duchowe. Z drugiej strony Hrabal nie ukrywa, że cieszą go wyrazy uznania – chętnie pozuje fotografowi do zdjęć na kalendarz, jedzie do Hiszpanii, żeby promować swoje książki, spotyka się z przywódcami Francji i USA, jedzie na jubileuszowy pokaz filmu nakręconego na podstawie jego książki.

Jeśli coś go cieszy, to są to rzeczy proste: koty, przelot balonem; smuci podłość ludzka, z którą jednak radzi sobie wulgarnymi odzywkami i alkoholem. Jest świadom tego, że umiera, ciało odmawia mu posłuszeństwa, czytuje sporo o depresji (czyżby sam ją próbował sobie zdiagnozować?), często cytuje fragmenty „Ciemności widomej” Styrona i jak mantrę powtarza:

„Rano samobójstwo, po południu jedno piwo, a potem w sumie cztery piwa… i tak aż do wieczora Wigilia. Rano samobójstwo… atedium vitae… ponieważ w Europie Środkowej lepiej nie trzeźwieć, niecierpliwie czekając, aż będzie kaniec filma”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *