Bez przebaczenia, Agnieszka Lingas-Łoniewska

Novae Res, 2010

Liczba stron: 338

Dawno żadna lektura nie wzbudziła u mnie tylu emocji jak „Bez przebaczenia”. Przyznam, że podeszłam do niej podejrzliwie, bo tak mam w zwyczaju postępować z książkami, które zbierają entuzjastyczne recenzje. Poza tym odstręczała mnie od niej wyjątkowo nieudana okładka. W rezultacie książka przeleżała kilka miesięcy zanim doczekała się swojego czasu.

W tragicznym wypadku drogowym Paulina Litwiak traci matkę i przyrodniego braciszka. Osiemnastolatka trafia pod opiekę ojca, którego nigdy wcześniej nie poznała. Przeprowadza się do odległego o kilkaset kilometrów miasta. Ojciec Pauliny jest wysokim rangą zawodowym żołnierzem – córkę traktuje jak szeregowca, cały czas udowadniając jej jak niewiele jest warta. Osamotniona dziewczyna nie ma gdzie szukać pociechy. Na szczęście na jej drodze staje przystojny, starszy od niej Piotr, w którym zakochuje się bez pamięci. I nawet to, że Piotr jest również zawodowym żołnierzem, nie jest dla niej przeszkodą.

Miłość Pauliny jest odwzajemniona, ale dziewczyna wciąż wątpi w swą atrakcyjność, a jej niska samoocena prowadzi do wielu mniejszych lub większych dramatów. Na drodze Pauliny i Piotra staje mnóstwo niedomówień, przykrych zbiegów okoliczności, nieżyczliwych osób oraz porywcze charaktery obu kochanków. Ich rozstania i powroty nigdy nie są definitywne.

I tak to się kręci przez całą książkę, to wracają to odchodzą od siebie, chociaż od początku wiadomo, że ta para jest sobie pisana. Chwilami można przypuszczać, że Paulina i Piotr są jacyś niejarzący, bo generalnie ludzie uczą się na błędach, a ta dwójka jakoś nie. Skoro raz i drugi pokłócili się, bo czegoś nie zdołali sobie wyjaśnić, to za trzecim razem wypadałoby dać sobie szansę, by po chwili śmiać się ze swojego zacietrzewienia. Tak więc książka to miks namiętnych zbliżeń dwóch kochanków oraz pełnych pretensji rozstań. Dla mnie to była trochę droga przez mękę – dawno nie zdarzyło się, bym miała tak krytyczny stosunek do jakiejś książki.

A z drugiej strony … nie potrafiłam jej odłożyć (choć domownicy gorąco mnie do tego namawiali, znużeni słuchaniem moich jęków). Miłosna historia tych dwojga ludzi zaciekawiła mnie w pewnym stopniu, poza tym chciałam przekonać się czy do samego końca autorka będzie komplikować losy Pauliny i Piotra. I tak właśnie było, niezbadane są pomysły tej autorki… Chyba jestem już za stara na takie historyjki, bo ani mnie nie wzruszają, ani nie rozczulają. Rozterki miłosne nastolatek i dwudziestolatek polecam paniom w tym właśnie wieku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *