Bez reszty, Wojtek Miłoszewski

Bez reszty Wojtek Miłoszewski

WAB, 2020

Liczba stron: 398

„Bez reszty” to druga powieść kryminalna Wojtka Miłoszewskiego z Kastorem Grudzińskim, komisarzem krakowskiej policji. Ja ją przeczytałam jako pierwszą, potem, będąc pod wrażeniem tej książki, sięgnęłam dopiero po „Kastora”. Co mi się tak spodobało?

Powieść rozgrywa się w czasach, które pamiętam. Przełom 1990 i 1991 roku to początki wolnej Polski, początki wolnego rynku i czas, kiedy tworzyły się fortuny. Upadały przedsiębiorstwa państwowe, budżetówka ledwie ciągnęła, a na ulicach, stadionach i giełdach zbijano majątki na handlu rzeczami z zachodu. Czasy sprzyjały obrotnym i nieuczciwym. Przestępczość miała się dobrze, zaczynały się tworzyć grupy zorganizowane, wobec których policja była bezradna. Autor świetnie oddaje atmosferę tamtego okresu – stróże prawa jeżdżą zdezelowanym autem i nie mają najmniejszych szans w starciu z dysponującymi nieograniczonymi środkami przestępcami.

Policja nie dość, że jest biedna, to jeszcze odniosła sromotną porażkę – w akcji zginął naczelnik sekcji kryminalnej. Na jego miejsce przyszedł biurokrata i idiota niepotrafiący samodzielnie myśleć. Kastor dostaje do pomocy emeryta ściągniętego do komisariatu oraz alkoholika, którego codziennie rano musi przywracać do używalności. A spraw jest wiele. Przede wszystkim należy ująć zabójców naczelnika. Ponadto w mieście doszło do uprowadzenia chłopca, syna pracownika przedsiębiorstwa oczyszczania miasta. Policja nie wie, co o tym myśleć, bo kto myślący porywa dla okupu dziecko robotnika?

Wojtek Miłoszewski napisał kryminał, który wprost sam się czyta. Na plus wartka akcja, wiarygodne postacie, doskonale opisane okropne czasy początków demokracji, które wszystkim dały w kość i brak motywacji do pracy u policjantów, którym pensja nie wystarczała na życie. A przy tym bezczelni przestępcy często pozujący na biznesmenów opływający we wszelkie dobra i szastający gotówką. Naprawdę nie trzeba było wiele, żeby „kupić” sobie policjanta. Kto na komisariacie był uczciwy? Komu można było zaufać? Autor gdzieś w tle przemyca pytania o moralność i etykę pracy. I chociaż to kryminał, czyli rozrywka, to pozostawił mnie w stanie zadumy i zgorzknienia. Tak mi się spodobał, że od razu sięgnęłam po pierwszą część, „Kastora”, która jest równie dobra. Polecam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *