Bezcenne. Naziści opętani sztuką, Anders Rydell

bezcenne nazisci opetani sztuką anders rydellAlbatros, 2015

Liczba stron: 448

Nie trzeba szczególnie interesować się tematem, by wiedzieć, iż hitlerowcy nie tylko próbowali podbić świat, lecz również chcieli zagrabić wszystko, co wartościowe. Adolf Hitler, niedoszły artysta,  upodobał sobie zwłaszcza dzieła sztuki i zapragnął zgromadzić w jednym miejscu najważniejsze światowe arcydzieła. Myli się jednak ten, kto myśli, że dopiero wybuch wojny był początkiem nieograniczonej niczym grabieży. Na skutek represji wielu niemieckich i austriackich Żydów musiało oddać lub sprzedać za bezcen swoje cenne zbiory, żeby ratować życie.

Autor książki pokazuje, że grabież była doskonale zorganizowana. Naziści mieli dobre rozeznanie w temacie, stąd niełatwo było wywieść ich w pole. To, co zrabowali w Europie, wysyłane było do Berlina, austriackiego Linzu, gdzie miało powstać Führermuseum lub znajdowało miejsce w prywatnej galerii Goringa w Carinhall. O tym jak wielką kolekcję zebrał niech świadczy ten cytat: „Marszałek miał kolekcję mniejszą niż Hitler, ale i tak należała do najwspanialszych na świecie. Liczyła tysiąc trzysta siedemdziesiąt pięć obrazów, dwieście pięćdziesiąt rzeźb, sto osiem gobelinów, dwieście antycznych mebli, sześćdziesiąt perskich i francuskich dywanów oraz siedemdziesiąt pięć witraży, w tym część pochodzących ze średniowiecza. Większość kolekcji obrazów stanowiły dzieła starych mistrzów.”

Hitler nie cierpiał sztuki nowoczesnej. Grzmiał: „Dla kubizmu, dadaizmu, futuryzmu, impresjonizmu i tym podobnych kierunków nie ma miejsca wśród narodu niemieckiego.” W związku z tym wiele skonfiskowanych dzieł zostało po prostu zniszczonych, spalonych lub spleśniały w magazynach. Hitler wydał  wojnę nie tylko ludzkości, lecz także sztuce, która według niego podkopywała aryjską kulturę.

W książce czytamy również o czasach powojennych oraz licznych procesach, w których byli właściciele próbują udowodnić swoje prawa do skonfiskowanych obrazów. Według międzynarodowych przepisów prawo do odzyskania swojej własności mają również ci, którzy musieli sprzedać za bezcen swoje kolekcje pod wpływem represyjnej polityki Hitlera.

To bardzo ciekawa książka, która otwiera oczy na różne kwestie etyczne związane z grabieżami dzieł sztuki w latach 30. i 40. ubiegłego wieku. Kto by pomyślał, że tak wiele spraw o odzyskanie mienia nie znalazło jeszcze finału. Autor poświęca sporo miejsca opisom procesów, jakie byli właściciele wytoczyli muzeom, które wystawiały dzieła przed wojną należące do nich lub ich przodków. Opinia publiczna oraz prawo zwykle są po stronie byłych właścicieli, aczkolwiek pojawiają się również głosy, iż należy postawić graniczną datę ubiegania się o zwrot zagrabionych kolekcji. Różne państwa inaczej podchodzą do problemu, wśród nich wyróżnia się Austria, która sama wyszukuje w magazynach państwowych muzeów dzieła, które mogły zostać zrabowane i poszukuje ich prawowitych właścicieli. Polska nie może poszczycić się tak uczciwym podejściem do tej kwestii. Z drugiej strony jest krajem, który podczas działań wojennych ucierpiał chyba najbardziej.

Bardzo ciekawie napisana, pouczająca i zapadająca w pamięć lektura dla każdego, kto interesuje się historią, sztuką lub lubi czytać literaturę faktu. POLECAM.

8 myśli nt. „Bezcenne. Naziści opętani sztuką, Anders Rydell”

    1. Banków, prywatnych kolekcji, muzeów – podobno jest tego mnóstwo, tylko wielu właścicieli nie ma jak udowodnić prawa własności.

    2. Niemieckie instytucje, które zajmują się tym tematem, były przez ostatnie lata bardzo krytykowane za złą organizację pracy. Najgłośniejszą sprawą ostatnich lat było chyba odnalezienie w mieszkaniu Gurlitta ponad 1400 dzieł, z czego podejrzewano, że ok. 590 pochodzi z kradzieży. Kontrowersji wokół sprawy było multum i dalej nie jest wyjaśniona.

      Ciekawe, że jako przykład kraju, który aktywnie działa w tym temacie podałaś Austrię. Zeszłoroczny, całkowicie zresztą nieudany film z Helen Mirren, przypomniał głośną swego czasu walkę o Portret Adele Bloch-Bauer I pędzla Klimta, którą rząd austriacki przegrał z kretesem.

      1. Austria dopiero po kilku skandalach (m.in. tym, o którym wspominasz) zmieniła zasady postępowania. Nieźle też narozrabiali Szwedzi nie chcąc wydać obrazu Emila Noldego o nazwie Blumengarten. Wydaje mi się, że właśnie ta sprawa stała się inspiracją do napisania tej książki.
        PS.
        O Gurlittowi poświęcono oddzielny rozdział. Wydaje się, że został dopisany w kolejnym wydaniu książki. Fascynująca i niepokojąca sprawa.

        1. To dobrze, że po blamarzu ze „Złotą Damą” rząd austriacki trochę się ogarnął.
          Sprawa Gurlitta to materiał na kolejne rozdziały i wydania, bo wygląda na to, że jeszcze daleko do jej całkowitego wyjaśnienia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *