Białe kruki, Christer Mjaset

Smak Słowa, 2014

Liczba stron: 375

To moje drugie spotkanie z twórczością Christera Mjaseta, norweskiego pisarza i czynnego zawodowo lekarza. Podobnie jak w powieści „Lekarz, który wiedział za dużo” w „Białych krukach” Mjaset opisuje działalność tej grupy zawodowej, którą zna od podszewki. Akcja książki rozgrywa się w szpitalu na oddziale neurochirurgii. Troje zatrudnionych na umowę czasową lekarzy rywalizuje o to, kto zostanie zatrudniony na stałe. Z początku szanse mają wszyscy, ale po redukcji stałych etatów, młodzi adepci muszą wykazać się jeszcze większym zaangażowaniem, opanowaniem oraz spełnić pozaregulaminowe wymagania, które niewiele mają wspólnego z etyką.

Werner, Niemiec, który osiedlił się w Norwegii za sprawą swojej dziewczyny, otrzymuje cios poniżej pasa – dziewczyna go rzuca i z dnia na dzień wyprowadza się ze wspólnego mieszkania. Mężczyzna załamuje się. Jego stan psychiczny odbija się na pracy i stawia jego kandydaturę pod znakiem zapytania. Mathias ma najmniejsze szanse – jest świetnym chirurgiem, ale nie interesuje go praca naukowa i badania laboratoryjne. Jego partnerka nalega na zakup domu, na który go nie stać. Na domiar złego, Mathias odreagowuje stres w objęciach studentki odbywającej staż w szpitalu. Thea jest samotna. Pasuje jej ten stan, bo może skupić się na osiągnięciu wymarzonego celu, jakim jest zatrudnienie w szpitalu. Jej samotność przerywa pojawienie się neurotycznej matki, która nie chce powiedzieć, co skłoniło ją do niezapowiedzianego przyjazdu. W pracy też nie układa się najlepiej, niepokoi ją nowa koleżanka z pokoju, współpraca z promotorką oraz niezdrowe zainteresowanie szefa oddziału.

Mimo tego, że powieść ukazała się w serii „Mroczny zaułek”, nie jest kryminałem ani thrillerem. Nie znaczy to, że nie jest mroczna. Autor umiejętnie buduje postaci oraz stopniuje napięcie. Rozgrywka o zatrudnienie w szpitalu, przyjmuje tu cechy walki na śmierć i życie. Nieetyczna rywalizacja o stałą posadę, w jaką bezkrytycznie dają wciągnąć się kandydaci, staje się celem nadrzędnym ich życia, dla którego ci prawi ludzie, naciągają swoje zasady i zapominają o wyznawanych wartościach. Książka jest po części wciągającą powieścią obyczajową o życiu szpitala, a po części krytyką systemu, który stawia nieludzkie wymagania kandydatom i oddaje zbyt dużą władzę szefom oddziału. Władza nad ludźmi często doprowadza do zachowań mało etycznych, co widać na przykładzie opisanym w „Białych krukach”.

Oczekiwałam zagadki kryminalnej, przez co długo byłam zdezorientowana, bo liczyłam, że gdzieś pojawi się trup. Okazało się, że to powieść obyczajowa nacechowana dużym ładunkiem emocji, w której akcja rozwija się szybko, a chwilami nawet dość gwałtownie. Nie jestem zawiedziona, bo powieść czytałam z rosnącym zainteresowaniem, zaintrygowana rozwojem akcji i zatrwożona przemianą prawych ludzi w gotowych na wszystko uczestników wyścigu szczurów. Polecam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *