Błękitna sukienka, Tracy Chevalier

Z twórczością Tracy Chevalier wcześniej spotkałam się tylko jeden raz. Książkę pt: „Spadające anioły” przeczytałam z zainteresowaniem, ale bez większych porywów serca. „Błękitna sukienka” to również dobrze skonstruowana powieść, która nie ma raczej szans na to, by odmienić komuś życie.

Ella Turner sprowadza się z Kalifornii do Francji, by towarzyszyć mężowi architektowi. Są młodym bezdzietnym małżeństwem. Postanawiają zamieszkać z dala od dużego miasta i dla odmiany zakosztować uroków życia na prowincji. Ella pozostaje bez pracy, aby wykonywać zawód położnej musi zdać niezbędne we Francji egzaminy. Dni jej się dłużą, nie nawiązuje prawie żadnych znajomości, miejscowi nie są wylewni, ani nawet sympatyczni. Na domiar złego nocą prześladują ją koszmary, w których prawie zawsze widzi błękitną szatę. Czuje się odrzucona, nieszczęśliwa i znerwicowana, więc aby wypełnić czymś dni zaczyna szukać śladów swoich przodków o nazwisku Tournier. Ma wrażenie, że sny związane są jakoś z przeszłością jej rodziny. W poszukiwaniach pomaga jej bibliotekarz Jean-Paul.

Jednocześnie śledzimy losy Isabelle Tournier żyjącej w XVI wieku we Francji, jej małżeństwo z Etiennem oraz losy rodziny podczas zamieszek religijnych. Przymusowe wygnanie, wyobcowanie w rodzinie Tournierów, podejrzenie o praktykowanie czarów oraz konieczność ukrywania swojej prawdziwej wiary sprawiają, że Isabelle jest przybita, zasmucona i odrzucona przez innych. Jedyną jej pociechą są dzieci, przede wszystkim mała Maria, nazwana wbrew rodzinie, na cześć Matki Boskiej.

Ella znajduje dowody łączące ją z Isabelle. Jednak jej życie zaczyna się komplikować.

Przyznam, że z większym zainteresowaniem śledziłam losy Isabelle niż Elli. Ta druga wydała mi się zbyt rozdygotana i histeryczna, przez to również mało realna. Do końca książki nie zauważyła, że swoim egoistycznym zachowaniem rani wszystkich dookoła. Generalnie, na moje współczucie raczej nie mogłaby liczyć. Isabelle była prawdziwsza, jej nieszczęścia były rzeczywiste, nie wymyślone, tak jak w przypadku dalekiej krewnej z XX wieku.

Oprócz historii kobiet zaciekawiło mnie również przedstawienie małomiasteczkowej atmosfery na francuskiej prowincji. Na pewno jednak autorce nie udało się pokazać związków damsko-męskich w sposób przekonywujący.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *