Marta Guzowska i Leszek Talko o KZM, czyli…

Wakacje w górach, nad morzem, nad jeziorem czy na działce w mieście? Nieważne, dokąd się wybieracie wszędzie czeka na was… zagrożenie! Malutkie, czające się w krzakach niebezpieczeństwo. Siedzi i patrzy, czujnie wypatruje momentu, gdy zajęci książką zapomnicie o całym świecie. Wtedy WYCHODZI!!!

Nie, nie zajęłam się pisaniem kryminałów ani horrorów i nie jest to wstęp do książki. To cała prawda, a negatywnym bohaterem jest kleszcz. Ja natomiast piszę o kleszczach z kilku powodów. Po pierwsze, trochę mnie przerażają, zwłaszcza tym, że są takie małe, takie łatwe do przeoczenia, a kłują i zakażają wirusem powodującym groźną chorobę – kleszczowe zapalenie mózgu (KZM). Po drugie, w kampanii, której celem jest dotarcie z wiedzą o tym, jak się zabezpieczać przez KZM, wzięli udział znakomici pisarze. Marta Guzowska i Leszek Talko przygotowali opowiadania, w których czynią kleszcza bohaterem literackim. Po trzecie, mnie także poproszono o włączenie się w akcję i opowiedzenie moim czytelnikom, czego dowiedziałam się o tej strasznej chorobie, na którą nie ma leku.

Link do opowiadania Marty Guzowskiej pt: „Nierozsądny”

Link do opowiadania Leszka Talko pt: „Ten szósty”

Przeczytaliście? I jak wam się podobała pani laborantka i sprytny bohater Talki?

Marta Guzowska zgodziła się udzielić wywiadu dla was, czytelników Czytam, bo lubię i opowiedzieć o tym i innych projektach, którymi się obecnie zajmuje.

Dlaczego zaangażowałaś się w kampanię „Nie igraj z kleszczem. Wygraj z kleszczowym zapaleniem mózgu”?

Osobiście uważam, że szczepionki to największy wynalazek ludzkości. Nie, nie przesadzam. Zapomnieliśmy już, jak straszne choroby pokonaliśmy za pomocą szczepionek. Ale przypomnę tu, że moja mama, kiedy się urodziłam, bardzo się cieszyła, że jest już szczepionka na polio (wprowadzona dosłownie kilka lat wcześniej) i że ona nie musi się martwić, czy jej dzieci zachorują.

Mamy tak wspaniałe narzędzie do dbania o własne zdrowie, niekorzystanie z niego jest – nazwijmy to mocno! – głupotą. Zaś argumenty przeciwników szczepień, oparte na plotkach a nie na długim i trudnym procesie weryfikacji naukowych faktów… brak mi tu słowa.

Mam psa, często z nim spaceruję po łąkach i po lesie. Jestem więc – oczywiście – zaszczepiona. Moja rodzina też.  

2.    Jak spędzasz lato? Czy piszesz coś nowego?

Lato spędzam w dwóch miejscach, które kocham: na Krecie i w podwarszawskim Brwinowie. Na Krecie będę zbierać materiały do osobistego przewodnika o Krecie, który ukaże się w przyszłym roku w wydawnictwie Wielka Litera. Jestem autorką wielu książek, ale rzadko cieszę się jak dziecko na myśl o napisaniu kolejnej. A teraz właśnie się tak cieszę.

A w Brwinowie będę spotykać się z przyjaciółmi, cieszyć kuchnią mojej mamy – znakomitej kucharki i jeść jagodzianki. Brwinowskie są najlepsze!

3.    Jakie książki polecasz do czytania na leżaczku?

Na upał i urlop polecam gorąco nową serię kryminalną autorstwa Leszka Talki i mojego. Lucja Słotka – to tytuł serii i imię głównej bohaterki – sprawi, że po prostu się pośmiejecie. I mam nadzieję, że będziecie się śmiać co najmniej tak głośno, jak my podczas pisania. Tego nam naprawdę potrzeba w tych trudnych czasach.

No właśnie, docieramy do szczepionki, jeśli przeczytaliście opowiadania to już wiecie, że istnieje szczepionka przeciw kleszczowemu zapalaniu mózgu Z początku choroba przypomina grypę i często jest bagatelizowana i nierozpoznana przez lekarzy, ale robi się naprawdę niebezpieczna, kiedy wirus przenika do systemu nerwowego i atakuje opony mózgowe i mózg. Szczepionka przeciw KZM nie jest luksusem, a postępowaniem podyktowanym zdrowym rozsądkiem, jeśli pracujecie w terenie lub spędzacie sporo czasu w lesie, na działce, terenach zielonych. Tym bardziej, że naukowcy obserwują tendencję wzrostową zachorowań na KZM oraz zwiększającą się liczbę kleszczy w Polsce.

Kleszczu – nie jesteśmy aż tacy bezbronni. Mamy szczepionkę, więc nie zacieraj łapek, siedząc w tej trawie!

Mamy też pisarzy, którzy nie tylko zapewniają nam rozrywkę, lecz także uświadamiają nam istniejące zagrożenia i wskazują, w jaki sposób o siebie dbać.

Załączam wam link do strony informacyjnej.

Elżbieta Cherezińska, czyli jak dać królom drugie życie

Gdy pytają mnie o ulubioną polską pisarkę, pierwsze, co przychodzi mi do głowy, to Elżbieta Cherezińska. Nie tylko dlatego, że tak cudownie pisze, lecz także z tej prostej przyczyny, że autorka jest przesympatyczną, serdeczną, ciepłą osobą. O historii opowiada tak, że czytam jej powieści z wypiekami na twarzy, a przecież nie jestem fanką książek historycznych, zwłaszcza tych o  Polsce.  Cieszę się ogromnie, że pomimo napiętego grafiku autorki, udało nam się porozmawiać o tym, jak powstają jej książki.

Czy ma Pani jakieś rytuały związane z pisaniem? Ciepłe kapcie, ulubioną porę dnia, itp.?

Wiem, że takie jest wyobrażenie „pisarza przy pracy”, ale rzeczywistość jest dużo bardziej prozaiczna. Żeby powstała tak obszerna powieść w tak krótkim czasie (co roku jest premiera), trzeba pisać nie zważając na „weny” i „rytuały”. Po prostu, osiem, czasami dziesięć godzin dziennie pisania. Siłą rzeczy, to wchłania wszystkie możliwe pory dnia. Mogę jedynie powiedzieć, że odkąd moje dzieci są duże, już nie lubię pisać w nocy. Po prostu rezerwuję ją jako czas dla siebie, nie pracy.

A jaki jest Pani ulubiony moment podczas pracy nad książką?

Jest ich kilka. Fantastycznie jest zaczynać przygodę, po raz pierwszy czytać o przyszłym bohaterze, jego epoce i historii. To jak pierwsze spotkanie, pierwsza miłość, albo pojawi się między nami chemia, albo nie. Świetnie jest pisać finały, gdy wszystkie nitki dramaturgiczne zaczynają się splatać, a pomysły sprzed lat mogą zebrać żniwo. To też najtrudniejszy moment pracy, może porównywalny z zaczynaniem pisania, gdy szuka się „głosu bohaterów”.

Skąd przed laty wziął się pomysł, by po sadze o Wikingach, zabrać się za średniowieczną historię Polski?

Naturalny bieg zdarzeń. „Północną Drogę” planowałam latami, ona czekała na to, bym znalazła czas i napisała tę czterotomową i sześciogłosową historię. A w międzyczasie   w sposób zupełnie spontaniczny, budowały się w mojej głowie kolejne, inne historie. Więc to, co wydawniczo wygląda na kolejność, jest w gruncie rzeczy tylko kolejnością publikacji, a nie wymyślania historii.

Czy współpracuje Pani z historykami, którzy dbają o rzetelność historyczną w Pani książkach?

Podkreślam za każdym razem, że bez pomocy fantastycznych historyków, moje powieści nie miałyby tej siły. Lubię też pracować ze specjalistami z różnych innych dziedzin, każdy jest wirtuozem swojej dziedziny, ja, tworząc fabułę, potrzebuję zakorzenić ją w średniowiecznym świecie. Sięgam więc po pomoc archeologów (najczęściej), znawców dawnej architektury i budownictwa, dawnej kuchni i roślin, stroju, broni i… można to nieustannie mnożyć. Ale zawsze początkiem jest dobra znajomość historii i rozumienie procesów, jakie kiedyś zachodziły, w jak najszerszym kontekście.

Jakie, wobec tego, są proporcje czasu pisania do czasu poświęconego na znalezienie informacji historycznych?

Myślę, że to wychodzi pół na pół, zwłaszcza teraz, gdy przez dłuższy czas poruszam się po tym samym obszarze (mam na myśli Odrodzone Królestwo, czyli XIII/XIV wiek).

Jaka jest Pani ulubiona postać historyczna? Czy już znalazła swoje miejsce w którejś z powieści, czy dopiero czeka na swój czas?

To tak, jakby zapytała Pani łasucha o jedną ulubioną potrawę. Nie ma jednej ukochanej postaci. Jest ich wiele – Świętosława, Chrobry, Mieszko, Bezprym, Tryggvason etc. Z tych, którzy są mi naprawdę bliscy, nie pisałam jeszcze o Bolesławie Śmiałym i Bolesławie Krzywoustym.

Jak się Pani udaje tchnąć życie w postaci historyczne? Odprawia Pani nad nimi czary, czy po prostu ożywia je swoją sympatią? ?

Czary, muszę o tym pomyśleć! Póki co, zbieram wszystkie dostępne fakty biograficzne i przyglądam się im na tle epoki, żeby zobaczyć, jak bardzo ktoś był typowy, lub nietypowy dla swoich czasów. Sprawdzam relacje z innymi postaciami historycznymi, z rodziną. Analizuję dokonania i klęski. Z tego wszystkiego staram się ułożyć portret postaci, czyli na końcu i tak muszę dołożyć coś od siebie, coś, co będzie wyróżnikiem bohatera. Jest ich w moich powieściach tak wielu, i tak wielu nosi te same imiona (Bolesław! Henryk!), że muszę się napracować, by byli odróżnialni.

Którą książkę poleciłaby Pani tym, którzy jeszcze nic nie przeczytali „Cherezińskiej”?

Wiem, że dobrze zaczyna się o „Hardej”, bo ta powieść wrzuca czytelnika od razu do wnętrza piastowskiego świata i, zwłaszcza w pierwszej części, nie jest opowieścią o samej Świętosławie, ale także o Mieszku i Chrobrym. To szeroka panorama Domu Piastów.

Czy seria Odrodzone Królestwo dociera do nastolatków?

Mimo potężnej objętości, tak.

Trwa trasa promocyjna „Wojennej korony”, czy spotkania z czytelnikami to stres czy radość dla autorki?

Radość, bo mogę od razu dostać odzew od tych najszybszych, którzy już zdążyli nową powieść przeczytać. Dzięki temu wiem, na ile pewne wątki tej skomplikowanej i rozległej opowieści, są czytelne, wyraziste.

Czy podczas spotkań autorskich doszło do jakichś zabawnych, zaskakujących sytuacji?

Poznań nie daje się zdetronizować! Czytelnicy ze Starszej Polski zawsze mają przygotowane niespodzianki; bawią się, wyciągając z powieści postaci i wątki i nie tylko przebierają się za ulubionych bohaterów, ale i inscenizują własne wersje książkowych scen. Tym razem oprócz „zielonych panien” na spotkaniu pojawił się król Władysław w zdecydowanie karłowatym rozmiarze, templariusz Kuno i jego druh krzyżacki, Zyghard, w tym jeden z nich był Niemcem, co dodatkowo podkręciło zabawę. Oczywiście Borutka z białą grzywą i nawet orzeł królestwa, co prawda, długo myślałam, że to wrończyk, nowy herb Borutki. Kreatywność czytelników jest nieograniczona!

Nie mogę sobie odmówić pytania o sagę o Wikingach. Czy będzie kontynuacja?

Być może, chętnie spotkałabym się z tamtymi bohaterami.

W jaki sposób relaksuje się Pani po skończonej pracy nad książką? Cokolwiek by to było, z góry życzę, by było tego jak najwięcej ?

Wyjeżdżam w miejsca, gdzie jest dużo przestrzeni i mało ludzi. Wietrzę głowę. I dziękuję za życzenia. Jeżeli przestanie lać, jeszcze dzisiaj będę nad morzem. W końcu mieszkam pod Kołobrzegiem 😉

Co będziemy czytać jesienią? Grupa Wydawnicza Foksal zasypie nas nowościami

Zapewne jesteście ciekawi, jakie książki będą Wam towarzyszyć tej jesieni. Zapewne wyobrażacie już sobie, że leżycie pod kocem z kubkiem herbaty/filiżanką kawy/lampką wina i książką w ręce (uwielbiam takie wieczory! Dzisiaj przedstawiam propozycje nadesłane przez zaledwie jedną grupę wydawniczą. Jest w czym wybierać! Koniecznie napiszcie, co wpadło Wam w oko i zostało dodane do listy „do przeczytania”.

Literatura dla młodzieży

Dwie świetne propozycje dla młodzieży: „Alan Cole nie jest tchórzem” Erica Bella to opowieść o trudnym zmaganiu się z problemami w rodzinie i coming outem – ukaże się jeszcze we wrześniu. Pod koniec października do księgarń zawita „Story of my life”, czyli wyjątkowy zbiór stu czterdziestu stories – nowej formy literackiej tworzonej przez nastolatków dla nastolatków. To książka, która pokazuje, co naprawdę czują i myślą młodzi ludzie.

W połowie września na rynek trafi książka „#SEXEDPL. Rozmowy Anji Rubik o dojrzewaniu, miłości i seksie”. To świetna lektura w sam raz na nasze czasy, która w nowoczesny, merytoryczny, a zarazem przyjazny sposób podchodzi do zagadnień, które w polskim społeczeństwie zbyt często są zamiatane pod dywan. Książka „#SEXEDPL” została pomyślana tak, by była osiągalna i dostępna dla jak największego grona odbiorców – kosztować będzie jedynie 19,99 złotych. Tak niska cena wynika z non profitowego charakteru publikacji — zarówno Anja Rubik, jak i Wydawnictwo W.A.B. zrezygnowali z jakichkolwiek zysków ze sprzedaży książki, które zostaną przekazane na rzecz Fundacji #SEXEDPL.

Proza polska

To będzie bez wątpienia jedna z najgłośniejszych premier jesieni: 17 października ukaże się „Bezsenność w czasie karnawału” – ostatnia książka Janusza Głowackiego. Nawiązująca formą do słynnego „Z głowy” narracja o współczesnej Polsce, dowcipna, ironiczno-sarkastyczna w tonie, gdzie indziej uderzająca w nutę tragizmu, pełna jest błyskotliwych obserwacji oraz – tak charakterystycznych dla tego kultowego autora – reminiscencji z jego życia i kariery w Polsce i w Stanach Zjednoczonych. Na tę bardzo osobistą i poruszającą książkę składają się ostatnie prozatorskie zapiski Głowackiego, nad którymi pracował równolegle z tworzeniem scenariusza do głośnego filmu „Zimna wojna” Pawła Pawlikowskiego.

Już we wrześniu będziemy mogli przeczytać książkę Piotra Nesterowicza „Jeremiasz”– niesamowitą opowieść o świecie na granicy zagłady i ciemnej stronie natury ludzkiej, autorstwa pisarza i reportażysty nominowanego do nagrody Literackiej NIKE za książkę „Cudowna”.

Literatura faktu

Wielbiciele literatury faktu nie będą w tym sezonie zawiedzeni. Już w księgarniach „Osobowość na talerzu. Kim są zwierzęta, które zjadamy?”, w której Barbara J. King próbuje wyjaśnić, dlaczego niektóre zwierzęta lądują na naszych talerzach, a inne uznajemy za przyjaciół. Uwzględniająca najnowsze badania książka skłania do refleksji nad spożywaniem mięsa i skutkami jakie niesie to dla naszej planety.

Pochodzeniu zwierząt poświęcony jest imponujący tom „Opowieść przodka. Pielgrzymka do początków życia”. To jedna z najwybitniejszych książek popularnonaukowych ostatnich dekad i jedyna w swoim rodzaju opowieść o ewolucji. Słynny brytyjski naukowiec Richard Dawkins, autor głośnych rozpraw „Bóg urojony” i „Samolubny gen” prowadzi nas w przeszłość gatunku ludzkiego i wszystkich gatunków zwierząt na naszej planecie. Każdy z rozdziałów stanowi integralną całość, przedstawiając wybrany aspekt biologii, zaś w całości ta fascynująca książka tworzy panoramiczny obraz rozwoju życia na Ziemi.

Z kolei „Jedwabne szlaki. Nowa historia świata” Petera Frankopana to jedna z najdonioślejszych książek historycznych ostatnich lat. Znakomity brytyjski historyk dowodzi ogromnego wpływu krajów Bliskiego Wschodu i Azji na kształtowanie się cywilizacji zachodniej, ukazując bogatą i zaskakującą mozaikę procesów politycznych, gospodarczych, społecznych i kulturowych, prezentując przy tym niesamowity talent narracyjny. Tę wielką książkę czyta się jednym tchem!

W październiku ukaże się również wywiad rzeka „…bardzo dawno temu, mniej więcej w zeszły piątek…” – Aleksandra Pawlicka rozmawia z Janem Tomaszem Grossem, kontrowersyjnym polskim historykiem, autorem głośnych książek „Sąsiedzi”, „Strach” i „Złote żniwa”. Kim jest człowiek, który wbija kij w mrowisko polskiej historii?

Wśród jesiennych tytułów literatury faktu warto jeszcze zwrócić uwagę na dwie książki, które rzucają nowe światło na ważne aspekty współczesnego życia, stawiając szereg niewygodnych pytań. Iza Komendołowicz w książce „Ginekolodzy. Tajemnice gabinetów” przedstawia obraz środowiska, które decyduje o najważniejszych i najbardziej intymnych obszarach życia Polek. Co takiego dzieje się w polskich gabinetach ginekologicznych, że dla ponad połowy pacjentek wizyty w nich wiążą się ze wstydem, traumą i upokorzeniem?

Siva Vaidhyanathan w książce „Antisocial Media” demaskuje natomiast obecny model biznesowy Facebooka i opisuje manipulacje, jakim poddawany jest na co dzień jego użytkownik, czyli większość z nas. Ta ważna, pasjonująca i przerażająca książka wpisuje się w debatę o roli mediów społecznościowych w zachodnim modelu demokracji.

Proza zagraniczna

 „Ameryka w ogniu” Omara El Akkada zainteresuje nie tylko fanów dystopii – debiut powieściowy egipskiego dziennikarza porównywano z takimi książkami, jak „Droga” Cormaca McCarthy’ego i „Spisek przeciwko Ameryce” Philipa Rotha. Główną bohaterką tej futurystycznej wizji wojny i ludzkich dramatów na terenie największego mocarstwa świata jest sześcioletnia dziewczynka, która szybko oswaja się z grozą wojny i staje się niebezpiecznym narzędziem w rękach jednej ze stron sporu. 

 „Dziki” Guillerma Arriagi – ambitna i oryginalna fabuła pisarza z Meksyku, który zyskał międzynarodową sławę jako scenarzysta „Babel” i „Amores perros”. Zaś z okazji premiery filmu z wybitną rolą Glenn Close pojawi się nowe wydanie „Żony”, błyskotliwej powieści Meg Wolitzer o małżeństwie pisarzy, w przewrotny sposób podejmującej temat miłości i rywalizacji.

Powieść obyczajowa

Trzeci kwartał Wydawnictwo W.A.B. otworzy mocnym akcentem. W księgarniach już dostępna jest kontynuacja gorąco przyjętego „Ogrodu Zuzanny”. Justyna Bednarek i Jagna Kaczanowska ponownie zapraszają do Starej Leśnej – w tomie „Ogród Zuzanny. Odważ się kochać” możemy poznać dalsze losy trzech przyjaciółek: Zuzanny, Wioli i Kazi.

W sierpniu ukaże się również „Stroicielka dusz” Aldony Bognar. To piękna opowieść o kobietach, które nie czują się w pełni szczęśliwe, i na których drodze staje tajemnicza stroicielka dusz. Wizyta u niej połączy ich losy i doprowadzi do nieoczekiwanych zmian.

Miłośniczki cyklu „Kwiat paproci” Katarzyny Bereniki Miszczuk ucieszy fakt, że już we wrześniu do księgarń zawita „Nowy Sekretnik Szeptuchy”, a w nim szereg niepublikowanych wcześniej przepisów i ciekawostek nawiązujących do bestselerowych powieści „Szeptucha”, „Noc Kupały”, „Żerca” oraz „Przesilenie”!

  

Kryminał, sensacja, thriller

Już w księgarniach nowa książka Igora Brejdyganta, „Rysa”. To opowieść o policjantce po przejściach pracującej w wydziale zabójstw, która w sprawie serii morderstw dokonanych w Warszawie trafia na tropy prowadzące… do niej samej. Fabuła „Rysy” ma spory związek z biografią autora.

Równie intrygującą historię przynosi „Wczoraj” Felicii Yap – oryginalny thriller w duchu powieści Philipa K. Dicka i scenariusza do filmu „Memento” Christophera Nolana. Mamy tu kryminalną zagadkę, wciągającą intrygę z domieszką wątków miłości, lojalności, zdrady i zemsty. Tylko w jaki sposób znaleźć mordercę, gdy pamięta się jedynie to, co zdarzyło się… wczoraj?

Wrzesień rozpocznie się mocnym akcentem – pasjonującym thrillerem z naukowym sznytem. „Naturalista” Andrew Mayne’a, magika, iluzjonisty i pisarza, opowiada o profesorze biologii obliczeniowej, który widzi prawidłowości tam, gdzie inni widzą chaos. Kiedy pewnego dnia w lasach Montany zostają znalezione zmasakrowane zwłoki byłej studentki profesora, policja uznaje to za atak niedźwiedzia. Naukowiec jest innego zdania i postanawia wykorzystać całą swoją wiedzę, żeby znaleźć zabójcę. Jego dochodzenie zmieni się w grę o życie.

W październiku ukaże się nowy thriller autora bestsellerowej „Istoty zła”. Luca D’Andrea ponownie zafunduje czytelnikom moc wrażeń: „Lissy” to mroczna opowieść ukazująca zło w czystej postaci. Kryminalista poszukujący żony, ukryte wysoko w górach gospodarstwo i tajemniczy, szalony pustelnik pomagający kobiecie – to kombinacja, która zapewni czytelnikom pasjonującą lekturę.

Jeszcze w październiku przeczytamy także kontynuację powieści „Obsesja” bestsellerowej autorki, Katarzyny Bereniki Miszczuk – thriller „Paranoja”, którego akcja rozgrywa w zakładzie medycyny sądowej. Marek Zadrożny zaczyna przyglądać się przypadkom samobójstw, wbrew opinii policji uznając je za podejrzane. Nikt jednak nie chce wierzyć w jego teorie…

Pełen napięcia domestic thriller, który spodoba się czytelnikom szukającym ciekawych psychologicznie postaci i pełnej zaskakujących zwrotów fabuły – „Skradzione dziecko” Sanjidy Kay.

Fantasy i SF (nie dysponuję wszystkimi okładkami)

„Alyssa i czary” A.G. Howard to idealny materiał na film dla Tima Burtona! Powieść, o której „USA Today” napisał: „Alyssa to jedna z najbardziej wyjątkowych bohaterek, na które natknąłem się do tej pory. To mroczna, pokręcona, intrygująca i naprawdę romantyczna opowieść”.  Lektura obowiązkowa dla fanów Alicji w Krainie Czarów i „Osobliwego domu Pani Peregrine”.

We wrześniu ukażą się trzy zachwycające książki dla czytelników fantasy. „Dwór cierni i róż. Książka do kolorowania” to obowiązkowa pozycja w biblioteczce miłośników twórczości Sarah J. Maas. Kolorowanka zawiera fragmenty powieści z cyklu „Dwór cierni i róż” i kilkadziesiąt ilustracji autorstwa między innymi Charlie Bowater.

Pierwsza część czterotomowej sagi,  „Czarny Mag. Pierwszy rok” Rachel E. Carter, to opowieść o bliźniętach, Ryiah i Aleksie, którzy marzą, aby zostać magami. Lecz na tle rówieśników wyróżniają się jedynie niskim pochodzeniem, brakami w wiedzy i niedostatkiem siły fizycznej.

 „Małe Licho i tajemnica Niebożątka” Marty Kisiel to zabawna i wzruszająca propozycja dla dzieci – i nie tylko! Książkę polecają Joanna Olech i Aleksandra Szwed. Jesienią Marta Kisiel, tegoroczna laureatka Nagrody im. A Zajdla za najlepsze opowiadanie, opublikuje nie tylko powieść o małym Lichu, ale także swój pierwszy zbiór opowiadań pod tytułem – nomen omen – „Pierwsze słowo”. Przekonacie się sami, że „Szaławiła” to był tylko przedsmak tego, na co stać autorkę!

W październiku będzie w Uroborosie bestsellerowo! Na początek serwujemy coś, na co czeka każdy fan Sarah J. Maas – „Dwór szronu i blasku gwiazd”! Fabuła pobocznej części serii przedstawiona jest z perspektywy Feyry i Rhysanda, a jej akcja rozpocznie się kilka miesięcy po wydarzeniach z „Dworu skrzydeł i zguby”.

Z mocną kontynuacją „Łez Mai” wróci Martyna Raduchowska. „Spektrum” to bardzo nietypowy drugi tom cyklu, pewien eksperyment pisarski i coś innego niż to, czego zapewne wszyscy się spodziewają. Po wielu latach milczenia Martyna Raduchowska w końcu zabiera głos i powraca z nową książką!

I jak? Robi wrażenie, prawda? Co Was szczególnie zainteresowało? Pokazać Wam, czym Was zaskoczą inne wydawnictwa jesienią?

Legimi na Kindle – na to czekałam!

Przez dwa lata korzystałam z abonamentu bez limitu w Legimi i bardzo sobie chwaliłam to rozwiązanie. W cenie jednej książki mogłam miesięcznie czytać tyle, ile zapragnęłam, a przy tym nie dokładałam papierowych tomów na przeciążone półki. Jedyne, co mnie denerwowało to czytnik, który kupiłam od Legimi za złotówkę – w porównaniu do czytników Kindle okazał się strasznie toporny, m.in. dlatego, że bardzo długo się uruchamiał. Gdy moja dwuletnia umowa abonamentowa dobiegała końca,  gruchnęła wiadomość, że Legimi pracuje nad abonamentem na Kindle. Postanowiłam nie przedłużać umowy i czekać na najnowszą propozycję. Testuję Legimi na Kindle od prawie trzech miesięcy i wiem, że to jest to! Koniec z topornym czytnikiem – wreszcie czytam w komforcie, do jakiego jestem przyzwyczajona.

Przyznam, że miałam pewne obawy. Po pierwsze, obawiałam się, że będzie mały wybór książek w abonamencie na Kindle. Początkowo tylko część wydawców wyraziła zgodę na zamieszczenie swoich ebooków w katalogu. Okazało się, że nie jest tak źle i mam z czego wybierać, poza tym stopniowo dołączają kolejni wydawcy, więc sprawa jest rozwojowa. Swoje książki udostępniają m.in. Wydawnictwo Czarne, Wydawnictwo Literackie, Marginesy, Albatros, Świat Książki, Czarna Owca, Filia, Sonia Draga, Smak Słowa, Wydawnictwo Dolnośląskie.

Jak sprawdzić, jakie książki są dostępne w tej opcji abonamentu? To proste. Pokażę to na kilku obrazkach. Grafiki można powiększyć, wystarczy kliknąć.

  1. Najprostsza metoda to wejście do katalogu Legimi (TUTAJ) , zaznaczenie „w abonamencie”, a następnie odznaczenie trzech pierwszych opcji i postawienie ptaszka przy „ebooki na Kindle”. Gdy to zrobimy i klikniemy na pole w tle, program pokaże różne kategorie, z których można wybierać książki.

2. Jeśli zależy nam na dokładniejszym przejrzeniu katalogu, warto zrobić rzecz następującą: zjechać na dół strony, tam gdzie zaczyna się ciemne tło. W lewym górnym rogu widzimy napis „pozostałe wg: popularności” i wówczas na górze tytuły najchętniej pobierane z katalogu. Można scrollować w dół przez pół dnia 🙂

3. Możemy rozwinąć tę zakładkę i wybrać „pozostałe wg daty” i zobaczymy jakie nowości zostały ostatnio dodane do katalogu. Warto często sprawdzać tę opcję, jeśli lubicie być na bieżąco z tym, co ukazuje się na rynku książki.

4. Jeśli interesują Was konkretne gatunki literackie, warto korzystać z propozycji na stronie głównej (TUTAJ), bądź wybrać z Kategorii po lewej stronie. Gdy to zrobimy, na dole strony pojawią się nowości i najpopularniejsze książki tylko z tej kategorii, co ułatwia wybór.

5. Jest jeszcze jeden sposób. Po wejściu na konkretny tytuł zobaczymy napis: „Ebooka przeczytasz w aplikacji Legimi na: e-czytniku (w tym Kindle).

Jeśli po przejrzeniu katalogu zdecydujecie się na zakup abonamentu, pamiętajcie, że najpierw dostajecie 7 dni na próbę – w tym czasie możecie czytać, słuchać i testować. Jeśli testy Was nie przekonają (serio?!), możecie bez żadnych konsekwencji zrezygnować. W przypadku abonamentu na Kindle, można w ramach jednej opłaty korzystać jeszcze z innych urządzeń, np. tabletu, smartfona, komputera, ale UWAGA! nie z innego czytnika (to kosztuje dodatkowo). Fantastyczne jest to, że na tych dodatkowych urządzeniach można korzystać z całego katalogu dostępnego w abonamencie.

6. To są opcje abonamentu na Legimi. Ceny obowiązują w przypadku rocznej umowy. Bez umowy płacimy cenę przekreśloną. Można zdecydować się na 10 lub 7 ebooków na Kindle miesięcznie + nieograniczona liczba na inne urządzenia.

Druga moja obawa dotyczyła tego, że nie będę potrafiła posługiwać się nową aplikacją. Żeby korzystać z abonamentu Legimi na Kindle, należy zainstalować aplikację na komputer (z Windowsem), podłączyć Kindle i postępować wg instrukcji – to proste, nie udało mi się niczego popsuć! Gdy program przypisze Wasze urządzenie do użytkownika Legimi, wyświetli się lista książek z Waszej półki. Jeśli jesteście nowymi użytkownikami, warto przedtem pobrać kilka pozycji na wirtualną półkę.

7. Tak wygląda strona startowa. Na dole widać, ile ebooków mogę jeszcze wgrać na Kindle w tym miesiącu. W przyszłym pula się odnowi, a ja ponownie zsynchronizuję czytnik (trzeba go podłączać do komputera co najmniej raz w miesiącu). Książki, które już mam na czytniku, nie znikają po miesiącu (ale prawdopodobnie znikną, gdy przestanę opłacać abonament).

8. To są książki dostępne na Kindle, które mam na swojej wirtualnej półce. Tę półkę utworzyłam ponad 2 lata temu, więc mam spory wybór. Szkoda, że nie da się segregować tych książek wg daty dodania, tytułu, autora, bo przy takiej liczbie pozycji trochę trwa odszukanie tego, co chcę przerzucić na Kindle.

9. Po zaznaczeniu wybranych książek, wystarczy kliknąć „Wybierz” i poczekać aż czytnik się zsynchronizuje. Gdy synchronizacja dobiegnie końca, można odłączyć kabel i czytać.

Na Kindle nie ma statystyk czytania (na innych czytnikach w ramach abonamentu były takie statystyki), a pobrane pozycje niczym nie różnią się od kupionych w innych miejscach. Nie są w żaden widoczny sposób oznaczone, że pochodzą z aplikacji Legimi.

Jestem bardzo zadowolona z tego rozwiązania, to jest usługa, na którą czekałam, bo według mnie nie ma lepszego czytnika niż Kindle – wszystkie, które mamy w domu są absolutnie fantastyczne i bezawaryjnie działają od wielu lat. I nie ma lepszego  rozwiązania dla czytających dużo niż Legimi. Połączenie idealne.

11. Nagroda Literacka m. st. Warszawy czeka na Wasze zgłoszenia

Czy wiecie, że jest  w Polsce nagroda literacka, która cieszy się tradycją sięgającą czasów przedwojennych? Czy wiecie, że i Wy możecie zgłosić do niej swojego kandydata? To świetna wiadomość, prawda? Na pewno chcielibyście uhonorować swoje ulubione polskie książki i pisarzy.

Mowa o Nagrodzie Literackiej Miasta Stołecznego Warszawy, która po raz pierwszy została wręczona w 1926 roku, a otrzymał ją Władysław Mickiewicz, najstarszy syn Adama. Praktycznie od samego początku Nagroda miała duży prestiż, jednak wybuch II wojny światowej sprawił, że jej wręczanie zostało zawieszone. Do tradycji honorowania najlepszych pisarzy wrócono dopiero w 2008 roku. W obecnej formie nagrody wręczane są w pięciu kategoriach:

1) proza,

2)  poezja,

3) książka o tematyce warszawskiej,

4) literatura dziecięca (za tekst i ilustracje),

5) warszawski twórca.

Ta ostatnia kategoria przeznaczona jest dla wybitnych pisarzy, w szczególny sposób związanych z Warszawą i rozpatrywany jest całokształt ich twórczości. Pierwszym, w 2008 roku, uhonorowanym tym tytułem był Tadeusz Konwicki, o którym w laudacji napisano „za wszystko co stworzył o Warszawie, dla Warszawy i w Warszawie”. W kolejnych latach tytuł warszawskiego twórcy otrzymali: Józef Hen, Marek Nowakowski, Janusz Głowacki, Janusz Tazbir, Joanna Kulmowa, Wiesław Myśliwski, Jarosław Marek Rymkiewicz, Eustachy Rylski i Hanna Krall.

Żeby przybliżyć Wam rangę Nagrody dla „warszawskiego twórcy” wspomnę o Hannie Krall, zeszłorocznej laureatce, o której przewodniczący jury Janusz Drzewucki powiedział jakże trafnie, że „jako pisarka przekroczyła wiele schematów literackich. Każdy kto przeczyta jej książkę, wie, że musi przeczytać wszystkie”. Autorka w swoich książkach łączy przenikliwość reportera z wrażliwością na krzywdę ludzką. Porusza całe spektrum tematów, często wracając do czasów II wojny światowej i losu Żydów. Nieobce są jej również tematy bardziej współczesne i, jak przekonują nas Wojciech Tochman i Mariusz Szczygieł w biografii „Krall”, potrafi znaleźć wspólny język z każdym człowiekiem. Hanna Krall jest twórcą nie tylko warszawskim, lecz uniwersalnym, bo pisze o tym, co ważne, bolesne, niedopowiedziane przez innych.

Nagroda Literacka m.st. Warszawy przyznawana jest autorom książek wyróżniających się poziomem literackim i edytorskim. Jury rozpatruje książki żyjących autorów, napisane w języku polskim i wydane w roku poprzedzającym przyznanie Nagrody. Jednak w szczególnych przypadkach do Nagrody pretendować mogą wznowienia wybitnych dzieł literackich.

Jakie książki i autorzy zostali uhonorowani tym prestiżowym wyróżnieniem? Można to sprawdzić na tej stronie (KLIK). Wśród laureatów znajdziemy: Andrzeja Stasiuka, Annę Janko, Urszulę Kozioł, Ignacego Karpowicza, Jarosława Mikołajewskiego i wielu innych. Już jeden rzut oka na wyróżnione tytuły oraz nazwiska autorów wiele mówi o tym, jak różnorodne książki są brane pod uwagę. Anna Janko dostała nagrodę za „Małą zagładę”, wstrząsającą autobiograficzną książkę o dziedziczeniu pamięci i traum przodków. Andrzej Stasiuk został nagrodzony za „Wschód”, książkę, która z jednej strony jest zapisem podróży autora po Rosji, Chinach, Mongolii, z drugiej, zadumą nad kondycją współczesnego świata. Ignacy Karpowicz z kolei w nagrodzonych „Ościach” pochylił się nad współczesnym człowiekiem, uwikłanym w zależności międzyludzkie, którego opisał z humorem, ironią i rozmachem. Z kolei wybór najlepszej książki dla dzieci w 2016 roku zbiegł się z preferencjami dzieci, które z wielką przyjemnością zaczytują się „Niesamowitych przygodach dziesięciu skarpetek” Justyny Bednarek i Daniela de Latoura. To chyba jedyna znana mi nagroda literacka, w której książki dla dzieci traktowane są na równi z literaturą kierowaną dla dorosłych.

Myślę, że wiecie już sporo o Nagrodzie. Teraz pora na kwestie praktyczne. Jak można zgłosić książkę i twórcę? To proste!

Jeśli jesteś czytelnikiem, propozycje do nagrody (w kategoriach: proza, poezja, literatura dziecięca – tekst i ilustracje oraz edycja warszawska) można zgłaszać za pośrednictwem formularza zgłoszeniowego dostępnego na stronie internetowej www.kulturalna.warszawa.pl lub pocztą tradycyjną na adres: Biuro Kultury, Urząd m.st. Warszawy, pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa z dopiskiem „Nagroda Literacka m.st. Warszawy”.

Wydawcy natomiast dodatkowo powinni przesłać osiem egzemplarzy zgłaszanej książki.

Macie czas od 1 grudnia 2017 roku do 31 stycznia 2018 roku. Ale nie odkładajcie tego na ostatnią chwilę. Wesprzyjcie swoich ulubionych autorów, poświęćcie chwilę na przesłanie zgłoszenia, pokażcie, że Wam na nich zależy!