Archiwa kategorii: Wydarzenia

Siódme poty i jazda koleją – Jaroslav Rudis w Poznaniu

Jaroslav Rudis Poznań

Jaroslav Rudis, autor powieści, sztuk teatralnych i komiksów, muzyk, wielbiciel kolei i saun, odwiedził Poznań i dwukrotnie spotkał się z wielbicielami swojej twórczości. Ja byłam na spotkaniu w Bibliotece Raczyńskich w deszczowe poniedziałkowe popołudnie 13 czerwca, które miało być poświęcone niedawno wydanej w Polsce powieści pt: „Aleja Narodowa”, lecz zatoczyło znacznie szersze koło.

W tym roku czescy maturzyści mieli na egzaminie dojrzałości pytania związane z „Aleją Narodową”, książką, która porusza problem odradzającego się w Europie nazizmu oraz ważną dla Czechów Aksamitną Rewolucją. Główny bohater „Alei” odczuwa pewien niedosyt związany z tym wydarzeniem. Autor przyznał, że długo przygotowywał się do napisania tej książki, choć sam proces pisania zajął mu zaledwie kilka tygodni. Przede wszystkim szukał właściwego RYTMU, dzięki któremu powieść ma właściwy beat, a nawet, co dodał z uśmiechem, mogłaby zostać przełożona na deski opery.

Zapytany, czy jest zapisywaczem czy pisarzem (jak mówił o sobie Hrabal), powiedział, że jest kontynuatorem czeskiego stylu pisania, ponieważ stawia na wyszukanie właściwej historii.  W przypadku najnowszej książki jest to historia Vandama, który opowiada ją w knajpie przy kuflu piwa. I choć w jego monologu pobrzmiewają wątki nacjonalistyczne, Vandam jest osobą wykształconą i rozumną, a postawa, którą przyjmuje, jest maską chroniącą go przed światem. Postaci Vandama i Zamrażaka są wzorowane na autentycznych bywalcach knajpy, do której zachodzi Rudis. Co ciekawe, Zamrażak przeczytał „Aleję Narodową” i była to prawdopodobnie pierwsza książka, jaką czytał w życiu.

Piwo i poczucie humoru, są według Rudisa, towarem eksportowym Czech. W powieściach Rudisa występują równie często koleje i pociągi. Autor twierdzi, że 150-letnia historia kolei splata się z historią Europy. Fascynują go dworce, które są miejscami, gdzie rozgrywa się wiele życiowych dramatów, są świadkami łez szczęścia i smutku. Sam pisarz pochodzi z rodziny kolejarzy i wiele wskazywało na to, że pójdzie w ślady ojca.  Literaturoznawcy przypisali Jaroslava Rudisa do tzw. nurtu miejskiego, choć on sam pochodzi z małego przygranicznego miasteczka, w którym przenikała się kultura czeska, polska i niemiecka. Jednak to miasta są miejscami, gdzie dużo się dzieje i one go fascynują – nie tylko jako tło dla jego książek, lecz także w życiu prywatnym. Zauważa jednak, że w Czechach panuje „pragocentryzm” – odwoływanie się do Pragi w wielu aspektach. Na przykład, odległość do jakiegoś miejsca podaje się licząc od Pragi. Nic dziwnego, że Czesi nie przepadają za mieszkańcami stolicy.

Rudis zdradził, że aktualnie pracuje nad projektem, który zrodził się z jego fascynacji saunami. Podczas kilkunastu lat korzystania z saun na całym świecie, zapisywał zasłyszane w nich historie opowiadanie przez innych miłośników pocenia się. Na ich podstawie tworzy teraz sztukę teatralną, której akcja będzie osadzona w saunie męskiej. Kobiety będą pełniły funkcję „chóru”, wtrącając swoje trzy grosze zza ściany. To może być fantastyczne!

Podczas wieczoru okazało się, że autor doskonale rozumie po polsku, choć bez piwa nie chciał mówić w naszym języku. Tłumaczenie było zatem jednostronne, z czeskiego na polski, dzięki czemu prowadząca mogła zdać więcej pytań (choć i bez prowadzącej Rudis poprowadziłby doskonale spotkanie autorskie z samym sobą – to nieprawdopodobna gaduła). Byłam zachwycona panem z Uniwersytetu, który tłumaczył wypowiedzi autora na polski – radził sobie bez robienia notatek i był naprawdę świetny w tym, co robił. Gdybyście mieli okazję uczestniczyć w spotkaniu z Jaroslavem Rudisem, nie przegapcie okazji, warto posłuchać co ma do powiedzenia, bo mówi zajmująco, dowcipnie i mądrze.

Książki autora:

Koniec punku w Helsinkach

Grandhotel

Cisza w Pradze

Aleja Narodowa

Jaroslav Rudis Poznań 2

 

Zrób sobie SHELFIE – wielki finał

Marcowa akcja „Zrób sobie SHELFIE” dobiegła końca. Pierwsze zdjęcia zamieściłam w TYM poście i narzekałam, że nie ma żadnych fotografii od czytających chłopaków. Na szczęście panowie się ogarnęli i przysłali swoje shelfies. Zobaczcie jak nas dużo:

szelfi3

Na powyższych zdjęciach znajdziecie autorów następujących blogów:

Karolina Furyk

Bardziej lubię książki

Kto czyta, żyje podwójnie

Adaline – Bookworm

Blair czyta

Książkowy stan umysłu

szelfi4

Na zdjęciu m.in.:

Słowa jak marzenia

Do ostatniej pestki trzeba mocno żyć

Book jeden wie

Nowalijki

Lotta w świecie książek

Kronika kota nakręcacza

szelfi13fot

Na zdjęciu m.in.:

Ma_Ruda czyta

Wielki Buk

Notatnik Kulturalny

Po książkach mam kaca

Recenzje optymisty

Czytam, bo lubię

Jeśli jakiegoś blogera nie uwzględniłam w linkach, proszę o niedąsanie się i przesłanie linku do swojego bloga 😉

To koniec tej świetnej akcji, ale są duże szanse, że powróci w nieco zmienionej odsłonie. DZIĘKUJĘ WAM za udział!

Zrób sobie SHELFIE – dużo zdjęć

Przedstawiam Wam uczestniczki zabawy Zrób sobie SHELFIE, o której pisałam TUTAJ. Wydarzenie na Facebooku znajdziecie TUTAJ.

Jak dotąd nie dostałam żadnego shelfie od czytających chłopaków i mężczyzn, ale sądzę, że szybko nadrobią swoje niedopatrzenie.

Ogromnie podobają mi się te kolaże – wpatruję się w nie od wczoraj i nie wiem, co bardziej mi się podoba – Wasze uśmiechnięte buzie czy książki w tle. Dziękuję dotychczasowym uczestnikom zabawy i CZEKAM NA WIĘCEJ od tych, którzy jeszcze nie zdążyli odkurzyć półek i odwiedzić fryzjera 🙂

shelfie

Na powyższych zdjęciach znajdziecie m.in. autorki następujących blogów:

Lubię czytać LC

Book loaf

Tanayah czyta

God Save The Book

Na regale u Marty Mrowiec

shelfie2

Na powyższych zdjęciach znalazły się m.in. autorki następujących blogów:

Setna strona

Kura pazurem

Przyczajony Hasacz

Rudym spojrzeniem na świat

Jak malowany

Jeśli ominęłam czyjś blog, to wynika to z mojej ignorancji, nie obrażajcie się, lecz wyślijcie namiary, na pewno uzupełnię opis.

Zrób sobie SHELFIE*

*Shelfie – to selfie, czy fotografia zrobiona samemu sobie na tle półki z książkami (shelf). Taka jak ta, na której jestem ja we własnej osobie 🙂

shelfie aga

Czytanie, kolekcjonowanie książek, rozmowy o literaturze, pisanie recenzji, szukanie opinii o książkach – to wszystko jest fajne. Ale… bardzo poważne. Czasem za poważne. A przecież wielu z nas tak po prostu cieszy się swoimi biblioteczkami, lubi układać i przestawiać książki, ozdabiać półki bibelotami, dotykać okładek i wąchać nowo zakupione tomy. Czemu ich nie sfotografować? Czemu nie sfotografować się z regałem?

Marzy mi się zrobienie wielkiego kolażu z Waszych fotografii wykonanych na tle biblioteczek. Pokażmy, że jesteśmy dumni z tego, że czytamy i że zamiast durnostojek, na półkach mamy książki. Dlatego, z pewną nieśmiałością, proszę Was o nadsyłanie swoich shelfies. Wasze imiona i nazwiska nie będą ujawnione, ale jeśli prowadzicie bloga, podajcie jego adres, zamieszczę go we wpisie.

Daję Wam miesiąc, na przesyłanie swoich shelfies. Termin mija 31 marca br. Jeśli zasypiecie mnie zdjęciami, a taką mam nadzieję, powstanie kilka edycji kolaży. Swoje fotki z książkami w tle przesyłajcie na adres: agaczyta@wp.pl – w tytule wpiszcie SHELFIE. Przesłanie zdjęcia jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na publikację wizerunku na moim blogu, fanpejdżu i instagramie.

Czekam niecierpliwie i liczę na to, że podejdziecie do mojej propozycji na luzie 🙂

Przypływ endorfin

Jest lepsze niż spa, skuteczniejsze niż prozac. Powoduje nagły skok hormonu szczęścia. Pozytywne skutki działania utrzymują się wyjątkowo długo. Co to za specyfik, spytacie? Spotkanie blogerów, autorów i czytelników książek, znane pod nazwą „A może nad morze z książką?” Tym razem i ja tam byłam. Muszę przyznać, że ogromnie zaskoczył mnie rozmach całego przedsięwzięcia, które odbyło się w ramach festiwalu Literacki Sopot.fajne babeczki

Mogłabym się rozpisywać nad tym, co jedliśmy i piliśmy, ale według mnie nie to jest najważniejsze, bo najwięcej radości sprawiło mi spotkanie z tymi, których dotychczas znałam tylko wirtualnie.

Cieszę się, że porozmawiałam z autorkami blogów i instagramowych profili, na które zaglądam, komentatorami moich wpisów z bloga i fejsbuka, autorami, których książki recenzowałam, oraz miłośnikami słowa pisanego, których nie udało mi się jeszcze połączyć z żadnym miejscem w sieci. Nie będę wymieniała wszystkich z imienia, bo na pewno kogoś pominę lub coś przekręcę, ale muszę wspomnieć, że cudownie było wyściskać Bookfę, której blog śledzę od samego początku. Oprócz Bookfy na poniższym zdjęciu pozują ze mną: Aga Szczepańska, autorka książek o Patce i Pepe oraz Alek Rogoziński, który napisał „Ukochanego z piekła rodem”. Świetni autorzy i świetni ludzie.

aga szczepańska, alek rogoziński, bookfa, agnieszka kalusPrzy okazji spotkania organizatorki zbierały książeczki dla dzieci z hospicjum Bursztynowa Przystań w Gdyni oraz zorganizowały mini wymianę książek wśród uczestników. Wzięliśmy też udział w quizie z rozpoznawania książek po okładce (tak, nasza grupa wygrała!) oraz daliśmy się sfotografować z książkami i bez nich. Tak, słowo książka występuje w tym akapicie zbyt często, ale inaczej nie da się opowiedzieć o tej imprezie dla czytelników. Tym bardziej, że do domu przyjechałam z dwiema torbami książek. Naskładałoby się na trzecią, ale tylu rąk nie mam, a do pociągu było daleko.

sopot ksiązki

Kochane organizatorki – dziękuję!