Archiwa kategorii: Wydarzenia

Zrób sobie SHELFIE*

*Shelfie – to selfie, czy fotografia zrobiona samemu sobie na tle półki z książkami (shelf). Taka jak ta, na której jestem ja we własnej osobie 🙂

shelfie aga

Czytanie, kolekcjonowanie książek, rozmowy o literaturze, pisanie recenzji, szukanie opinii o książkach – to wszystko jest fajne. Ale… bardzo poważne. Czasem za poważne. A przecież wielu z nas tak po prostu cieszy się swoimi biblioteczkami, lubi układać i przestawiać książki, ozdabiać półki bibelotami, dotykać okładek i wąchać nowo zakupione tomy. Czemu ich nie sfotografować? Czemu nie sfotografować się z regałem?

Marzy mi się zrobienie wielkiego kolażu z Waszych fotografii wykonanych na tle biblioteczek. Pokażmy, że jesteśmy dumni z tego, że czytamy i że zamiast durnostojek, na półkach mamy książki. Dlatego, z pewną nieśmiałością, proszę Was o nadsyłanie swoich shelfies. Wasze imiona i nazwiska nie będą ujawnione, ale jeśli prowadzicie bloga, podajcie jego adres, zamieszczę go we wpisie.

Daję Wam miesiąc, na przesyłanie swoich shelfies. Termin mija 31 marca br. Jeśli zasypiecie mnie zdjęciami, a taką mam nadzieję, powstanie kilka edycji kolaży. Swoje fotki z książkami w tle przesyłajcie na adres: agaczyta@wp.pl – w tytule wpiszcie SHELFIE. Przesłanie zdjęcia jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na publikację wizerunku na moim blogu, fanpejdżu i instagramie.

Czekam niecierpliwie i liczę na to, że podejdziecie do mojej propozycji na luzie 🙂

Przypływ endorfin

Jest lepsze niż spa, skuteczniejsze niż prozac. Powoduje nagły skok hormonu szczęścia. Pozytywne skutki działania utrzymują się wyjątkowo długo. Co to za specyfik, spytacie? Spotkanie blogerów, autorów i czytelników książek, znane pod nazwą „A może nad morze z książką?” Tym razem i ja tam byłam. Muszę przyznać, że ogromnie zaskoczył mnie rozmach całego przedsięwzięcia, które odbyło się w ramach festiwalu Literacki Sopot.fajne babeczki

Mogłabym się rozpisywać nad tym, co jedliśmy i piliśmy, ale według mnie nie to jest najważniejsze, bo najwięcej radości sprawiło mi spotkanie z tymi, których dotychczas znałam tylko wirtualnie.

Cieszę się, że porozmawiałam z autorkami blogów i instagramowych profili, na które zaglądam, komentatorami moich wpisów z bloga i fejsbuka, autorami, których książki recenzowałam, oraz miłośnikami słowa pisanego, których nie udało mi się jeszcze połączyć z żadnym miejscem w sieci. Nie będę wymieniała wszystkich z imienia, bo na pewno kogoś pominę lub coś przekręcę, ale muszę wspomnieć, że cudownie było wyściskać Bookfę, której blog śledzę od samego początku. Oprócz Bookfy na poniższym zdjęciu pozują ze mną: Aga Szczepańska, autorka książek o Patce i Pepe oraz Alek Rogoziński, który napisał „Ukochanego z piekła rodem”. Świetni autorzy i świetni ludzie.

aga szczepańska, alek rogoziński, bookfa, agnieszka kalusPrzy okazji spotkania organizatorki zbierały książeczki dla dzieci z hospicjum Bursztynowa Przystań w Gdyni oraz zorganizowały mini wymianę książek wśród uczestników. Wzięliśmy też udział w quizie z rozpoznawania książek po okładce (tak, nasza grupa wygrała!) oraz daliśmy się sfotografować z książkami i bez nich. Tak, słowo książka występuje w tym akapicie zbyt często, ale inaczej nie da się opowiedzieć o tej imprezie dla czytelników. Tym bardziej, że do domu przyjechałam z dwiema torbami książek. Naskładałoby się na trzecią, ale tylu rąk nie mam, a do pociągu było daleko.

sopot ksiązki

Kochane organizatorki – dziękuję!

Oddech Boga – KONKURS

Zapraszam Was do zabawy, w której do wygrania są 2 egzemplarze powieści „Oddech Boga”.

Oddech-boga

  1. Nagrody – 2 egzemplarze książki Jeffreya Smalla pt: „Oddech Boga” ufundowane przez wydawcę – Wydawnictwo Czwarta Strona.
  2. Czas trwania od 28 czerwca do 1 lipca 2015.
  3. Aby zdobyć książkę należy:  Podać jaką powieść Wydawnictwa Czwarta Strona recenzowałam na blogu Czytam, bo lubię oraz napisać  z jakimi książkami lub filmami kojarzy Wam się okładka „Oddechu Boga”.
  4. Odpowiedzi proszę wysyłać na email: u_agi@wp.pl – pamiętajcie, żeby się podpisać imieniem i nazwiskiem.
  5. Zwycięzcy zostaną wybrani spośród osób, które udzielą pełnej odpowiedzi w przewidzianym czasie.
  6. Nazwiska laureatów obu odsłon konkursu ogłoszę do 3 lipca 2015r.
  7. Na dane adresowe do wysyłki czekam 3 dni od momentu ogłoszenia zwycięzcy. W przypadku braku kontaktu, wybiorę kolejną osobę.
  8. Nie informuję o wygranej – zgłosiłeś/aś się do konkursu, sprawdź wyniki!
  9. Wysyłka nagród tylko na terenie Polski.
  10. Miło mi będzie, jeśli udostępnicie ten wpis, choć nie jest to warunek konieczny.
  11. Udział w konkursie jest równoznaczny z akceptacją tego regulaminu.

WYNIKI ROZDANIA:

Książki wygrały:

Marta Kuczkowska

Mariola Niowak

Gratuluję! Czekam na Wasze adresy.

Maraton Czytania – podsumowanie akcji

Na początku kwietnia zaprosiłam Was do wzięcia udziału w Maratonie Czytania, który odbył się w sobotę 11 kwietnia. Akcja polegała na tym, by tego dnia wygospodarować sobie więcej czasu na lekturę niż zwykle, odkurzyć porzucone książki, zacząć czytać nowe, oczekujące na naszą uwagę.

W akcji wzięło udział ponad 400 osób, a przynajmniej tyle zadeklarowało chęć uczestnictwa w Maratonie na facebooku. Pomysł spotkał się z ciepłym przyjęciem oraz kilkoma głosami krytyki (komuś nie pasowała data, ktoś inny stwierdził, że zawsze czyta w sobotę, więc nic mu po Maratonie). Na szczęście, większość z uczestników słusznie uznała, że chodzi o wspólną zabawę, a nie bicie rekordów.

Gdy obudziłam się 11 kwietnia z zaskoczeniem i radością odkryłam, że niektórzy już wystartowali i umieścili zdjęcia oraz opis swoich planów na cały dzień na stronie wydarzenia (TUTAJ) 🙂 W ciągu dnia wpisów przybywało. Pojawili się kibicie oraz nowi uczestnicy! WOW!

Przebieg Maratonu w wykonaniu uczestników można było śledzić nie tylko na Facebooku, lecz także na twitterze i instagramie (wpisy tagowaliśmy #maratonczytania). Niektórzy blogerzy zamieścili również na blogach wpisy relacjonujące przebieg Maratonu w swoim wykonaniu. Znajdziecie je tutaj:

Rudym spojrzeniem na świat

Kącik z książką

Jane Doe z offu

Pasjonatka książek

Lew Kanapowy

Stacja Książka

Tak jak zapowiadałam na FB, chciałabym wyróżnić notesami te osoby, które aktywnie relacjonowały przebieg Maratonu. Są to: Agnieszka Drygiel i Kasia Chojecka-Jędrasiak (dziewczyny podrzućcie mi swoje adresy).

Świetnie się bawiłam w dniu Maratonu, czytałam książki, śledziłam Wasze wpisy, czytałam komentarze i cieszyłam się każdą osobą, która w ostatniej chwili postanowiła dołączyć. Mam nadzieję, że i Wy uważacie ten dzień za udany i radosny.

P.S.

Jesteście gotowi na kolejną odsłonę Maratonu Czytania, tym razem edycję letnią?

Dzień z Maratonem Czytania – relacja

Dołączyć można na Facebooku (KLIK) lub na innych portalach społecznościowych, tagując swoje wpisy #maratonczytania

Moja relacja:

Po 24 godzinach:

Wczoraj po 19:00 poczytałam jeszcze „Dwóch braci”. Doszłam do strony 353. To bardzo piękna książka i już teraz, 150 stron przed końcem, polecam ją Waszej uwadze. Wieczorem czas mi tak szybko upływał, że sądziłam, iż to będzie koniec mojego czytania. Koło północy wzięłam jeszcze do ręki najcieńszą z przygotowanych książek z zamiarem przeczytania 1-2 rozdziałów. Okazało się jednak, że „Burdubasta” jest tak fajnie napisana, że ani się obejrzałam, a już był koniec. Zanim zasnęłam, jak zwykle, przeczytałam jeszcze parę stron w łóżku – wczoraj padło na  „Test Marshmallow” – zanim zamknęły mi się oczy około drugiej udało się przeczytać jakieś 2 rozdziały. 2:00 to moja normalna pora chodzenia spać, więc nie poświęcałam się szczególnie w imię Maratonu.

Ostatecznie przeczytałam 2 książki (Zew lodu i Burdabasta) + ok. 100 stron „Dwóch braci” + 2 rozdziały „Testu Marshmallow”. To był bardzo udany dzień nie tylko ze względu na czytanie.

Więcej znajdziecie na moim instagramie – mój nick to agaczyta.

Godzina 19:00

Około 15:00 skończyłam czytać „Zew lodu” – 209 stron. Potem pooglądałam Wasze zdjęcia, poczytałam relacje, zajrzałam na twitter, instagram i na facebooka. Ucieszyłam się, że jest nas tak wielu 🙂 Następnie postanowiłam skorzystać z pierwszego tak ciepłego dnia w tym roku. Zabrałam czytnik, picie, okulary słoneczne i męża. Mąż poszedł zrobić zakupy, a ja zostałam na ławce przy placu zabaw. Było trochę głośno, ale na szczęście miałam ze sobą słuchawki. Na ławce czytałam „Dwóch braci”. Co prawda rano na stosiku pokazałam polskie wydanie papierowe, ale na spacer zabrałam oryginalne na Kindle’u. Przeczytałam jakieś 30 stron. Bardzo mi się podoba ta książka, ale czytam ją powoli – chyba podświadomie nie chcę poznać końca tej historii, której początki sięgają 1920 roku, gdy w Berlinie na świat przyszło dwóch chłopców.

Jak u Was? Przyjemnie spędzacie ten dzień?

Na zdjęciu „Dwaj bracia” strona 302.

Cdn.

Godzina 13:00

Zaczęłam czytanie przy śniadaniu (które sama sobie zrobiłam). Na pierwszy ognień wzięłam „Zew lodu”. Dobrze i szybko się czyta. Wydawało mi się, że jeszcze dużo stron do końca, ale na ostatnich kilkudziesięciu stronach są zdjęcia, więc wygląda na to, że niedługo skończę tę opowieść o zimowych podejściach na ośmiotysięczniki. Podoba mi się przekaz tej relacji – „Umiejętność rezygnacji nie jest cechą nieudaczników, tylko mistrzów – zarówno w Alpach, jak i Himalajach, na ulicach czy w dyskotekach. Scenariusz mojego życia piszę sam, nie może on być kopią ani powtórzeniem życia innych osób.”

Śniadanie w łóżku z książką 🙂

W menu owsianka z kaszą jaglaną, miodem i nasionami chia. Czarna kawa bez cukru. „Zew lodu” Simone Moro. W tej chwili jestem na stronie 143.

Cdn.

Godzina 10:00

Zaczęłam nieco po 10 rano. Najpierw obeszłam mieszkanie i pozbierałam książki, które chcę dziś poczytać (nie przeczytać, bo aż takiego tempa i samozaparcia nie mam). Postanowiłam wziąć w pierwszej kolejności te, które już zaczęłam, czyli: „Test Marshmallow” (jestem na 149 stronie) oraz „Dwaj bracia” (strona 265). W nocy zaczęłam czytać książkę wspinacza Simone Moro pt: „Zew lodu” o zimowych wejściach na najwyższe szczyty na ziemi (rano byłam na 39 stronie). Ponadto przygotowałam sobie jedną cienką i prawdopodobnie zabawną książkę – „Burdubasta albo skapcaniały osioł, czyli łacina dla snobów” (łaciny się uczyłam przez kilka lat). Tę pozycję wybrałam na wypadek, gdybym potrzebowała zastrzyku motywacji. Dołożyłam również egzemplarz przedpremierowy „Pura Vida”. Może uda się choć zacząć czytanie.