Archiwa kategorii: Wydarzenia

Półkowniki przybyły

Jako, że natura nie znosi próżni, to na miejsce „zakontraktowanych” do czytania 20 książek z półki, przybyły następne. I to już 2 stycznia na dobry – początek Nowego Roku. I jeśli ktoś odniósł wrażenie, że podjęłam postanowienie nie kupowania nowych (tak jak mój mąż, który skrupulatnie pozbierał paragony), to mocno się myli! O czymś tak okropnym w ogóle nie pisałam…

Domowa czytelnia – rozważania o łazience

Jak wielu z Was czuję się osamotniona kiedy nie mam w łazience niczego do czytania. Tradycję czytania w tym pomieszczeniu kultywuje z oddaniem cała moja rodzina. Na koszu do prania zazwyczaj leżą czasopisma, na pralce przemycone tam książki. Do szału doprowadza mnie (i pozostałych domowników) sytuacja, gdy ktoś w szale sprzątania uprzątnie zalegającą tam makulaturę. Pozostają wówczas etykiety na kosmetykach, proszkach i płynach do płukania.

W trosce o moje dobre samopoczucie, mąż zgromadził w łazience podręczną biblioteczkę 😉 Wyjdę stamtąd jak „wyczytam” tunel do wyjścia…

Przyznajcie się, czy Wy też czytacie w łazience? Jeśli tak, to co?

W czym TARGać książki?

W sobotę odbył się w Poznaniu pierwszy projekt grupy zwanej Cztelnisko pt: PrzyTARGaj książki.

Impreza polegała na przyniesieniu książek ze swojej biblioteczki i wymianie ich na książki przyniesione przez innych uczestników. Wróciłam do domu bardzo zadowolona z pięciu wymienionych książek (powyżej jedna z nich) i umiarkowanie zadowolona z pozostałych. W każdym razie popołudnie było udane, a ja postaram się uczestniczyć w kolejnych projektach – następny wedle zapowiedzi organizatorek ma odbyć się za miesiąc.

Zobaczcie w czym uczestnicy wymiany targali książki:

Book Change w Poznaniu

Pierwszy Book Change w Poznaniu odbył się 5 września. Około 500 książek zmieniło swoich właścicieli. Ja sama przyniosłam do domu sporą kupkę. Organizatorki Marta i Marta zapowiadają, że impreza będzie cykliczna, a książkami będzie można się wymieniać raz na ok. 3 miesiące. Bardzo mi to odpowiada… Cieszę się, że tam byłam i mam nadzieję, że zaniesione przeze mnie książki sprawią dużo radości nowym czytelnikom.

 Podobało mi się jednak tak bardzo, że o kolejnej imprezie na pewno powiadomię na blogu, z nadzieją, że przyjdziecie i przyniesiecie dużo fajnych książek.

Z wizytą u Czesława Miłosza

Mieszkańcy Poznania mogli przez dwa tygodnie przesiadywać w pokoju Czesława Miłosza. Co więcej, mogli również czytać i pisać przy jego biurku, zdejmować książki z półek, włączać lampkę i słuchać wierszy czytanych przez samego autora.

Na Starym Rynku stanęła przeszklona z trzech stron konstrukcja. Wielu ją mijało, patrzyło z zainteresowaniem, czytało informacje umieszczone przy wejściu, ale mało kto wchodził. Przyznam, że byłam tym zaskoczona, spodziewałam się bowiem, że w godzinach popołudniowych będziemy mieć problem ze zrobieniem zdjęć, ze względu na przesiadujących tam czytelników. Nic takiego nie miało miejsca…

W setną rocznicę urodzin pisarza, kilka instytucji postanowiło przybliżyć go szerszej publiczności. Pokój wygląda (ponoć) podobnie do gabinetu Czesława Miłosza, znajdującego się w Krakowie. Po wejściu najpierw przyciąga biurko, z szeroko otwartą książką, starym komputerem i swojskim kubkiem z niedopitą kawą.

Czy akurat Llosę, Huelle, Myśliwskiego i Szymborską czytał Noblista? Tego się nie dowiemy. Natomiast zorientowani od razu się domyślą, że event sponsorowany był między innymi przez wydawnictwo Znak, które nie tak dawno opublikowało „Biografię” i „Wiersze wszystkie” Czesława Miłosza.

Mnie zafascynowała lupa, której autor używał do czytania. Ja również siedząc przy tym biurku przeczytałam wiersz posługując się tym szkłem powiększającym.

Potem zajrzałam do szuflad – praktycznie puste. Żadnych drobiazgów i tajemnic do zbadania … 🙂 Aż wreszcie mój wzrok padł na stary wysłużony komputer. Położyłam palce na klawiszach i wystukałam parę słów. I choć nie wykrzesałam z siebie poezji, ponieważ jestem wybitnie prozaiczna, choć przez chwilę mogłam się poczuć jak prawdziwa pisarka.

Po odejściu od biurka nadszedł czas na przestudiowanie zawartości regałów. Same książki Znaku, część już mi znana. Szkoda, że nie mogłam zerknąć na prawdziwe regały Miłosza – jakie książki zgromadził, które były najmocniej zaczytane, w jaki sposób je układał, co trzymał pod ręką? Mnóstwo pytań bez odpowiedzi. Ale na półkach były nie tylko książki – znajdowała się tam także reprodukcja Nagrody Nobla, którą polski poeta został uhonorowany w 1980 roku.

Na niższej półce pomiędzy książkami znajdowała się stara ikona.

Zanim stamtąd wyszłam usiadłam jeszcze raz przy biurku, bo usłyszałam z głośników wiersz czytany przez Miłosza. Nagranie to, jak się dowiedziałam, powstało 15 lat temu na spotkaniu Pen Clubu. Wiersz, którego chciałam wysłuchać to „Piosenka o końcu świata”. Hipnotyzujące… i bardzo piękne.

Przed wyjściem – wieszak. Przy nim stara, poobijana walizka. A na wieszaku – kapelusz. Skoro wszystkiego można dotykać i przestawiać, to należy z tego skorzystać.

 A to jeszcze nie wszystko, ponieważ kontener, w którym powstał pokój Miłosza okazał się być dość niezwykły. Tylna ściana, niestety widoczna tylko dla ciekawskich, oglądających pokoik z każdej strony, pokryta była cytatami i wierszami Noblisty.

Kto przechodził i nie zajrzał do środka – niech żałuje.

Kto przechodził i nie zauważył pokoiku Noblisty – niech żałuje.

Kto nie wiedział o tej inicjatywie – niech żałuje.

Na otarcie łez ta relacja i zdjęcia 😉