Cel: Kajmany, J. W. Cortez

Novae Res, 2011

Liczba stron: 276

Czterech kumpli ma już dość zwykłego życia, korporacyjnych przepychanek, tego, że forsy starcza jedynie na najważniejsze rzeczy. Łysy, Czarny, Kajdan i Szef postanawiają zrobić coś, co raz na zawsze odmieni ich los. Zaczynają planować napad na bank. Żaden z nich nie ma kryminalnej przeszłości, jedynie Czarny ma jakieś konszachty z półświatkiem, co ułatwia im organizację skoku. Rzecz wydaje się niemożliwa do wykonania, ale kierowani silną motywacją postanawiają zmierzyć się z wyzwaniem, na jednej szali stawiając dostatnie życie na Kajmanach (bo nazwa brzmi w sam raz), a na drugiej odsiadkę w więzieniu.

Z mrzonek o palmach, gorących dziewczynach i chłodnych wodach oceanu kumple przenoszą się na prawdziwą wyspę, aczkolwiek nie do końca zgodnie ze swoją wolą. Wpadają tam na trop grubszego przekrętu, który zaważy na ich przyszłości.

Fajna lekka powieść przygodowa w sam raz na plażę i wieczór na balkonie. Zawiera równą dawkę wydarzeń mało prawdopodobnych, co zdarzeń prawdopodobnych. Nie niesie jednak żadnego przesłania i brakuje jej punktu kulminacyjnego. Akcja pierwszej i drugiej części nigdzie nie zmierza, nie dochodzi do kulminacji. W rezultacie, czytanie o planach skoku na bank i sam opis skoku są tak samo mało pasjonujące. Jednak zakrętasy fabuły zainteresowały mnie na tyle, by książkę przeczytać w dwa wieczory. I oczywiście nie żałuję czasu, który spędziłam z tą powieścią, choć po książce tego typu spodziewałabym się większych emocji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *