Chemik, Stephenie Meyer

chemikEdipresse Polska, 2017

Liczba stron: 575

Tłumaczenie: Anna Klingofer-Szostakowska

„Chemik”, o ile mi wiadomo, jest pierwszą książką w dorobku autorki, w której nie występują wampiry ani istoty ze sfery science-fiction. Meyer tym razem napisała powieść sensacyjno-przygodową. W pierwszej chwili, gdy chciałam ją do czegoś porównać, przyszło mi do głowy skojarzenie z filmami o Jasonie Bournie, a dopiero później przypomniałam sobie, że filmy (przynajmniej do którejś części) były oparte na powieściach. Skojarzenie filmowe nie jest bezpodstawne – ta książka idealnie nadaje się do przeniesienia na duży ekran.

Alex jest chemikiem, przez lata pracowała jako ekspert i osoba prowadząca przesłuchania w tajnej agencji rządowej. W pewnym momencie coś poszło źle i pracodawcy postanowili ją wyeliminować z gry. Jej partner i mentor zginął, ona od lat się ukrywa, doskonaląc techniki przetrwania. Może się wydawać, że przesadza, lecz zagrożenie jest realne – do tej pory zlikwidowała już trzech zabójców. Gdy pewnego dnia dostaje propozycję pojednania od dawnego szefa, traktuje ją z podejrzliwością. Budzi się z niej również nadzieja, że pomagając mu w ujęciu przestępcy, będzie mogła zacząć żyć normalnie. Podejmuje ryzyko i uprowadza wskazany obiekt, żeby go przesłuchać. Ta decyzja zaważy na jej życiu i zapoczątkuje serię zdarzeń, w której trup będzie ścielił się gęsto.

Ja również podjęłam ryzyko, decydując się na recenzowanie tej książki. Zaczynałam ją czytać z duszą na ramieniu, bo nie umiem odkładać nieprzeczytanych książek, a bałam się, że zanudzę się na śmierć. Okazało się, że jest wręcz przeciwnie, powieść wciągnęła mnie od samego początku, dałam się porwać do wykreowanego przez autorkę świata nieczystej polityki, niezwykłych specyfików pomagających w wydobywaniu prawdy i w przetrwaniu, świata szpiegów, agentów specjalnych, pościgów i strzelanin. „Chemik” to rozrywka w czystej postaci, napisana sprawnie, w dobrym tempie, bez udawania, że jest czymś więcej niż książką przygodową. Trzeba ją potraktować trochę z przymrużeniem oka jak filmy kręcone zgodnie z zasadą „zabili go i uciekł”. Polecam, jeśli lubicie sensacyjne fabuły i szukacie książki, która Was zrelaksuje.

Więcej o „Chemiku” (fragment książki) na stronie www.chemik.net – kupicie ją tam w bardzo dobrej cenie. Polecam.

Jedna myśl nt. „Chemik, Stephenie Meyer”

  1. Słyszę Jason Bourne myślę Robert Ludlum, a nie jakieś tam filmy 😛 😉

    A za tego „Chemika” chyba aż się wezmę, recenzja zachęciła.

    Z pozdrowieniami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *