Ciemność widoma. Esej o depresji, William Styron

Świat Książki, 2012

Liczba stron: 127

Jeśli śledzicie moje wpisy, zapewne zapamiętaliście moją ekscytację i peany na cześć Williama Styrona po lekturze jego esejów pt: Hawany w Camelocie. Nie zdziwicie się, mam nadzieję, dzisiejszą porcją egzaltowanych i nieskładnych myśli na temat najświeższej na rynku wydawniczym książki-eseju o depresji.

Temat – rzeka. Temat – dość mocno wyeksploatowany w prozie. A jednak wyznania autora, którego depresja dopadła tuż po ukończeniu sześćdziesiątego roku życia tchną świeżością, bo przekaz pochodzi z pierwszej ręki oraz od człowieka, który odzyskał wiarę w możliwość wyjścia z ciemności na światło dnia. Styron przedstawia siebie w chwili gdy dotarło do niego, że mętlik w głowie, nieznośne zmęczenie i zobojętnienie dotyka nie tylko jego samego, ale pośrednio uderza w osoby, którym na nim zależy. Ten przełomowy moment miał miejsce we Francji w dniu przyznania mu prestiżowej nagrody literackiej.

W dalszych częściach eseju poznajemy nie przynoszące żadnej poprawy, kolejne etapy leczenia. Styron przestrzega nie tylko przed źle dobranymi lekami, ale także źle dobranymi, mało elastycznymi lekarzami. Fragmenty dotyczące myśli samobójczych zostały opisane tonem chłodnym i rzeczowym, a przez to są bardziej poruszające niż gdyby do wspomnień wdarły się emocje. Doświadczywszy silnej depresji, która sprawiła, że Styron Styronem był tylko z nazwiska, a jego umysł zachowywał się tak, jakby przejęły go wrogie siły, autor eseju nie ocenia swoich kolegów po fachu i przyjaciół, którzy posunęli się do rozwiązań ostatecznych. Wspomina takich ludzi jak Romain Gary, Primo Levi, czy Ernest Hemnigway – wspomina i współczuje.

Esej pierwotnie został napisany na potrzebę dużego amerykańskiego magazynu, a następnie rozszerzony i wydany w formie książki. Publiczna spowiedź autora otworzyła oczy wielu ludziom, którzy dotychczas wychodzili z założenia, że do lekarza chodzi się z przeziębieniem i złamaną ręką, a nie z uczuciami. Na pewno powinni go przeczytać ci, którzy z depresją się zmagają, a także osoby pozostające w bliskim kontakcie z chorymi. Świadectwo osoby, która wyszła z dantejskiego piekła depresji może pomóc zrozumieć istotę choroby oraz uczucia towarzyszące osobom dotkniętym tym stanem.

Nie wiem jak to się dzieje, ale czytając Styrona odnoszę wrażenie, że każde słowo jest szczere, że pochodzi z głębi duszy. Pomiędzy mną a książką wytwarza się intymna atmosfera jak podczas rozmowy w cztery oczy. Nie sposób jej zamknąć i odejść do innych zajęć, nie czyniąc afrontu swojemu rozmówcy. Mam świadomość, że esej przeczytałam za szybko i mam poczucie niedosytu. Na pewno wkrótce znowu wrócę do niektórych fragmentów dla samej przyjemności obcowania z tym mądrym człowiekiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *