Córki Wawelu, Anna Brzezińska

Wydawnictwo Literackie, 2017

Liczba stron: 840

Jeszcze parę lat temu pogardliwie wzruszyłabym ramionami. Nie miałam dobrych doświadczeń z literaturą historyczną – zwykle były to nudne wywody, upstrzone przypisami, uginające się pod ciężarem dat i nieskończonych nawiązań, w których całkowicie gubił się sens. Moje nastawienie do historii zaczęło się zmieniać po kilku dobrych powieściach historycznych, w których literatura szła na równi z historią. W przypadku książki Anny Brzezińskiej proporcje są inne – faktów jest więcej niż fabuły, ale wszystko jest doskonale skomponowane i opowiedziane przystępnym językiem. Na pewno nie zniechęci tych, którzy nie mają doświadczenia czy ochoty na czytanie książek stricte historycznych.

Fabuła osnuta jest wokół postaci karlicy Dosi, która dorastała z trzema młodszymi córkami Bony i Zygmunta Starego – Katarzyną, Anną i Zofią. Służąca Dosia miała niesprecyzowany status na dworze, oczywiście była poddaną, ale od dziecka sypiała w pokoju królewien, towarzyszyła im każdego dnia, zasiadała z nimi do posiłków, zabawiała królową, wykonywała drobne prace – najczęściej była posyłana z wiadomościami do różnych zakątków wzgórza wawelskiego. W związku z tym, że karłom się więcej wybacza, jak mówi bohaterka, i często ich nie zauważa, Dosia miała dostęp do wiadomości i ludzi, widziała dobro i zło, uśmiech i łzy. „Córki Wawelu” to historia, która zaczyna się w miesiącach poprzedzających narodziny Dosi (a także najmłodszej księżniczki Katarzyny), a kończy w ostatnich latach życia Anny Jagiellonki, która przeżyła swoje siostry, brata i na tronie Polski osadziła siostrzeńca. Wydarzenia dworskie, fakty znane z historii to tylko część opowieści. Autorka znacznie więcej miejsca poświęca opisowi renesansowego świata, mentalności ludzi, warstwom społecznym, życiu w mieście, życiu na dworze, intrygom, przesądom.

Spędziłam z tą książką prawie miesiąc, więc nie napiszę polecanki typu: „szybko się czyta”. Bo szybko się czyta to, co ma mało treści, a dużo sztucznych spulchniaczy. „Córki Wawelu” wręcz odwrotnie – wypełnione są treścią, lecz podaną w sposób bardzo przystępny, nieprzygniatający, nieoczekujący od czytelnika znajomości specjalistycznej wiedzy i słownictwa. To książka, która pokazuje los kobiet, etos księżniczki, mentalność ludzi w XVI wieku. Dzięki umiejętnościom pisarskim Anny Brzezińskiej, którą wielu z nas zna z opowiadań i powieści fantastycznych, a także jej wielkiej wiedzy o okresie panowania Jagiellonów książka łączy przyjemność czytania z satysfakcją płynącą z nauką i poznaniem.  Serdecznie polecam lekturę przede wszystkim tym, którzy sądzą, że historia to nauka nudna, skostniała, oparta na datach i faktach. Brzezińska udowadnia, że nie byłoby faktów bez emocji i uczuć.

2 myśli nt. „Córki Wawelu, Anna Brzezińska”

  1. Jeśli piszesz, że nie miałaś dobrychg doświadczeń z literaturą historyczną, to jestem skłonny się założyć, że nie znasz „Królów przeklętych” – sześcioksięgu (ha! – heksalogia – jest takie słowo, własnie znalazłem!) Maurice’a Druona 🙂

    1. Znam! Ale czytałam to względnie niedawno, gdy już wiedziałam, że nie każda książka historyczna to przynudzanie 🙂 Świetnie, że piszesz o Druonie, bo zdaje się, że jestem w połowie tego cyklu i chętnie do niego wrócę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *