Coś do ukrycia, Dominique Barberis

Muza SA, 2010

Liczba stron: 142

Francuska literatura współczesna zaczyna jawić mi się jako jednorodny twór – styl, w jakim napisane zostały „Czerwona sofa”, „Odchodzę” i „Coś do ukrycia” zdaje się należeć do jednego autora. Tempo akcji, nasycenie powieści melancholią, waga jaką autorzy przywiązują do opisów niesprzyjającej pogody i nieśmiałe wplatanie w powieść wątku kryminalnego, to, moim zdaniem, cechy charkterystyczne francuskiego pisarstwa.

„Coś do ukrycia” to powieść psychologiczna z wątkiem kryminalnym. Do prowincjonalnego miasteczka przyjeżdża Marie-Helene, która po latach pragnie uporządkować spadek po zmarłej babce. Mieszkańcy tego miasta pamiętają kobietę z jej pobytów wakacyjnych, gdy była nastolatką. W zasadzie nikt wówczas nie przechodził obok niej obojętnie – swoim wyglądem, stylem życia, obyczajami zwracała na siebie uwagę i prowokowała do plotek na swój temat. Tym razem zostaje rozpoznana przez kustosza muzeum, malarza, który nie odnosi większych sukcesów na arenie sztuki. Mężczyzna podobnie jak wielu innych chłopców, zafascynowany był w młodości Helene, a jego fascynacja przetrwała lata, wciąż będąc podsycana przez przypadkowe spotkania na przestrzeni lat. Kiedy kobieta zostaje zamordowana w domu babki kustosz staje się jednym z podejrzanych.

Wątek kryminalny nie jest nadmiernie eksplorowany, poza tym czytelnik poznaje już gotowe wersje zdarzeń i nie uczestniczy w śledztwie. Ważniejszą rolę odgrywa tu wątek psychologiczny – kto i co ma coś do ukrycia? Czy Helene coś ukrywała, czy kustosz ma czyste sumienie, czy kochanek Helene został słusznie aresztowany? Jeśli liczycie na jednoznaczne odpowiedzi to możecie się rozczarować, bo książka ich nie wyjawia. To powieść dla tych, którzy potrafią pobawić się wyobraźnią i pospekulować, nie boją się własnych wniosków, a zabawa z tekstem sprawia im przyjemność.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *