Czarne mleko, Elif Safak

Wydawnictwo Literackie, 2011

Liczba stron: 358

„Powieściopisarka jest i musi być egoistką. Macierzyństwo natomiast polega na dawaniu.”

Elif Safak napisała powieść autobiograficzną, w której opisuje swoją drogę i przemianę – od zdecydowanej przeciwniczki małżeństwa oraz macierzyństwa do całkowitego przeciwieństwa, czyli żony i matki. To, co pisze, to zachwycająca podróż w głąb jej duszy oraz erudycyjna opowieść o losach znanych pisarek. Jak autorka poradziła sobie z tezą postawioną na wstępie?

Podtytuł książki „O pisaniu, macierzyństwie i wewnętrznym haremie” daje pewne pojęcie o treści tej książki. Jak widać pisanie postawione jest na pierwszym miejscu, bo Safak jest pisarką od wielu lat i przez cały tan czas najlepiej określającym ją słowem było słowo „pisarka.” Nie kobieta.

Autorka odkrywa nie tylko pewne elementy swojego warsztatu pisarskiego, ale także pokazuje swój ‚wewnętrzny harem.’ Prowadzące ją przez życie poglądy, cechy charakteru, które ukształtowały ją w taki, a nie inny sposób. Zanim została matką, Elif była ambitną perfekcjonistką i intelektualistką, która pogardzała instynktem macierzyńskim i odżegnywała się od wszystkiego, co związane z dziećmi. Dopiero ciąża uwolniła w niej kobiecość i matczyną miękkość.

Nie oznacza to, że w jednym momencie przestała być oczytana, elokwentna i inteligentna. Świadczy o tym to, jak opowiada o pisarkach i poetkach, których życie zostało zdeterminowane przez macierzyństwo bądź też świadomy wybór nieposiadania dzieci. Safak rozprawia m.in. o Zeldzie Fitzgerald, Virginii Woolf, Jane Austen czy Doris Lessing. Sięga po przykład George Sand i George Eliot – kobiet, które przybrały męskie imiona, aby zaistnieć w świecie sztuki.

Autorka szczerze pisze o depresji poporodowej i nieudanych próbach samodzielnego poradzenia sobie z fatalnym samopoczuciem i samooceną. Opowiada o miłości, która zdołała z niej wydobyć kobiecość. Rozpacza nad utraconą w po porodzie umiejętnością skupienia się na pisaniu i czytaniu. Według mnie tej książce jest stuprocentową kobietą.

Porwała mnie swoim pisarstwem. Nie znudziła żadnym akapitem. Przedstawiła swoją historię w sposób trochę przewrotny, ale arcyciekawy. Sądzę, że to książka dla kobiet, które zmierzyły lub zamierzają zmierzyć się z macierzyństwem i wszystkimi konsekwencjami wynikającymi z posiadania dziecka. Dla tych, które muszą przewartościować swój świat i postawić się w nowej roli. Spodoba się też tym, którzy cenią dobre pisarstwo i książki o literaturze, pisaniu i literackich inspiracjach.

PS

Od książki odstraszała mnie okładka z zakwefionymi kobietami. Okazało się, że jej wygląd nie ma żadnego przełożenia na treść – uff. Nie lubię czytać powieści o losach kobiet z krajów wschodu, bo, z całym szacunkiem, zazwyczaj są na jedno kopyto.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *