Czego najbardziej żałują umierający, Bronnie Ware

czego_najbardziej_zaluja_umierajacyCzarna Owca, 2016

Liczba stron: 269

Czasami z politowaniem kiwam głową nad samą sobą. Podczas lektury tej książki, kiwałam wielokrotnie. Co też mnie podkusiło, żeby ją wybrać z setek propozycji recenzenckich? Podejrzewam, że ta część opisu, w której mowa o tym, że autorka przez wiele lat pracowała jako opiekunka umierających. Zapewne spodziewałam się sporej porcji wiedzy medycznej, bo choć nigdy nie marzyłam o pracy lekarza i pielęgniarki, bardzo lubię czytać o rozwoju medycyny., operacjach, sekcjach itp. Być może skusił mnie tytuł – każdy chciałby wiedzieć, czego żałują umierający, żeby ze swojego życia wycisnąć ile się da.

Okazało się, że to przede wszystkim książka o Bronnie Ware – to ona cały czas jest w centrum zainteresowania, jej życie, przemyślenia i  nieskończone samozadowolenie wypełniają prawie każdy zakamarek poszczególnych rozdziałów. Nawet opowieści o terminalnie chorych pacjentach zawsze zmierzają do jednego punktu, w którym autorka zaczyna porównywać swoje życie z życiem umierających. Zawsze okazuje się, że ona już wszystko wie, wszystkiego doświadczyła i wyciągnęła wnioski, najlepsze z możliwych, a jakże. Treść jest aż gęsta od jej filozofii życiowej, na którą składają się banały i mądrości w stylu Coelho. Nie szczędzi nam niczego, co nas nie interesuje – swoich depresji, wzlotów i upadków. Opisuje zmiany zachodzące w jej życiu i często się przy tym powtarza.

Zapytacie, jakim cudem dotarłam do końca? Bo jestem wytrwała. Poza tym końcowe kilkadziesiąt stron już tylko przekartkowałam, bo nie dotyczyły tego, co zapowiada tytuł. Z uwagą natomiast czytałam opowieści o pacjentach – to dość fascynujące, że Bronnie często trafiała na ludzi, którzy w ostatnich tygodniach życia mieli tak głębokie przemyślenia i chcieli swoją opiekunkę nauczyć żyć w najlepszy możliwy sposób. Wszyscy byli również pogodzeni z odchodzeniem, chociaż niektórym zajmowało to więcej czasu niż innym. To, co najbardziej mnie uderzyło, że  w obliczu śmierci wszyscy stawali się tacy sami, nieważne kim byli w przeszłości, jakimi środkami dysponowali, czy otaczała ich rodzina, czy też umierali przy wynajętej opiekunce. Trochę to straszne, ale uczciwe.

Umęczyłam się przy tej książce, ale starałam się z niej wyciągnąć esencję, odrzucając dziewięćdziesiąt procent nieciekawych historii o samej Bonnie Ware, która w trwając w samozadowoleniu i afirmacji swojej wolności, postanowiła uraczyć świat samą sobą. Jeśli chodzi, o to, czego żałują umierający, to obawiam się, że i w tej kwestii się rozczarujecie, albo tylko potwierdzicie swoje przypuszczenia. Generalnie jest płytko, kiepsko napisane i nie o tym, o czym chcielibyśmy czytać, jeśli wybraliśmy lekturę kierując się opisem i tytułem.

3 myśli nt. „Czego najbardziej żałują umierający, Bronnie Ware”

  1. Może pani chciała być jak Coelho, jego żeńskim odpowiednikiem 😉 Ale tytuł zdecydowanie mylący 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *