Człowiek jest tylko bażantem na tym świecie, Herta Muller

Czarne, 2009

Liczba stron: 112

Dotychczas czytałam tylko jedną książkę Herty Muller. Jej akcja rozgrywała się w mieście i tylko w nastroju i atmosferze przypominała tę, o której zamierzam właśnie napisać. „Człowiek jest tylko bażantem na tym świecie” przenosi nas na rumuńską prowincję w czasach rozkwitu dyktatury Ceausescu. Autorka skupia się na tej części wsi, którą sama zna najlepiej – na społeczności pochodzenia niemieckiego.

Ta grupa społeczna niezbyt chętnie wchodzi w interakcje z rodowitymi Rumunami, między wersami wyczytać można, że powodem może być pewna duma narodowa oraz typowe wywyższanie się nad innymi. Największym i najbardziej skrywanym marzeniem jest wyrwanie się z ponurej i trudnej do polubienia Rumunii. Na przeszkodzie stoi im biurokracja oraz zwykła ludzka zawiść. Zdobycie paszportów w totalitarnym kraju wiąże się z wieloma wyrzeczeniami, kombinacjami, poniżeniem i prawdziwym upodleniem. I chociaż wiadomo jaką cenę przyjdzie im zapłacić, rodzina głównego bohatera Windischa podejmuje liczne próby przekupienia pomniejszych urzędników oraz proboszcza parafii. Pisząc o przekupieniu nie mam na myśli tylko dóbr materialnych.

Innym ważnym wątkiem powieści są stosunki panujące w opisywanej rodzinie – skrywana wrogość, pogarda wobec siebie, niewyjaśnione zaszłości z czasów sprzed małżeństwa i z okresu wojny i zesłania na wschód. Małżonkowie nie za bardzo sprawdzają się jako rodzice dorosłej już, ale bardzo jeszcze młodej dziewczyny. Ojciec tłumi w sobie podejrzliwość i ciekawość, często zastanawia się czy córka jest jeszcze dziewicą. Nie podejmują żadnych kroków aby zbliżyć się emocjonalnie do córki i traktuje ją jak przedmiot. Ładny, będący powodem do dumy, ale przedmiot. Matka natomiast jest bardzo powierzchowna i naiwna w relacjach z jedyną córką. Nie przeszkadza jej, że córka bierze na siebie ciężar przekonania niechętnych urzędników.

Herta Muller pisze trudne książki. Trudne stylistycznie – złożone z krótkich scen, pomiędzy którymi brak ciągłości. Jej książki są również trudne do zaakceptowania pod względem treści i psychologii postaci. Żadna postać nie jest polukrowana, bohaterowie są pozbawieni wszystkich tajemnic – znamy ich z jak najgorszej strony, niczego nie ukrywają przed czytelnikiem, co sprawia, że są boleśnie autentyczni. Kolejnym ogniwem łączącym obie książki noblistki jest przemożny smutek, który przylepia się do czytelnika i który trudno z siebie zmyć po zakończeniu lektury. Wszystkie te cechy sprawiają, że książki Herty Muller głęboko zapadają w pamięć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *