Czysta jak łza, Charlaine Harris

Znak, 2011

Liczba stron: 259

Z wydawnictwa dostałam trzecią część cyklu. Nie umiałam jednak zacząć od środka i czym prędzej zaopatrzyłam się w dwa pierwsze tomy (tym bardziej skwapliwie, że w księgarniach internetowych cena ledwie przekraczała 10 zł za sztukę.) Z perspektywy przeczytanych 2,5 tomów wiem już, że postąpiłam słusznie. Mam przynajmniej pełen obraz głównej bohaterki Lily Bard. Gdybym zaczęła czytanie od środka zastanawiałabym się skąd w niej takie połączenie  hardości ze stanami depresyjnymi.

Trzydziestoletnia Lily mieszka w Shakespeare – wybrała tę miejscowość, bo dobrze komponowała się z jej nazwiskiem i jest oddalona od miejsca jej pochodzenia na tyle, by mieszkańcy nie znali jej przeszłości. Lily nauczona naprawdę złymi doświadczeniami postanowiła być samowystarczalna i niezauważalna. W Shakespeare zajmuje się sprzątaniem i drobnymi usługami dla zapracowanych gospodyń. Jest dyskretna, dokładna, nie zajmuje się plotkami – ma zatem sporo klientów. Poza pracą wiedzie życie samotnika – z nikim się nie umawia, nie zaprasza nikogo do swojego domu, nie ma chłopaka. Dużo czasu poświęca swojej pasji – ćwiczeniom na siłowni i treningom wschodniej sztuki walki.

Podczas samotnego spaceru w nocy (Lily cierpi czasem na bezsenność) – znajduje zwłoki Pardona Albee. Pardon jest znaną postacią na osiedlu, ponieważ jest właścicielem większości mieszkań, a przy tym osobą bardzo wścibską i zaczepną. Lily stara się trzymać z daleka, bo jej główną życiową dewizą jest pozostawanie w cieniu. Jednak sprawa śmierci Pardona sprawi, że stanie się znana w mieście. Zyska przy tym przyjaźń szefa policji oraz pozna siłę fragmentów informacji, jakie można zyskać podczas niezobowiązujących rozmów z pracodawcami oraz przy porządkowaniu ich domów.

Przyznam, że obawiałam się trochę zanim zaczęłam czytać – wcześniej w oko wpadło mi kilka opinii, że książka jest nudna i do niczego. Nie wiem na podstawie czego wyciągnięto te wnioski (ale zaczynam formułować pewne opinie, którymi pewnie za jakiś czas będę chciała się podzielić). To bardzo ciepła opowieść o prowincji, trochę podobna z nastroju do powieści Agathy Christie z panną Marple, choć oczywiście znacznie bardziej nowoczesna i z dużo młodszą bohaterką. Ta książka miała swoją amerykańską premierę w 1996 roku – stąd tak niewiele w niej nowoczesnych gadżetów. Nikt nie korzysta z telefonu komórkowego czy GPSa. Lily polega na dedukcji oraz sile swoich mięśni, co stawia ją pomiędzy Sherlockiem a bohaterami McLeana. Bez wahania zaczęłam czytać kolejną część, a potem jeszcze jedną, którą jeszcze dziś skończę. W kolejce jeszcze dwie części niewydane w Polsce, choć mam nadzieję, ze Znak będzie kontynuował cykl do końca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *