Czytasz na czytniku? Ty?!

inkbook

Z pytaniem postawionym w tytule spotykam się dość często. Czasem wyrażone jest werbalnie, częściej pytającym lub ironicznym spojrzeniem. No bo jak to możliwe, żeby osoba, która znana jest wszystkim z tego, że dużo czyta, ciągle czyta, zachęca do czytania, opowiada o książkach, kupuje je, dostaje i otacza się nimi, miała czytnik? A nawet dwa. Albo i więcej. Toż to zdrada słowa drukowanego, potwarz dla przemysłu drukarskiego i zaprzeczenie głoszonym przeze mnie ideałom.

kindle 1

Panuje bowiem niezrozumiałe dla mnie przekonanie, że książka ma mieć strony. Książkę można postawić na półce. Książka musi pachnieć. Wszyscy ci radykałowie zawsze zapominają o najważniejszej rzeczy – książka ma mieć treść. Bez treści nie ma książki, natomiast bez powyższych błędnie utożsamianych z książką cech, spokojnie się obejdzie.

kindle 2

Na prośbę wielu osób przedstawiam Wam moją czytnikową historię oraz zalety, jakie widzę ja, typowy mól książkowy, w korzystaniu z tego urządzenia.

Swój pierwszy czytnik kupiłam jakieś 4-5 lat temu. Zrobiłam to spontanicznie, bo nigdy wcześniej czytnika nie używałam. Zanim jednak wybrałam markę, poczytałam nieco więcej w temacie (polecam Świat Czytników) i wiedziałam, że to MUSI być Kindle. Padło na Kindle Keyboard z internetem 3G. Ten model służył mi przez kilka lat. W międzyczasie mój mąż (wcześniej sceptyczny) przekonał się do czytnika i zapragnął mieć swój własny. Ale koniecznie ten sam model z klawiaturą i z przełącznikami. Jako że ciężko obecnie dostać Kindle Keyboard, ja postawiłam na nowoczesność i kupiłam sobie Paperwhite (czytnik z podświetlanym ekranem i ekranem dotykowym), oddając mu swój poprzedni czytnik. Jeszcze wcześniej kupiliśmy synowi jakiś prostszy model Kindla będący połączeniem dwóch starszych – ma przyciski do przełączania stron, ale nie ma klawiatury.kindle 3

Ostatnio skusiłam się jeszcze na czytnik Legimi za złotówkę z abonamentem miesięcznym w wysokości ok. 50 zł, który daje mi dostęp do książek wielu wydawnictw za darmo. Sam czytnik (InkBook) przypomina Kindle Paperwhite, ale działa nieco toporniej, choć szybko można się do tego przyzwyczaić.

Za co lubię czytniki?

Za to, że nie męczą wzroku. Ekran nie odbija światła, więc ma podobne właściwości jak kartka papieru, ale można go sobie lekko podświetlić (w nowszych modelach), można ustawić najwygodniejszą dla oka czcionkę oraz jej wielkość. Poległam czytając kilka książek wydrukowanych maczkiem i z małymi odstępami między wersami. W czytniku mogę to sobie regulować. Mogę też czytać w poziomie lub pionie.

Za to, że mogę operować jedną ręką – przydaje się to w wielu sytuacjach. Chociażby wtedy, gdy jedną rękę ogrzewam pod kołdrą, a drugą przewracam strony i trzymam książkę. A potem zmiana, bo wszystko da się robić lewą i prawą ręką.

Za to, że jest lekki – ręka nie mdleje od trzymania, mieści się w prawie każdej torebce, nie mówiąc już o wygodzie związanej z wyjazdem na wakacje (wcześniej pół walizki zajmowały mi książki).

Za to, że jest wytrzymały, bezawaryjny, ma gwarancję i obsługę techniczną na najwyższym poziomie. Z 4 czytnikami, które mamy w domu nigdy nie było problemów, wszystkie działają bez zarzutu, ale wiem, że i Amazon, i Legimi bardzo dbają o swoich klientów i nie zostawiają ich na lodzie.

Za to, że mieści mnóstwo książek, ma funkcje zaznaczania interesujących treści, stosowania zakładek i łatwego powrotu do tego, co nas zainteresowało.

Za to, że mogę wygodnie korzystać ze słownika czy wikipedii podczas lektury. Wystarczy przytrzymać palcem słowo, by sprawdzić jego znaczenie.

Za to, że ebooki są zwykle tańsze od tradycyjnych książek, często pojawiają się w sprzedaży przed papierową wersją i jest na nie mnóstwo atrakcyjnych promocji. Przy tym mamy łatwy dostęp do księgarni i w dowolnym momencie można sobie dokupić coś do czytania, również elektroniczne wydania magazynów.

Za to, że łatwo czytać kilka książek naraz i wszystkie mieć przy sobie.

inkbook 2

Do czego trzeba się przyzwyczaić:

Do tego, że fizycznie nie widać ile jeszcze zostało do końca. Chociaż czytniki podają procenty lub czas, który pozostał do zakończenia rozpoczętej książki, dla niektórych to nie to samo.

Nie da się też szybko przekartkować nowej książki i poszukać interesujących nas fragmentów, jeśli książka nie ma porządnie zrobionego spisu treści.

Co mnie drażni?

Tylko to, że trzeba je ładować i czasem bateria pada w niefortunnym momencie (nie to, że pada niezapowiedzianie, ale ja przez swoje lenistwo, zapominalstwo, zaczytanie zapominam w porę podłączyć czytnik do źródła prądu). Ale przy kilku czytnikach to nie taki problem, bo zawsze któryś jest gotowy do pracy.

kindle 4

W czytnikach jest mnóstwo innych funkcji, ale ja ich nie używam, nie znam się na technologicznych nowinkach, nie śledzę najnowszych aktualizacji. Bo to nie sprzęt mnie fascynuje, lecz możliwości, jakie mi daje. Dlatego też bardzo mnie denerwują osoby, które z góry przekreślają ebooki. Rozumiem jednak, że jak ma się w domu trzy książki na krzyż, to jest w człowieku potrzeba skompletowania biblioteczki, którą można się pochwalić gościom. Jednak nigdy nie zrozumiem tego, że książka ma pachnieć. Dla mnie pachnieć mają perfumy, a książka ma mieć treść.

Wpis ilustrują zdjęcia z mojego instagrama (@agaczyta). Zapraszam, jeśli jeszcze nie obserwujecie.

18 myśli nt. „Czytasz na czytniku? Ty?!”

  1. Bardzo dobra notka. Trochę dziwi, a nawet irytuje mnie to zdziwienie „prawdziwych czytelników”, że można kochać książki i czytać e-booki. W czym niby e-booki są gorsze? Owszem, lubię mieć swoją papierową biblioteczkę, ale tak jak piszesz, dla mnie też w książce liczy się przede wszystkim treść. Piękny wygląd czy zapach (chociaż ja nie wącham nałogowo książek) może być co najwyżej fajnym dodatkiem.

    1. Dziękuję 🙂 Często mam wrażenie, że negatywnie o czytnikach wypowiadają się głównie ci, którzy nie przeczytali na nich nawet jednej książki.

  2. No tak, jak to możliwe, że ktoś, kto lubi czytać, czyta? Dziwię się tym pytaniom jak wizytom kosmitów. Sama mam Kundelka od dwóch lat. Zawsze był niezwykle posłuszny. 🙂 Teraz czytam zarówno ebooki, jak i książki papierowe. Raz mi ktoś powiedział, że skoro mam czytnik, mogłabym nie wydawać pieniędzy na kolejne powieści, ale mu wyjaśniłam, że to tak nie działa. 🙂 Kolekcja rozrasta się w dwóch wymiarach.

    1. No jasne, że nie unikniesz kupowania książek. Wszystko, co zawiera fotografie i ilustracje chcę mieć w papierze, podobnie jak książki, które bardzo cenię. Ale literaturę popularną wolę czytać w formie ebooka i nie dokładać kolejnego tomu do zalegających wszędzie stosów 🙂

  3. Ja bardzo, ale to bardzo lubię tradycyjne książki i ich nie zamieniłabym na nic innego, ale też rozważam zakup czytnika. Przede wszystkim dlatego, że jest wygodny w podróży. Czasem wożę ze sobą do pracy pełno różnych notatników, papierów a czasem jak jadę na zdjęcia to i statyw, aparat, blendę – tego jest po prostu dużo i ciężko dołożyć do tego jeszcze książkę, która też swoje waży i jest nieporęczna. Dlatego myślę o czytniku. 🙂

    Te pytania są dziwne, to tak jak pytać czemu się oddycha 😛
    Heh, ludzie 😀

    Pozdrawiam,
    Mona

  4. Mam taki sam tez kupiony 4 czy 5 lat temu, tyle ze ja go kupilam NIE przypadkiem ,ja go bardzo chcialam i od tamtej pory sie praktycznie z nim nie rozstaje! Kazdemu polecam.

  5. A ja Cie obserwuje na insta i wlasnie stamtad trafilam na stronke, dlaczego? Bo temat czytnikow bardzomnie interesuje, gdyz sama rozwazam zakup 🙂 ja widze same plusy czytania a czytniku (choc nie mam go jeszcze). Do wszystich tych ktore wymienilas dodam to, ze w pracy kiedy nie mam klientow i wszystko mam zrobione, moge go calkowicie skamuflowac na szyfladzie z klawiatura 🙂 poza tym taniosc… ksiazki w wersji ebook sa tansze i dostapne od reki nie wychodzac z domu na czym mi zalezy, gdyz nie mam duzo czasu na polowanie na okazje i promcje w ksiegarniach. Kupuje ksiazke, cyk myk i ja mam 🙂 dodam jeszcze, ze mam malo miejsca w domu na ksiazki i mam malo ksiazek, co nie oznacza ze nie czytam 🙂 takze Twoja notka w 100% przekonala mnie do zakupu czytnika.

  6. Ja przez długi czas mówiłam, że nie kupię czytnika, bo lubię papier. Od roku jestem posiadaczką PocketBooka i jestem nim zachwycona. Nadal w większości czytam papierowe książki, jednakże czytnik jest niezastąpiony w czasie wyjazdów lub podczas czytania w łóżku. I zauważyłam że na czytniku szybciej czytam.

  7. Czytniki najzwyczajniej w świecie są praktyczne, bo lekkie i wszędzie można je ze sobą zabrać. Mam sentyment do Kindle Keyboard, bo to był nasz pierwszy model, ale go zgubiliśmy. Teraz używamy Paperwhite, ale zdarzyło mi się też korzystanie z PocketBook Touch Lux 3 (też jest podświetlany).

  8. Pachnie to tu reklamą. A jeśli ten tekst nią nie jest podszyty, to jest po prostu bardzo słaby:/
    Ot niektórzy lubią mieć książkę fizycznie, na półce, lubią czytać z książką w ręku, bo to dopełnia im sam proces czytelnictwa – tak ciężko to zrozumieć?
    Nikt cię nie ktytykuje za używanei czytników, więc ty też nie krytykuj tych, dla których takie czytanie po prostu pozbawione jest pewnego rodzaju magii, nierozerwalnie związanej z książkami.
    Dla jednych czytanie to tylko treść, dla innych również cała otoczka.

  9. Czytam papierowo i elektronicznie, wcale nie bardzo dużo, choć staram się coraz więcej. Zwykle czytam 2-3 pozycje naraz, w różnym formacie. Lekkość czytnika jest nieoceniona, dzięki temu książkę mogę mieć zawsze przy sobie, a leżąc w łóżku też często jest mi wygodniej z Kindle.

    Są tytuły, które chcę mieć na półce ze względu na jakość wydania, żeby móc pożyczyć rodzinie, ale nieraz z czystego snobizmu. Odwiedzając kogoś swoje kroki zwykle kieruję do półki z książkami i zwykle wywiązuje się dzięki temu ciekawa rozmowa – dlatego pozycje, które najbardziej mnie interesują lubię mieć ‚analogowo’, jest ich kilkanaście rocznie.

    Natomiast wszystkie pozostałe – czytnik. Przed sobą mam wizję jeszcze kilku przeprowadzek, nie zamierzam taszczyć ze sobą ton papieru. Uważam też, że warto wziąć pod uwagę również aspekt ekologiczny – jeśli popularność ebooków się zwiększy, to spadnie nakład papierowych wersji i oszczędzimy drzewa.

    Za ebookami przemawia tyle racjonalnych argumentów, taka wygoda, sądzę, że stopniowo staną się coraz bardziej popularne. Uważam, że upieranie się z powodów czysto sentymentalnych przy papierze staje się postawą coraz bardziej nieodpowiedzialną.

    Ostatnio stanęłam przed dylematem w przypadku ‚Antologii polskiego reportażu’ Szczygła – moje snobistyczne serce zapłakało na widok wielkości poszczególnych tomów i teraz poluję na dobrą cenę ebooka.

    1. To prawda, że są takie książki, które chce się mieć w formie tradycyjnej. Antologię kupiłam w papierze. A potem jeszcze na czytnik, żeby ją szybciej przeczytać (a i tak czytałam 9 miesięcy). Ale na przykład sztuki Szekspira – tylko papier! 😉

  10. JA niestety dzielę pokój z siostrą. Czytnik pozwala na czytanie bez użycia większej „ilości” sztucznego światła 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *