Dan Simmons, Jurgen Thorwald, Grzybnia A. Zielińskiej, Zbrodnie odczytane z kości

Krew królów (J. Thorwald) – Fabularyzowana opowieść o żyjących na początku XX wieku potomkach córek królowej Wiktorii, które weszły w związki małżeńskie z władcami ówczesnej Europy i rozprzestrzeniły po całym kontynencie wówczas śmiertelną chorobę – hemofilię. Z początku trochę irytowało mnie to, że Thorwald uczynił z tych przypadków opowiadania, ale ostatecznie doszłam do wniosku, że dzięki temu mógł bardziej obrazowo przekazać cierpienia rodziców chorych dzieci, pełne niebezpieczeństw dzieciństwo hemofilików oraz żałosny okres dorosłości. Polecam.

Zbrodnie odczytane z kości (M. Głąbińska) – Dużo kartofelków, mało mięska, czyli jest to streszczenie podręcznika do antropologii i nielicznymi przykładami wykorzystania wiedzy w praktyce. Plus opisy działalności „trupiej farmy” w Tennessee, które osoby zainteresowane tematem znają już z innych publikacji. Raczej nie polecam, chyba że kogoś kręci antropologia i chciałby nauczyć się identyfikować ludzkie szczątki po kościach.

Grzybnia (A. Zielińska) – Nagła śmierć przyjaciela i męża odbija się na przyjaciołach i wdowie. W ich życiu zachodzą drobne, ale niosące duże konsekwencje zmiany. Jakby cała piątka połączona była delikatnymi, cienkimi pasmami grzybni, która fascynowała zmarłego mężczyznę i wykorzystywał ją w swojej pracy artystycznej. Niesamowite miesza się z rzeczywistym, spowija czytelnika i przyciąga do książki. Bardzo mi się podobało.

Night Calls the Green Falcon (R. McCammon) – Myślałam, że czytam inną powieść, bo „falcon” to ptak, a tu się okazało, że jest to opowiadanie o starzejącym się byłym gwiazdorze, który wcielał się w superbohatera w zielonej pelerynie. Teraz Green Falcon próbuje odnaleźć seryjnego mordercę kobiet, który zabił jego młodą sąsiadkę. Wyrusza na miasto w kostiumie superbohatera i udowadnia sobie i innym, że wciąż jest nieustraszony. Fajne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *