Diabelski owoc, Tom Hillenbrand

diabelski-owocSmak Słowa, 2016

Liczba stron: 304

Nigdy wcześniej nie słyszałam o czymś takim jak kryminał kulinarny, ale to określenie okazało się dość pociągające. Bohaterem tej powieści nie jest żaden detektyw, żaden dziennikarz śledczy, lecz szef kuchni. Xavier Kieffer porzucił haute cuisine na rzecz niewielkiej restauracji w Luksemburgu, gdzie gotuje najwyższej klasy dania nie biorąc udziału w wyścigu o gwiazdki. Pewnego dnia w jego mało znanej restauracji pojawia się paryski krytyk kulinarny. Już samo jego przybycie jest podejrzane – skąd wiedział o Kiefferze? Najgorsze ma miejsce kilkanaście minut później – krytyk pada trupem po zjedzeniu przystawki. Czy ktoś chciał zaszkodzić Kiefferowi? Czy śmierć krytyka miała coś wspólnego z zawodem, który wykonywał?

Na czas śledztwa restauracja musi pozostać zamknięta, co daje Kiefferowi sporo czasu na poprowadzenie swojego prywatnego dochodzenia. Wkrótce okazuje się, że śmierć krytyka to nie jedyna dziwna rzecz, która miała ostatnio miejsce w biznesie gastronomicznym. Poszukując swojego zaginionego mentora, Kieffer znajduje w jego kuchni nieznany owoc. Postanawia dowiedzieć się czegoś o jego właściwościach i możliwym wykorzystaniu w daniach. Okazuje się, że owoc skrywa niejedną tajemnicę.

Połączenie kryminału ze światem wykwintnej kuchni to całkiem udany pomysł. Na szczęście autor nie podaje dokładnych przepisów i instrukcji wykonania dań. Zamiast tego szpikuje tekst obco brzmiącymi nazwami potraw oraz opisami ich wyglądu i smaku. Zdradza też działanie restauracyjnej kuchni oraz rozgrywek pomiędzy kucharzami z najwyższej półki. Wątek kryminalny jest jednak ciekawszy. Utrzymany jest bardziej w stylu klasycznym – bez pryskającej krwi i urwanych kończyn. Rozwiązanie zagadki wymaga gimnastyki umysłu, nie ciała, chociaż w międzyczasie wraz z rozwojem akcji Kieffer zostanie nieco przegoniony po okolicy.

Bardzo przyjemny kryminał zapewniający rozrywkę na niezłym poziomie, gimnastykujący szare komórki, przy którym nie poobgryzasz paznokci ani nie zaliczysz stanu przedzawałowego. Polecam.

Jedna myśl nt. „Diabelski owoc, Tom Hillenbrand”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *