Dlaczego dziecko gotuje się w mamałydze?, Aglaja Veteranyi

Mała Litera, 2007

Czas nagrania: 3 godz. 36 min. Czyta Karolina Gruszka

Liczba stron: 192

Narratorką jest dziewczynka – nie znamy jej imienia. Wiemy o niej, że jest córką artystki cyrkowej oraz clowna. Wraz z rodzicami, przyrodnią siostrą i namiotem cyrkowym podróżuje po Europie, ale inne kraje zna głównie z pokoi hotelowych oraz targu, na który chadza z mamą. Rodzina pochodzi z Rumunii, ale nielegalnie opuściła kraj, żeby spróbować szczęścia „na zachodzie,” który w wyobrażeniach niewolników totalitaryzmu Caeuescu wydawał się krainą miodem i mlekiem płynącą. Rzeczywistość okazuje się być inna, a na domiar złego coś zaczyna się psuć między rodzicami dziewczynki.

Z opowieści wynika, że rodzina cyrkowców była dysfunkcyjna, nikt nie zadbał o wykształcenie córek, a jedyny poryw w kierunku edukacji sprowadził się do oddania ich do niemieckiej szkoły z internatem. Przyniosło więcej szkód psychicznych niż pożytku. Nie da się dzikiego zwierzęcia ani niczym nie krępowanego młodego człowieka wtłoczyć w ramy instytucji.

Do głosu przedziera się również skomplikowana relacja uciekinierów i ich bliższej i dalszej rodziny, która pozostała w Rumunii. Do cyrkowców, którym oczywiście się nie przelewa lawinowo napływają prośby o wsparcie. I ile by nie posłali paczek do Rumunii, nie uda im się spełnić nawet jednego procenta życzeń, marzeń i potrzeb rodziny.

To książka pełna smaków dzieciństwa. Napisana trochę naiwnym językiem, językiem jakim mogłoby posługiwać się dziecko, które ma dużo wolnego czasu, wrodzoną przenikliwość oraz spostrzegawczość, które potrafi wyczuć każdy fałsz, które ma swoje strachy i swoje zaklęcia. Dziecko takie jest wrażliwe i każdego wieczoru boi się o bezpieczeństwo mamy, której praca polega na zwisaniu na włosach na dużej wysokości. Dziecko rozmyśla i tłumaczy sobie świat. W końcu to dziecko staje się nastolatką. Czy uda jej się wyrwać z cyrku? Jak potoczy się jej życie? Czy dorośli pomogą jej pokierować nim w rozsądny sposób?

Przejmująca i zachwycająca powieść o dorastaniu, o totalitaryzmie, o skomplikowanych więzach rodzinnych oraz o braku drogowskazów. I tak jak książka bardzo mi się podobała, to realizacja audiobooka przyprawiała mnie o zgrzytanie zębów.

Po pierwsze zupełnie nie wiem po co w książce wstawki muzyczne. Książka ma być przeczytana i to jej treść ma mnie wprowadzić w konkretny nastrój, a nie muzyka. Muzyka może być w filmie. Jak się dało to przewijałam do przodu.

Po drugie i ważniejsze – lektorka.

Jak jeszcze muzyczkę dało się znieść, to Karoliny Gruszki znieść nie mogłam. Aktorka tak wczuła się w rolę małej dziewczynki, że cały czas mówiła albo trzymając buzię w ciup, albo z lekką zadyszką, albo z fochem. To naprawdę było okropne i niepotrzebne, bo słuchacz audiobooków jest w stanie WYOBRAZIĆ sobie jak mówi dziecko. I zapewne każdy wyobrazi to sobie lepiej, niż zagra nawet najlepsza aktorka. A ta raczej do najlepszych nie należy – w zasadzie biorąc pod uwagę to jak artykułuje słowa nie powinna wyjść poza pierwszy rok studiów. Przykłady: zamiast rybą – rybo,  żyją – żyjo, wyobrażałam – wyobrażaam. Takich kwiatków jest mnóstwo – rzadko kiedy udaje się jej wymówić „ą” na końcu wyrazu.

Gdyby ta książka była dostępna w formie papierowej, wyłączyłabym nagranie po 5 minutach. Wysłuchałam tego audiobooka do końca dla książki, dla treści, nie dla nagrania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *