Do końca świata, Tomasz Maruszewski

Prószyński i S-ka, 2019

Liczba stron: 256

Książka Maruszewskiego była dla mnie wielką niewiadomą. W zasadzie przyjęłam ją do recenzji tylko dzięki rekomendacji Jarka Czechowicza z Krytycznym okiem. Autor jest debiutantem, a opis brzmi bardzo tajemniczo i w zasadzie nie udziela odpowiedzi na to, o czym jest ta powieść, więc normalnie nie zaryzykowałabym swojego czasu.

Gdybym miała odpowiedzieć jednym słowem, o czym jest „Do końca świata”, chyba zdecydowałabym się na „żałobę”, bo w niej pogrążony jest główny bohater, opłakujący swoją Madzię, z którą przeżył wiele lat, wychował syna i budował firmę. Poznajemy go w dniu, gdy dzięki synowi i przyjacielowi wstaje z łóżka po kilku tygodniach rozpaczy i depresji. To jednocześnie moment, gdy zaczyna budować swój świat na gruzach dawnego życia i próbuje naprawić to, co zepsuł przez lata nieuwagi, lekceważenia potrzeb żony, pracoholizmu. Jego odnowa ma w sobie coś z szaleństwa, chociaż czytelnik z początku nie wie, dlaczego zachowanie bohatera jest dziwne, domyśla się, że odbiega ono od normy po reakcjach współpracowników, rodziny i przyjaciół tego pogrążonego w żałobie człowieka .

Książka byłaby zwykłą opowieścią o miłości, gdyby nie fakt, iż autor kilka razy zaskakuje czytelnika, powoli odkrywając wszystkie karty tej historii. Jak normalnie nie czytam, bo nudzę się przy książkach o miłości, (czy to szczęśliwej, czy nieszczęśliwej) tutaj nie miałam problemu z czytaniem, ponieważ skupiałam się na żałobie, smutku i ich PRZYCZYNACH niż na samym wątku miłosnym.

Warto też wspomnieć o języku, jakim napisana jest ta książka – z początku wydał mi się przekombinowany, niepotrzebnie skłaniający się ku liryce. Jednak ostatecznie uważam, że dzięki nieoczywistym sformułowaniom powieść zyskała otoczkę surrealizmu i tajemniczości. Maruszewski chętnie eksperymentuje z gatunkami wprowadzając do fabuły elementy science fiction, porusza się na granicy romansu i książki psychologicznej. Dzięki tej niejednoznaczności wyróżnia się na plus. Widzę potencjał.

Jedna myśl nt. „Do końca świata, Tomasz Maruszewski”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *