Dom na Kresach, Philip Marsden

Wydawnictwo W.A.B. 2008

Liczba stron: 300

Philip Marsden sam jest jednym z bohaterów tej książki. Jest bohaterem drugoplanowym oraz narratorem powieści o losach rodziny swojej znacznie starszej przyjaciółki i pisarki Zofii Ilińskiej*, z którą odbywa podróż na Kresy.

Zofia wyemigrowała z matką i rodzeństwem do Anglii jako nastolatka. Niesprzyjające czasy i zawierucha wojenna zmusiły tę rodzinę do pospiesznego opuszczenia dworu w Mantuszkach na Kresach, obecnie w Białorusi. Po upadku dawnego porządku i otwarciu granic w latach dziewięćdziesiątych Zofia wyrusza w towarzystwie Filipa w swe rodzinne strony, by po pięćdziesięciu latach odszukać to, co pozostało po rodzinach O’Breifne’ów i Brońskich.

Sentymentalna podróż do zniszczonego przez wojenne losy oraz powojenne zaniedbania kraju przywołuje wspomnienia, których głównym źródłem są pamiętniki i zapiski Heleny – matki Zofii. Głęboko ostadzone w historii Polski losy rodziny rzadko wydają się sielankowe. Ciągła tułaczka i ucieczka podczas pierwszej wojny światowej, nieudane małżeństwo rodziców Heleny, konserwatywne i nieżyciowe poglądy jej matki oraz ciężkie lata, gdy rodzina musiała żyć znacznie poniżej poziomu, do którego była przyzwyczajona, nauczyły Helenę, by cieszyć się tym, co ma. A po desperackim wyjściu za mąż w celu uwolnienia się od matki, Helena ma w Mantuszkach harmonię przyrody, życie w rytmie pór roku, satysfakcjonujące ją zajęcia gospodarcze oraz niezawodnego męża.

Wgląd w historię Polski oraz powieść o kobietach zmagających się z kolejami losu to lektura smutna choć pokrzepiająca. Pokazuje siłę człowieka w obliczu niesprzyjających okoliczności, umiejętność budowania wszystkiego od początku, desperację przetrwania. Mantuszki w pełni rozkwitu są pokazane na zasadzie kontrastu z białoruską bylejakością i tymczasowością. Świat, choć nie do poznania, wciąż prze naprzód.

„Wpatrywała się w mroczną czeluść ojcowskiego grobu.

– Wszystko wywrócone, Filipie, cały ten okropny świat przewrócony do góry nogami. Przychodzimy do grobu, a on na powierzchni ziemi, a kiedy idziemy do domu – widzmy, że zapadł się pod ziemię. Wszystko do góry nogami…

Z początku nie mogłam przekonać się do narracji w książce – opowieść snuta przez Marsdena wydawała się być opowiadana z dużym dystansem, sztywnym i kulejącym językiem. Od mniej więcej połowy książki mniej mnie raził język, a dałam porwać się historii dzielnej i mądrej kobiety, która nie dała sobie wmówić, że inteligencja potrzebna jest tylko mężczyźnie, a u kobiety jest tylko przeszkodą.

* Zofia Ilińska jest postacią autentyczną. Tutaj i tutaj można przeczytać jej wiersze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *