Dowód osobisty, Petr Sabach

dowod-osobistyWydawnictwo Afera, 2017

Liczba stron: 216

Tłumaczenie: Julia Różewicz

Tym razem sięgając po Sabacha mniej więcej wiedziałam czego powinnam się spodziewać. Zakładałam (słusznie), że będzie lekko, czasem zabawnie, ale niegłupio. Wszystkie opowiadane przez narratora historie w jakiś sposób związane są z dowodem osobistym i życiem w kraju komunistycznym. W rezultacie otrzymujemy powieść o walce o wolność i ograniczaniu jej przez policję i tajne służby.

W Czechosłowacji dowód osobisty dostawało się po ukończeniu piętnastego roku życia. Zwykle wiązało się to z formalną uroczystością, na której przemawiali przedstawiciele władzy, a następnie kolejno wyczytywali osoby, które symbolicznie wkraczały w dorosłość. I chociaż książeczka ze zdjęciem nie dodawała powagi, nie uprawniała do legalnego spożywania alkoholu ani głosowania w wyborach, to jej otrzymanie wiązało się z tym, że człowiek był łatwo identyfikowany. Tym bardziej, że dokument ten należało zawsze nosić przy sobie. Narrator przekonał się osobiście, jak wielkie można mieć nieprzyjemności z powodu braku dowodu. Gdy zdarzyło mu się go zgubić, upierdliwy gliniarz zaczajał się na niego kilka razy w tygodniu przy wyjściu z knajpy, po czym prowadził na komisariat, gdzie prowadził bezsensowne, wielogodzinne przesłuchanie. Innym razem przypadkowa zamiana kurtek, w których trzymano dokumenty przyczyniła się do zdemaskowania milicyjnego tajniaka, który pozując a luzaka prawdopodobnie inwigilował środowisko młodych ludzi.

Wędrujemy ze zbuntowanymi bohaterami tej książki (oraz ich dokumentami tożsamości) przez kolejne dekady. Czytamy o ich wybrykach w szkole pod koniec lat sześćdziesiątych, pijackich burdach w latach siedemdziesiątych, dorosłości w latach osiemdziesiątych, a nawet docieramy do czasów po obaleniu komuny, gdy dawni opozycjoniści dostali możliwość sprawdzenia dokumentów na swój temat zgromadzonych przez reżimowe służby. W tej pozornie zabawnej książce co rusz na pierwszy plan wychodzą kwestie polityczne, brak wolności, ograniczenia swobody młodych ludzi. Sabach pisze o zamieszkach w Pradze, pacyfikowaniu protestujących, brutalności służb. Czasem jest poważnie, czasem bardzo lekko, zawsze z sensem. Co szczególnie mnie pociąga w tej książce, to przekaz, że zawsze jakoś to będzie, szczególnie gdy ma się wokół siebie przyjaciół, którzy pozostają nawet wtedy, gdy w butelce nie ma już ani kropli piwa. Czytajcie!

 

2 myśli nt. „Dowód osobisty, Petr Sabach”

  1. Okładka raczej mnie nie zachęciła ale recenzja zdecydowanie tak – będe się rozglądała za tą książką, bo duża dawka dobrego humoru czasami jest potrzebna

Odpowiedz na „Marysia KAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *