Dryland, Konrad Piskała

dryland konrad piskałaW.A.B., 2014

Liczba stron: 320

Czytałam sporo książek o Afryce, wciąż szukam czegoś z optymistycznym przesłaniem. Z każdą kolejną pozycją utwierdzam się w przekonaniu, że trudno o jakikolwiek optymizm, gdy mowa o Afryce. „Dryland”, reportaż o Somalii, również  nie wniósł żadnych zmian w tym temacie, ale skłamałabym twierdząc, że niczego nowego się nie dowiedziałam. To świetna, wstrząsająca opowieść o upadku państwa, które mogłoby być rajem na ziemi.

Z czym kojarzy Wam się Somalia? Mnie z piratami. Historie o porwanych dla okupu statkach pochodzą właśnie z tego rejonu Afryki. Wiedzieć tyle, to nic nie wiedzieć, bo Somalia to kraj sprzeczności, kraj głęboko poraniony, w którym obok rozmaitych przestępców często działających w imieniu rządzących żyją ludzie, którzy pamiętają jeszcze czasy względnego dobrobytu i względnego pokoju.

Somalia to kraj, z którego ludzie masowo uciekają już od lat osiemdziesiątych. Przez wiele lat ich trasa przerzutowa na zachód wiodła przez Polskę. Wielu zdołało przedostać się do Niemiec przez bród na Odrze, niektórych złapano i zawrócono, jeszcze inni, bardzo nieliczni, wybrali życie w Polsce. Konrad Piskała dotarł do mieszkających w Polsce Somalijczyków. To oni byli dla niego przewodnikami po swoim kraju, przewodnikami, którzy najpierw opowiadali o trudnym życiu w Afryce, a następnie ułatwili mu kontakty na miejscu.

Jaki, według Was, jest najniebezpieczniejszy zawód w Somalii? Pewnie nie zgadniecie. Chodzi o dziennikarzy. Działają tam lokalne rozgłośnie radiowe zatrudniające zazwyczaj młodych ludzi, którzy mówią prawdę o tym, co dzieje się na ulicach i o wyniszczającej naród polityce rządzących. Wielu z nich nie dożywa trzydziestki, ponieważ są celem dla tych, którzy swoją siłę budują na kłamstwie.

„Dryland” jest smutną książką o zrujnowanym kraju, zrujnowanych marzeniach, tęsknocie imigrantów, którzy nie mogą zapomnieć białych plaż, dusznych dni i rześkich poranków w Somalii. Gdyby tylko mieli pewność, że uda im się przeżyć, natychmiast wróciliby do „siebie”. Autor zdołał przedstawiać najnowszą historię Somalii odwołując się do indywidualnych doświadczeń swoich rozmówców oraz własnych przeżyć podczas podróży do tego kraju, w którym niemal przez cały czas odczuwał zagrożenie. Niepokój udziela się czytelnikowi, autorowi udało się bowiem wykreować duszną, piekielnie gorącą atmosferę i poczucie lęku. Warto przeczytać.

Jedna myśl nt. „Dryland, Konrad Piskała”

  1. Mi się Somalia kojarzy z głodem i biedą – przez jakiś czas była chyba właśnie medialnie stereotypowo kojarzona z tymi dwoma kwestiami.

    A tak w ogóle to straszne, jak wiele złego europejskie zapędy imperialny wyrządziły na tym kontynencie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *