Drzewo morwowe, Tomasz Białkowski

Szara Godzina, 2012

Liczba stron: 302

Kolejna książka o śledztwie dziennikarskim – przedstawiciele tego zawodu zdają się być ulubionymi bohaterami twórców powieści z zagadką kryminalną. Nie żeby mi to przeszkadzało, bo Pawła Werensa – główną postać powieści Białkowskiego łatwo można zaakceptować, a może nawet polubić.

Młody dziennikarz na dorobku nie może wybrzydzać i odrzucać zleceń. I chociaż Werensowi nie uśmiecha się wyjazd na Mazury, to przyjmuje zadanie wyznaczone przez naczelnego. Dziennikarz ma w Olsztynie rodzinę, ale nie utrzymuje z nią kontaktów, a samo miasto kojarzy mu się z przeżytą w przeszłości traumą. Jaką? Dowiecie się doczytawszy książkę do końca. W każdym razie teraz Werens musi zebrać materiały o kilku mordach, do których doszło na północy kraju. Ofiarami, zdawałoby się rytualnych morderstw, byli starsi mężczyźni. Ich ciała okaleczono. Elementem łączącym wszystkie zbrodnie był motyl znaleziony w ustach nieboszczyków. Przestępcy dotychczas nie ujęto.

Na skutek zbiegu okoliczności Werens ląduje w domu swojego stryja – byłego księdza, który dla miłości porzucił ślubowania. To on pomoże mu w skojarzeniu faktów i połączeniu ich w sensowną całość. A ta jest dość przerażająca. Mężczyźni wpadają na trop tajnego stowarzyszenia skupiającego prominentnych mieszkańców. Od tej chwili nie wiadomo komu można zaufać. Pojawiają się też nowe wątki i nowe trupy.

Powieść przybiera dość sensacyjny przebieg w końcowych rozdziałach. Pościgi, porwania i sceneria nocna sprzyjają budowaniu napięcia. Akcja jest misternie skonstruowana i oparta na bardzo nietypowym pomyśle – wątek kryminalny ma podwójne dno. Pierwsze dotyczy tego, kto i dlaczego zabijał starszych panów. Drugie związane jest ze stowarzyszeniem i jego działalnością na przestrzeni lat. Bardzo podobała mi się postać starszego pana i to, że zagadki kryminalne rozwiązywał z fotela w bibliotece, opierając się na swojej rozległej i wciąż pogłębianej wiedzy o teologii i historii kościoła. Wyraziste postacie, żwawa akcja, dobry pomysł to plusy. Na minus zaliczę dość rozbudowaną część wykładową o historii chrześcijaństwa, która zakłócała tempo powieści, choć w pewnym sensie była uzasadniona.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *