Duchy w polskich zabytkach, Jerzy Sobczak

Muza SA, 2011

Liczba stron: 368

Jerzy Sobczak napisał obszerne kompendium wiedzy o polskich zabytkach, w których, według legend i podań pojawiają się duchy. Zamki, pałace, krypty, o których autor pisze, to zazwyczaj miejsca o dużym znaczeniu historycznym, architektonicznym oraz sentymentalnym. Niektóre z nich do tej pory cieszą oko, ponieważ zostały objęte opieką przez prywatnych właścicieli lub instytucje. Inne, od lat są w ruinie, niektóre z nich od czasów potopu szwedzkiego. Każdy z obiektów opisany został w sposób uporządkowany w kolejności następującej: nazwa oraz położenie, właściciele (często budynek przechodził z rąk do rąk), wygląd i ewentualne przeróbki na przestrzeni wieków, występujący w obiekcie duch – jego wygląd, pochodzenie legendy, jeśli mogła mieć korzenie w rzeczywistych faktach oraz ewentualne relacje świadków, którzy ducha spotkali.

Na każdy obiekt przeznaczono w książce od trzech do siedmiu stron. Każdy z nich jest pięknie ilustrowany – szata graficzna to jedna z najmocniejszych stron tej książki. Mamy współczesne fotografie zamku, ryciny sprzed lat, inne obrazy pochodzące sprzed wieków, zawsze jest też graficzna wizualizacja pojawiającego się tam upiora. Ponadto, wszystkie wpisy opatrzone są stopką, w której podane zostały dane teleadresowe. Gdyby ktoś chciał wybrać się w opisane miejsce – szybko może skontaktować się z właścicielami obiektu.

Podczas lektury irytowało mnie konsekwentne branie w cudzysłów słowa „potop” przy opisie inwazji szwedzkiej na Polskę w siedemnastym wieku. Wydaje mi się, że nie ma konieczności używania cudzysłowu, ponieważ wyrażenie potop szwedzki normalnie funkcjonuje w języku polskim. Brakowało mi też jednego drobiazgu, który bardzo by mi pomógł – przy stopce, należałoby umieścić mapę konturową Polski z zaznaczeniem orientacyjnym miejsca, o którym mowa. Prosta rzecz, a jak przydatna – nie trzeba przebijać się przez atlas, by sprawdzić w którym miejscu kraju znajduje się interesujący nas duch i jego zamek. Nie jestem zbyt biegła w określaniu położenia obiektu na podstawie nazwy powiatu.

Z początku czytałam wszystko po kolei, ale mniej więcej w połowie książki, zaczęłam czuć znużenie, spowodowane nie ogarnianiem tych wszystkich faktów. Później przerzuciłam się na kartkowanie książki i czytanie o miejscach, w których już byłam i o tych, które chciałabym zwiedzić. Duchów oglądać nie mam ochoty, ale uwielbiam stare pałace i zamki. Potraktowałam książkę zatem jako przewodnik po miejscach ciekawych i podejrzewam, że większość czytelników w podobny sposób odniesie się do tego wydawnictwa. Mimo tych moich utyskiwań nad stroną redakcyjną – zapewniam, że warto zaopatrzyć się w tę książkę przed sezonem letnim, który najbardziej sprzyja wędrówkom i odkrywaniu fascynujących miejsc.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *