Dziecię boże, Cormac McCarthy

Wydawnictwo Literackie, 2009

Liczba stron: 222

„Wystarczy, że spartolisz najmniejsze głupstwo, a możesz spartolić wszystko”.

Lester Ballard spartolił niejedno w swoim życiu, potem potoczyło się z górki. Ten młody mężczyzna żyje na marginesie społeczeństwa, rzadko wychodzi do ludzi, a jeśli już, to przebywa z ludźmi podobnymi sobie – nieudacznikami, ograniczonymi, grubiańskimi. Domem Ballarda jest chatka w górach, którą zajmuje nielegalnie, potem zamieszkuje jaskinie. To jednak nie czyni go jeszcze tytułowym dziecięciem bożym. Staje się nim po przekroczeniu granicy tego, co uznajemy za ludzkie i dopuszczalne w cywilizowanym świecie.

Ballard przekracza kolejne granice; spółkuje z martwą kobietą, dopuszcza się morderstw, poluje na ludzi. Ogrom zła oraz szaleństwo jakie drzemie w tym z pozoru spokojnym mężczyźnie dostrzec można w scenie, gdy Ballard pojawia się w peruce ze skalpu swojej ofiary oraz w bieliźnie zamordowanych przez siebie kobiet. Czym zatem jest tytułowe dziecię boże? Czy istota tak nieludzka jak Lester Ballard może być tak nazywana?

Według wykładni religijnej każdy z nas jest dziecięciem bożym. Według mnie Lester jest nim nawet bardziej niż przeciętny człowiek. Życiem i wychowaniem Ballarda rządziła natura oraz odwieczna potrzeba przetrwania. Nie tak jak w przypadku większości społeczeństwa, które wychowanie, moralność, czy zasady ma wpajane od dziecka. Ballard w dużej mierze ukształtował się sam. Jego moralność to moralność zwierzęcia, jego instynkt nakazuje mu działać tak, by przetrwać i zaspokoić swoje najbardziej elementarne potrzeby.

Nasuwa mi się pytanie w jakim stopniu wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za istnienie takich Lesterów Ballardów? Czy osoba zaniedbana przez system, nieobjęta jakąkolwiek pomocą społeczną i zdrowotną, zapomniana już w dzieciństwie i zepchnięta poza nawias społeczeństwa odpowiada sama za siebie? Czy odpowiedzialność za haniebne czyny Ballarda nie leży też częściowo po stronie policji, władz lokalnych, które przyglądały się włóczędze, próbowały zrobić z niego kozła ofiarnego, ale nie skonfrontowały go z psychologiem, nie pokierowały jakoś jego życiem?

To książka, którą czyta się szybko – krótkie rozdziały oraz szybkie zmiany w fabule sprawiły, że przeczytałam ją błyskawicznie. Tydzień zajęło mi zebranie myśli i napisanie tego krótkiego tekstu. W tym leży jej siła.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *